Lektury królewskie – Ab Urbe condita Liwiusza

Titus Livius Patavinus – historyk rzymski czasów Augusta, autor dzieła Od założenia miasta (Ab Urbe condita), w którym opowiada dzieje Rzymu od jego legendarnych początków do 9 roku n.e. Liwiusz nie zajmował się polityką, choć jako syn zamożnej rodziny obywatelskiej mógł sprawować urzędy. W 27 roku pne, znany już w Rzymie jako nauczyciel retoryki, rozpoczął pisanie swego monumentalnego dzieła. Zwrócił tym na siebie uwagę Augusta, którego zainteresowały studia Liwiusza nad historią Rzymu, a szczególnie cel, dla którego podjął się spisywania historii: „Hoc illud est praecipue in cognitione rerum salubre ac frugiferum omnis te exempli documenta in inlustri posita monumento intueri: inde tibi tuaeque rei publice quo imitere capias inde foedum inceptu, foedum exitu, quo vites” – w poznaniu dziejów to jest szczególnie korzystne i owocne, że ogladasz przykłady przedstawione na wspaniale wyrzeźbionym posągu: i stąd właśnie możesz czerpać przykłady godne naśladowania dla siebie i dla rzeczypospolitej, i tam możesz znaleźć ostrzeżenie, czego unikać, zarówno jako haniebnego na początku jak i na końcu – Liwiusz, Ab Urbe condita, Wstęp I, 10). Z tego powodu dzieło Liwiusza wyrażało treści zbieżne z programem i zamiarami Augusta -  naprawy państwa i powrotu do dawnych rzymskich obywczajów. Istniała zatem konieczność przedstawienia wzorów do naśladowania, dawnych cnót i wartości, dzięki którym Rzym stał się potęgą. Liwiusz był więc historykiem, którego szanowano a nawet czczono nie tylko w starożytnym Rzymie. Od czasów średnowiecza aż do XIX wieku  powoływali się na Liwiusza historycy, pisarze i poeci. W szkołach uznawany był za podstawową lekturę o wielkich wartościach wychowawczych. Niemałą też popularnością cieszyło się jego dzieło w Polsce. Wielbicielami Liwusza byli Jan Długosz i Jan Kochanowski. Polski historyk spisywał dzieje Polski pod wyraźnym wpływem Rzymianina. Kochanowski zaś, jako student Uniwersytetu w Padwie – rodzinnym mieście autora, czytywał Ab Urbe condita często jako jedną z najbardziej swych ulubionych lektur. Kanclerz i hetman Jan Zamoyski wprowadził do  programu nauczania Akademii Zamojskiej lekturę Liwiusza jako obowiązkową. Jan Sobieski czytał dzieło Liwiusza jako lekturę zarówno w Collegium Nowodworskiego, jak i podczas studiów w Akademii Krakowskiej. Program nauczania obydwu tych uczelni obejmował studiowanie historii starożytnej i historii Polski. Zapoznał sie więc przyszły król z sylwetkami rzymskich bohaterów, ktorzy dzielnie stawali w obronie rzeczypospolitej ale też poznał wodzów, których czyny okazały się dla państwa zgubne.

Jan III Sobieski, malarz nieznany, po 1683 roku, w zbiorach Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. W. Holnicki

W drugiej połowie XVIII wieku po odkryciu miast Wezuwiusza – Herkulanum i Pompejów a następnie po rewolucji francuskiej zainteresowanie Liwiuszem, a szczególnie przedstawionym przez niego etosem obywatelskim, powraca z wielką siłą. Można powiedzieć, że w Europie tego okresu, a szczególnie we Francji, panuje wręcz moda na Liwiusza.

Z dzieła Liwiusza najczęściej czytywano historie o bohaterach czasów młodej res publica Romana. Po wypędzeniu z Rzymu królów, Etruskowie, którzy jako ostatni rządzili w Rzymie, probują odzyskać władzę. Miasto przygotowuje się do obrony a wrogie wojska stają nad Tybrem, aby przekroczyć rzekę przez most zwany Sublicius (palowy): „Niewiele brakowało, a most palowy dałby przejście wrogom, gdyby nie jeden człowiek, Horacjusz Kokles; taką to osłonę znalazła w owym dniu pomyślna gwiazda miasta Rzymu” (Ab Urbe condita, II, 10). Dzielny dowódca straży Horacjusz, zwany potem Koklesem (jednookim) – jako że w czasie tej walki stracił oko, sam bronił dostępu do mostu, a jego towarzysze „starali się zerwać most bronią, ogniem, czymkolwiek by wreszcie zdołali”. Etruskowie nacierają na jednego Horacjusza i chcą go zepchnąć, gdy przeraził ich huk walącego się, zerwanego przez towarzyszy Koklesa, mostu. Dzielny Rzymianin skoczył do rzeki i mimo ciężkiej zbroi i rzucanych pocisków zdołał się uratować: „Państwo okazało sie wdzięczne za tak wielki dowód męstwa; wystawiono mu posąg i dano tyle roli, ile potrafił oborać w ciągu jednego dnia” (A.U.C, II, 11).

