Husaria - broń pancerna XVII wieku

Husaria była najbardziej charakterystyczną polską formacją wojskową. Ta ciężkozbrojna jazda służyła do przełamywania szyków wroga i spełniała podobną rolę, jaką odgrywały w XX wieku ugrupowania pancerne. Swe sukcesy jazda ta zawdzięczała odpowiedniemu uzbrojeniu i wyposażeniu żołnierzy, wyśmienitym koniom, ale przede wszystkim znakomitemu wyszkoleniu jeźdźców i wodzów. Wyposażony w 8-9 kilogramowy napierśnik husarz, był do lat dwudziestych XVII wieku praktycznie odporny na ogień ręcznej broni palnej. W późniejszych czasach kule wystrzelone z ulepszonych muszkietów okazały się zabójcze dla jeźdźców.

Bitwa pod Kircholmem, rytował T. Wieszczycki, XIX w.; Biblioteka Narodowa

Sztuką było poprowadzenie szarży. Należało zaatakować tak, aby jak najbardziej zmniejszyć skutki nieprzyjacielskiego ostrzału, a następnie zwartym szykiem uderzyć we wrogie wojsko. Oddział husarii przystępował do walki w luźnym szyku, który zacieśniał w miarę przybliżania się do nieprzyjaciela. By nie zmęczyć koni, husaria przybliżała się na odległość kilkuset metrów. Stąd ruszano kłusem, by po 200-300 metrach przejść w galop. Po następnych 100 metrach rozpędzone konie już cwałowały, a jeźdźcy zbliżali się do siebie i atakowali w zwartym szyku, czyli „w kolano”.

Największe sukcesy ta ciężkozbrojna jazda odnosiła w pierwszej połowie XVII wieku. Batalie pod Kircholmem czy Kłuszynem przeszły do annałów sztuki wojennej. Jednak z biegiem czasu zwiększona siła ognia szwedzkiej piechoty, coraz częściej powodowała porażki skrzydlatej jazdy.

Renesans tej formacji nastąpił w okresie wojen z Turcją. Szczególnym admiratorem husarii był Jan III, choć dostrzegał również rolę innych formacji. W okresie zmagań z Karolem XII, husaria podobnie jak inne formacje narodowego autoramentu, przeżyła prawdziwą zapaść. Okazało się, że polska jazda jest bez szans w starciu z wyposażoną w skałkowe karabiny piechotą i wzorowaną na polskich doświadczeniach szwedzką rajtarią.

Schyłkowy etap istnienia tej typowo polskiej formacji był niezwykle żałosny. Upadek morale i dyscypliny, zdegradował niegdysiejszą chlubę polskiej armii do roli żołnierzy paradnych, używanych nie do walki, ale do asysty przy różnorakich uroczystościach.