Królowa – wdowa na zamku w Blois

18 września 1714 r., we wtorek późnym popołudniem, owdowiała królowa Maria Kazimiera, po trwającej przeszło trzy miesiące podróży, szczęśliwie wylądowała w Blois. Na pokład statku weszli przedstawiciele mieszczan, podając dostojnemu gościowi na ozdobnej misie klucze do miasta. Uroczystości opisali szczegółowo miejscowi kronikarze, wiążąc z pobytem Sobieskiej nadzieje na poprawę doli pogrążonych w krańcowej nędzy mieszkańców. Marii Kazimierze i tutaj – jak i podczas całej podróży od Marsylii – nie szczędzono, zgodnie zresztą z instrukcjami Ludwika XIV, należnych monarchini splendorów i honorów: były mowy, kobierce, bicie dzwonów i huk dział. Przeznaczony jej przez Króla – Słońce zamek w Blois nie wymagał tylu reperacji, a ponadto miał więcej komnat, niż np. zamek w Amboise.

Widok zamku w Blois, anonimowa akwaforta holenderska, 1699; Biblioteka Narodowa

Królowa wybrała sobie apartament w tzw. skrzydle Ludwika XII, może z uwagi na rozciągającą się z okien wspaniałą panoramę Loary i okolic. Nowa siedziba obejmowała cztery komnaty, w tym największą (110 m²) i najważniejszą „komnatę łoża” (chambre du lit), pełniącą rolę sypialni i salonu przyjęć, oraz mniejszą (chambre du dais), służącą jako sala tronowa. O ile dokładnie wiemy, jakie meble znajdowały się we wszystkich komnatach, to nie orientujemy się w ich rozstawieniu i jesteśmy zdani na hipotezy, przekonywająco zrekonstruowane w formie rysunków przez Michała Komaszyńskiego (1995). Wiadomo, że na ścianach chambre du lit zawieszone były portrety królewiczów Aleksandra i Konstantego, zięcia Maksymiliana II Emanuela – elektora bawarskiego, oraz obraz wyobrażający bitwę pod Wiedniem (lub Chocimiem), autorstwa Jeana–Baptiste’a Martina, paryskiego malarza zwanego „Martin des batailles”.

Maria Kazimiera, otoczona licznym (blisko 150 osób) dworem, wiodła w Blois żywot z pewnością mniej urozmaicony aniżeli w Wiecznym Mieście, ale bynajmniej nie tak pustelniczy, jak relacjonował stronniczy i złośliwy Saint–Simon. Prowadziła korespondencję, przyjmowała gości (m. in. swego zięcia elektora bawarskiego, swojego rzymskiego teologa - kapucyna de la Flèche, marszałka de Villars), składała wizyty miejscowym urszulankom, zwiedzała okolice Blois, zamek w Chambord i znane opactwo La Guiche. Do jej ulubionych rozrywek należały zawsze przechadzki wśród zieleni, a tu miała do dyspozycji ponad dwukilometrową aleję, obsadzoną czterema rzędami wiązów i obrzeżoną żywopłotem z białych róż. Chciała odbyć jeszcze ostatnią pielgrzymkę do słynnego obrazu Matki Bożej w Liesse, niedaleko Compiègne, lecz zaskoczyła ją śmierć w ostatnich dniach stycznia 1716 r., podczas niezwyczajnych we Francji, trzaskających mrozów.

Nieprawdziwy obraz ostatniego pobytu Marii Kazimiery nad Loarą, skreślony jadowitym piórem wspomnianego Saint–Simona i powtarzany bezkrytycznie przez późniejszych historyków i pisarzy (H. de la Bassetière, K. Waliszewski, T. Boy–Żeleński), należy do tzw. czarnej legendy królowej i nie znajduje potwierdzenia w źródłach archiwalnych.