Konie dla husarii

Rzeczpospolita w XVII wieku mogła poszczycić się nie tylko świetnym wojskiem, lecz także doskonałymi dowódcami. Stanisław Żółkiewski, Jeremi Wiśniowiecki czy Jan Sobieski niejednokrotnie w bitwach udowodnili, że zasługują na miano wybitnych wodzów. Ich sukcesy wiążą się bezpośrednio z wielką mobilnością polskiej jazdy, która w tym aspekcie przewyższała analogiczne formacje europejskie. Husaria stanowiła także kolosalną siłę uderzeniową. Jazda musiała wziąć na siebie główny ciężar walki z powodu nielicznej wówczas piechoty i bardzo słabej artylerii.

Przed kuźnią, mal. Philippe Wouvermann, XVII w., z kolekcji Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. W. Holnicki

Husaria była najcięższą jazdą spośród wszystkich ówczesnych rodzajów kawalerii polskiego autoramentu. Jej sukces nie polegał tylko na ogromnym ciężarze konia i jeźdźca, lecz także na olbrzymiej szybkości w momencie uderzenia. Zwycięstwo zapewniała również taktyka, która zakładała natarcie w szykach zwartych i ugrupowanych. Ciężka husaria nie mogła jednak opóźniać manewrów jazdy lżejszej. Nic dziwnego zatem, że w tej formacji tak ważny był dobór wierzchowców.

Konie musiały być przede wszystkim zdrowe i niezwykle odporne na wszelkie trudy wojenne. Bardzo ważna była również ich szybkość, masa oraz wytrzymałość. Przeważającą liczbę wierzchowców kawalerii polskiej najprawdopodobniej stanowiły zwierzęta wyhodowane w granicach Rzeczypospolitej. Hodowla koni najlepiej rozwinęła się na kresach południowo-wschodnich, gdzie panowały dogodne warunki do rozwoju latyfundiów magnackich. Najbardziej znane stadniny znajdowały się na Wołyniu, Podolu i Ukrainie.