Kto portretował astronoma?

Dwa – niemal jednakowe – portrety Jana Heweliusza (1611-1687) wiszą w należnych wielkiemu astronomowi przybytkach nauki: w Bibliotece PAN w Gdańsku, z datą 1677 roku (podarowany w 1681 r. gdańskiej Bibliotece Miejskiej przez burgrabiego i burmistrza Gabriela Krumhausera, przyjaciela astronoma) oraz w Bodleian Library uniwersytetu w Oxfordzie. Ten angielski portret przesłał tu w 1679 r. sam Heweliusz (był członkiem Royal Society for the promotion of Natural Knowledge od 1664 r.), a odbiór potwierdził Timotheus Halton vice-cancellarius Oxoniensis, zapewniając, że portret troskliwie i sumiennie włączą do muzeum naszej Bodleiany [cure et religione Bodleianae nostrae mausolaeo inseruimus].

Jan Heweliusz, rycina na podstawie portretu Andrzeja Stecha z 1668 roku; Biblioteka Narodowa

Od wielu lat historycy malarstwa spierają się, kto te obrazy namalował. Czy Andreas Stech czy Daniel Schultz? Czy może jeden z nich oxfordzki, a drugi ten w Gdańsku? A może jeden kopiował drugiego? Obaj bywali częstymi gośćmi w domu przy ulicy Korzennej i… na jego dachu, gdzie astronom zbudował małe obserwatorium, zwłaszcza Stech – jeden z ilustratorów dzieł Heweliusza. Rozstrzygnięcie jest tym trudniejsze, że obaj artyści malowali takim samym sposobem, to znaczy zgodnym z obowiązującym w malarstwie niderlandzkim XVII wieku, według reguł ujętych np. w traktacie Teodore Turgueta de Mayerne z 1620 r. – jak stwierdził toruński profesor konserwacji, badający oba obrazy w 1994 r. A oznacza to, że płótno zamalowywali najpierw ciemnoczerwoną zaprawą emulsyjną, na którą nakładali podmalowanie z szarych barwników rozmieszanych z olejnym spoiwem i dopiero na tak przygotowanym podłożu układali plamy barwne właściwej warstwy malarskiej. Całość powierzchni obrazowej zabezpieczali warstwą rozrzedzonej żywicy (werniks). Po tych badaniach profesor uznał, że obraz w Gdańsku jest dziełem Schultza, a ten w Oxfordzie jego kopią, namalowaną przez Stecha.

Pogląd taki reprezentowała także Teresa Grzybkowska, monografistka twórczości Stecha. Monografistka Schultza zaś przypuszczała, że obraz w Anglii jest autorskim powtórzeniem Schultzowego portretu w Gdańsku (bardziej niż egzemplarz w Anglii zdeformowanego amatorskimi konserwacjami). Jedną z przesłanek takiego sądu – oprócz cech malowania – jest zdanie Carla Benjamina Lengnicha, który portret Heweliusza jako dzieło Schultza dokładnie opisał i dodał, że istnieją zwei ganz gleiche Originale [dwa jednakowe oryginały]. Autor wymienia ponadto jeszcze siedem portretów Heweliusza; ich autorstwo i dalsze losy nie są jednak w pełni prześledzone.

Jedno jest pewne: rację miał Lengnich, który napisał, że najlepsi artyści w Gdańsku zabiegali wówczas o zlecenie na portret Heweliusza nie tylko po to, aby utrwalić dla potomności wizerunek astronoma, ale by przy tej okazji także swoje nazwiska przenieść do przyszłości [durch ihn auf die Nachwelt mitgebracht  zu werden].

Spory historyków sztuki o atrybucje obrazów to zajęcie bardzo kuszące [le plus tentif de tous les arts après la médicine] - tak twierdził niegdyś Jean Baptiste de Bos. I jak klasyczna pokusa rzadko przynoszą jednoznaczne rezultaty. Cieszmy się zatem dwoma świetnymi wizerunkami wielkiego Gdańszczanina, uzupełniajmy rozwiązania zagadek ukrytych w motywach-przedmiotach tych dzieł (na przykład po co w tle postaci figurka konia?), a dyskusje o autorstwie zostawmy następcom.