Jak zawierano kontrakty zbożowe w Gdańsku w pierwszej połowie XVII stulecia

W pierwszej połowie XVII w. zboże było najważniejszym artykułem eksportowanym z Polski na Zachód. Większość tego towaru wywożono przez port w Gdańsku. Stosowane ówcześnie sposoby dokonywania zakupów zboża przez Gdańszczan były podobne do metod, jakimi zapewniano sobie dostawy także innych wywożonych artykułów (np. drzewa czy popiołu).  Zboże zakupywane było przez gdańskich kupców (lub ich agentów) poza Gdańskiem a dostarczane było przez producenta (lub osobę pośredniczącą w transakcji), na jego koszt i ryzyko (ten zakup nazywany był w źródłach pisanych Liefferantzkauf), bądź na koszt i ryzyko kupca (tzw. Kauf auf Abenteuer). Zakupów można było też dokonać w pobliżu Gdańska, nad Wisłą, ale poza miejscami oficjalnie wyznaczonymi do tego celu (Kauf unter dem Marckte) bądź na legalnym, gdańskim rynku usytuowanym nad Wisłą.

Plan i panorama Gdańska, rycina z 1687; Biblioteka Narodowa

Gros zboża (blisko 2/3) trafiało do Gdańska w formie zakupów z dostawą lub jako zakup na własne ryzyko. Organizatorami tego skupu byli wielcy kupcy, posiadający znaczne środki finansowe, umożliwiające opłacenie wypraw w głąb kraju w poszukiwaniu dostawców oraz wypłacenie im zaliczek. Reszta ziarna trafiała na wolny rynek, gdzie mogli ją nabywać drobni kupcy. W tym czasie najwięcej kontraktów (po 5-6) zawarli: Christian Strobandt, Elert von Bobbert, Casper Czirenbergk, Fridrich Eske, Joachim Krumhausen, Hans i Dawid Schultze, Hans von Coldun. Wchodzili oni w liczne układy między sobą i z innymi kupcami, dla jednej lub kilku transakcji. Skupiali w ten sposób większość obrotów w gdańskim handlu zbożem. Powodowało to niezadowolenie innych, miejscowych kupców i próby ograniczenia tego procederu przez władze miejskie, poprzez nakładanie podatków na zboże zakupywane w głębi kraju (np. w 1624 r. postanowiono, że opłata ma wynosić dwa korce, z czego jeden miał być przeznaczony na bieżące potrzeby miasta, drugi zaś na ubogich w szpitalach).

Najbardziej korzystny dla kupców gdańskich był zakup z dostawą producenta. W tym celu kupcy osobiście lub przez swoich przedstawicieli podpisywali kontrakty (co miało miejsce głównie w Gdańsku, oraz m.in. Lublinie, Toruniu, Krakowie, Kazimierzu, w małych miasteczkach, na dworach szlacheckich lub na wsi) z dostawcami, którymi była głównie (w 85%) szlachta koronna, ruska i ukraińska (przed wszystkim spod Lwowa, w tym niejednokrotnie magnateria – Działyńscy, Leszczyńscy, Wiśniowieccy, Szujscy, Sieniawscy, Koniecpolscy), rzadziej mieszczanie z miast pruskich, kujawskich i z Mazowsza (z Elbląga, Torunia, Bydgoszczy, Warszawy, Sochaczewa i Płocka). W dokumentach tych określano wielkość dostawy, cenę, termin i wielkość pobranego zadatku, niekiedy także karę pieniężną za złamanie umowy. Zadatek ów był przeważnie rodzajem wysoko oprocentowanej pożyczki (na 12-18%), a jego wartość była uzależniona od rozmiarów przyszłej dostawy i jej terminu, a wynosiła od kilkuset do kilku tysięcy złotych. Niekiedy przewidywano częściowe rozliczenie w innych towarach, takich jak sól, śledzie, sukno. Kontrakty przeważnie zawierane były późną jesienią i zimą, na dostawy na wiosnę i latem, czasem z terminem na rok lub dłużej. Rozmiary dostaw były bardzo różne – wahały się od kilku do kilkuset łasztów zboża.

Gdy umowy nie zostały zrealizowane przed którąś ze stron wszczynano procesy sądowe. Należności ze strony szlachty ściągano z rodziny, a nawet sąsiadów, winowajca zaś nie mógł się pokazać w Gdańsku przez wiele lat. Bywało, że i kupcy nie chcieli odebrać zamówionego ziarna, z powodu jego słabej jakości albo chcąc wymusić obniżenie jego ceny, ustalonej już wcześniej. Kontrakty zbożowe wpływały więc na tworzenie się powiązań handlowych między Gdańskiem a zapleczem kraju często na dłuższy czas.