Jacek nad Jackami

Olbrzymim problemem dawnej Rzeczypospolitej była egzekucja wyroków sądowych. Daleka była droga od dekretu do jego realizacji. Niezwykle słaby aparat administracyjny państwa polsko-litewskiego nie był w stanie sprawnie wymierzać sprawiedliwość. Zupełnie bezkarni byli banici i infamisi, którzy mieli za sobą majątek, zbrojną kompanię lub poparcie możnego protektora.

Bójka szlachty w kościele, akwaforta z druku „Gedoppelter polnischer Sack – Spiegel oder merckwürdige Vorbildung des ehemahl", 1734; Biblioteka Narodowa

Mimo braku sił policyjnych, zdolnych do wykonywania wyroków sądowych, często były one egzekwowane w sposób wielce specyficzny. Instytucją, która temu służyła, był okryty niesławą zajazd szlachecki. Szlachcic, by wejść w posiadanie zadekretowanego spornego majątku, urządzał zajazd, w którym brała udział czeladź pewnego swych racji pana. Wielokrotnie musiał on także zapewnić sobie pomoc przekonanej do wyroku braci szlacheckiej.

Zajazd łączył się z niebezpieczeństwem, zwłaszcza, kiedy trzeba było najechać znanego z krewkości sąsiada. Wówczas należało wynająć znającego się na wojowaniu najemnika. Jednym z takich kondotierów oferujących swe usługi panom braciom, był Jacek Dydyński. Ten budzący powszechny postrach były lisowczyk, zwany był przez szlachtę „Jackiem nad Jackami”. Oferował swe usługi wszystkim, którzy byli w stanie sowicie wynagrodzić mu jego trudy. Żądał nie mało, ale też był specjalistą w swoim fachu i tylko raz został pokonany przez innego kondotiera – Mikołaja Tarnawskiego, który urządził nań zasadzkę nieopodal Lublina.

Jacek nad Jackami zasłynął podczas walk ze Stanisławem „Diabłem” Stadnickim. Najpierw wysługiwał się Stadnickiemu, a potem przeszedł do obozu jego zawziętego wroga, starosty zygwulskiego Konstantego Korniakta. Następnie wysługiwał się podczaszemu łomżyńskiemu Stanisławowi Krasickiemu.

Jako ekspert w swym fachu nie skarżył się nigdy na brak pracy. Końca jego kariery nie przyniósł jednak szlachecki zajazd. Odpowiedział na wezwanie zagrożonej ojczyzny i ruszył w pole w jej obronie. Walcząc w chorągwi powiatowej ziemi przemyskiej, zginął z szablą w ręku w bitwie pod Zborowem.

Dziękujemy Bibliotece Narodowej za udostępnienie materiałów ikonograficznych.