Kruche i modne nowości: fajans i porcelana

Od połowy panowania Augusta III nastały talerze farfurowe, dalej porcelanowe, nareszcie cała służba stołowa składała się u wielkich panów z porcelany.

Wzór "żółtego lwa/tygrysa" zastrzeżony dla serwisów wykonywanych dla dworu drezdeńskiego i warszawskiego - półmisek porcelanowy, Miśnia 1728; Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Jędrzej Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III

Rozpowszechnienie się porcelany i fajansu oraz wyparcie przez nowe, kruche filiżanki i talerze trwałych naczyń ze srebra i cyny to jedna z najważniejszych zmian, do jakich doszło na stołach europejskich elit w XVIII wieku. Porcelana była wówczas nie tylko kosztowną i modną częścią zastawy stołowej: była wielką pasją ówczesnych elit. Organizacją powstających w Europie manufaktur porcelany zajmowali się ówcześni władcy i arystokraci. Nie chodziło tu tylko o zysk płynący z wytwarzania tej rzadkiej i cenionej nowości, ale i o to, że tego typu zajęcie nie tylko nie uwłaczało godności ówczesnych władców, skądinąd niezbyt ceniących tego typu działalność, ale przynosiło im uznanie i osobistą satysfakcję.

Zanim jednak porcelana i fajans na dobre zagościły na stołach arystokratów i bogatych mieszczan, to traktowano je z pewną nieufnością. Używanie tego typu zastawy stołowej budziło początkowo wręcz obrzydzenie. Przed jadaniem na pisanej glinie wzdragał się Wacław Potocki, który w tej przypisywanej wpływom francuskim innowacji widział dziwaczną próbę podważenia tradycyjnych gestów i rytuałów związanych z jedzeniem i piciem na srebrnych czy choćby tylko cynowych naczyniach. Poetę to niepraktyczne dziwactwo po prostu denerwowało: Pewnie ja to błazeństwo krając nożem stłukę pisał skonfrontowany ze sztuką mięsa podaną na fajansowym talerzu (Na gliniane miseczki do stołu).

Ludziom przyzwyczajonym do jadania na metalowej zastawie fajans i porcelana wydawały się kruche, nietrwałe i wręcz niebezpieczne. O często pękających talerzach porcelanowych, na które nakładano gorące potrawy, wspomina Kitowicz. Niedoskonałe jeszcze technicznie naczynia musiały często tłuc się w rękach ludzi przyzwyczajonych do srebra i cyny. Kruche naczynia z fajansu czy porcelany mogły być w użyciu droższe od srebra, czy zwłaszcza cyny, która mimo swej podatności na zniszczenie dawała się łatwo przetapiać i przerabiać. Pozornie tańsza nowość okazywała się droższa od przekazywanych z pokolenia na pokolenie sreber.