Ibrahim Szyszman

Kiedy latem 1675 wezyr Ibrahim Szyszman (zwany Tłuściochem) patrzył na swą armię, miał prawo czuć się niemal tak silnym jak Pan Świata, sułtan Mehmed IV. 60 tys. żołnierzy tureckich i 100 tys. Tatarów chana Selim-Gireja stanowiło siłę, która miała rozstrzygnąć o przyszłości Kresów Rzeczypospolitej. Mogło to radować wodza, który na tę wyprawę pociągnął nie z własnej woli, lecz gnany wyraźnym rozkazem swego sułtańskiego teścia. Rzucony na północne rubieże imperium czuł się tu źle, doskwierały mu niewygody życia obozowego, od którego odwykł pełniąc urząd paszy Aleppo. W latach 1673-1674 był jednym z ważniejszych, a na pewno bogatszych, urzędników w imperium – gubernatorem Damaszku, głównego miasta handlowego w świecie islamu. Dochody z Syrii zapewniały mu stabilną pozycję na osmańskich szczytach władzy. Lepsze niż dzika Bośnia, którą wcześniej zarządzał u boku tamtejszego gubernatora Abasa Paszy.

Oficer janczarów w tradycyjnym mundurze, XVIII w., archiwum Domu Aukcyjnego Nautilus w Krakowie

Pasza Ibrahim pochodził z obszaru dzisiejszej Bułgarii. Jego przodek był w XIV wieku carem Bułgarii Tyrnowskiej, lennikiem tureckim, który jednak skonał w jednym z ich więzień (Iwan Szyszman zgłosił akces do antytureckiej koalicji Zygmunta Luksemburskiego, lecz po klęsce pod Nikopolem dostał się do niewoli tureckiej). Jego państwo włączono w skład Imperium Osmańskiego, a rodzina związała się z administracją i armią osmańską. Polityka dworu sułtańskiego kazała wiązać lenników subtelnymi koneksjami, czemu m.in. służyły małżeństwa sułtańskich córek i ich posagi (rzadko w gotówce, z reguły w polityczno-gospodarczych koncesjach). Łatwiej było kontrolować zięcia, niż motającego intrygi wasala.

W połowie lat 70. teść miał dla Ibrahima poważniejsze zadania niż bogacić się i gnuśnieć w damasceńskim raju. Na początek otrzymał paszalik w Budzie, aby przywykł do Europy i jej wymagań. Latem 1675 roku przybył na rozkaz sułtański do Stambułu, a stamtąd ruszył ku polskiej granicy. Jako serdar stanął na czele najezdniczej armii, która ruszyła w głąb Rzeczypospolitej. W maju zdobył Mohylów i Raszków, połączył się z Tatarami pod Kamieńcem i ruszył Czarnym Szlakiem. Dymitr Wiśniowiecki, hetman wielki koronny, stanął pod Brodami, Stanisław Jabłonowski pod Złoczowem dla obrony traktu. Jednak Sobieski w listach do żony skarżył się, że Dymitr wszystko na opak mu czyni, że zamiast ludność i wojsko do miast obronniejszych ściągać, rozdrabnia je i każdego miasteczka bronić każe, że zamiast Zbaraż dobrze obsadzić, garnie siły do małoznaczących i na uboczu stojących Załoziec. Na propozycję rokowań Szyszman odpowiedział 15 VI posłowi polskiemu strażnikowi kor. Stefanowi Bidzińskiemu (którego nawet nie dopuszczono przed oblicze tureckiego wodza) żądaniem wypełnienia warunków traktatu buczackiego, ponadto dostarczenia zbrojnego kontyngentu przeciwko Moskwie. Armia najeźdźców posuwała się powoli, ze względu na konieczność zdobywania zamków oraz brak jasnych rozkazów ze Stambułu. Pierwsze niepowodzenie spotkało wysłany na Lwów 10-tysięczny oddział Tatarów, który rozbiły wojska królewskie. Przeraziła zabobonne pogaństwo burza gradowa i śnieżyca, która napadła ich w drodze ku Lwowu. Był to wrzesień; śnieg zdawał się złowróżbnem zjawiskiem. Wycofującym się siłom nieprzyjacielskim stawiła mężny opór niewielka załoga Trembowli (21 IX–5 X). 10 X armia turecka wycofała się za Dniestr. Jeden wawrzyn więcej przybył Sobieskiemu, po raz trzeci, cudem prawie, bo stokroć mniejszemi siłami roztrącał on nawałę pogańską

Upokorzony Ibrahim nie chciał już wracać do bliskowschodnich oaz. Słał listy prosząc o pozwolenie kolejnej kampanii. Może też nie chciał stawać przed obliczem teścia, który był władcą porywczym. Jesienią 1676 Turcy po raz kolejny ruszyli przeciwko Rusi Czerwonej. Ale tego już Tłuścioch nie doczekał. Zmarł latem w obozie, czekając na naprawienie granicznego mostu, który niemal na jego oczach spalił zagon polskiej jazdy. Są też głosy, że przyczyną śmierci nie był atak serca w napadzie złości, lecz dyskretna trucizna, dzięki której pozbyto się nieudacznika, sułtańska córka nie została skompromitowana, a armię poprowadził do walki zdolniejszy od Szyszmana Ibrahim Szejtan.