Etruskowie mimo zwycięstwa Horacjusza Koklesa nadal oblegają Rzym. Wtedy młody Gajusz, młodzieniec ze szlacheckiego rodu Mucjuszów postanawia zrealizować podstępny plan, aby ratować Rzym. Otwarcie wyznaje przed senatem swój zamiar – chce zabić króla Etrusków – Porsennę. Udaje się do obozu wrogów z ukrytym w fałdach togi sztyletem. Staje obok króla. Tam właśnie wypłacano żołd, a obok trybunału królewskiego siedział pisarz wojskowy, ubrany tak jak monrcha. Mucjusz przez pomyłkę ugodził pisarza królewskiego zamiast samego króla. Został pochwycony i postawiony przed trybunałem. Czekała go śmierć: „Ale nawet wtedy, w tak niebezpiecznym położeniu, było w jego postaci więcej groźby niż obawy. Odezwał się w te słowa: Jestem obywatelem rzymskim, zwą mnie Gajusem Mucjuszem. Jako wróg, chciałem zabić wroga, i umrę z tą samą odwagą, z jaką chciałem cię zabić. Cechą Rzymianina  jest i działać  mężnie, i cierpieć mężnie” (A.U.C., II, 12) i na znak nieustraszonej odwagi wkłada prawą rękę w ogień. Król zaskoczony męstwem Rzymianina puszcza go wolno. Od tego czasu bohater nosi przydomek Scewola – Mańkut.

Gnejusz Marcjusz, bohater wojny z Wolskami, za niezwykłą odwagę okazaną podczas oblężenia miasta Corioli otrzymuje przydomek Koriolanus. Okrzyknięty bohaterem wraca w chwale do Rzymu. W mieście trwają nieporozumienia między patrycjuszami i plebejuszami. Koriolan zdecydowanie karci plebejuszy i otwarcie przeciw nim występuje. Lud jest oburzony i Koriolan zostaje wygnany z Rzymu. Dopuszcza się zdrady – chroni sie wśród tych, przeciw którym wcześniej prowadził wojnę. Dawny obrońca Rzymu staje się jego zaciekłym wrogiem. Odbiera Rzymianom zdobyte w wojnie miasta i oddaje Wolskom. Senatorowie wysyłaja do niego posłów. Koriolan pozostaje niewzruszony. Jego urażona duma i pycha biorą górę. Wtedy do obozu wrogów udały się jego matka Weturia i żona Wolumnia, z dwoma małymi synkami. Matka surowo przemawia do syna: „Czy mogłeś pustoszyć tę ziemię, która cię zrodziła i wykarmiła? (...) A gdy przed oczyma twymi stanął Rzym, nie przyszło ci na myśl: W obrębie tych murów jest mój dom, moje bostwa domow , matka, żona i dzieci? A więc gdybym cię nie wydała na świat, Rzym nie byłby teraz oblegany! Gdybym syna nie miała, umarłabym wolna, w wolnej ojczyżnie! Lecz ja już nie mogę znieść ani większej twojej hańby, ani większego nieszczęścia własnego (...) ( A.U.C., II, 40.) I kiedy matka i żona  z płaczem zaczęły błagać Koriolana o porzucenie haniebnych zamiarów, dumny Rzymianin skruszony żalem wycofał wojska z ziemi rzymskiej.

Lektura Liwiusza w  szkole miała bardzo istotny wpływ na kształcenie charakterów młodych Polaków. Przedstawione przez historyka przykłady do naśladowania (exempla) były żywą ilustracją rzymskiego kodeksu obywatelskiego. Starszy od Liwiusza rzymski retor, filozof i polityk – Marek Tulliusz Cyceron tak oto wyjaśnia istotę owego kodeksu: „omnium societatum nulla est gravior, nulla carior quam ea, quae cum re publica est uni cuique nostrum. Cari sunt parentes, cari liberi, propinqui, familiares, sed omnes omnium caritates patria una complexa est, pro qua quis bonus dubitet mortem oppetere, si ei sit profuturus? – spośród wszystkich związków, żaden nie jest silniejszy, żaden droższy od tego, który łączy każdego z nas z państwem. Drodzy są rodzice, drogie dzieci, bliscy i krewni, lecz wszystkie te miłości wszystkich jedna ojczyzna łączy w sobie – za którą któż zawahałby się ponieść śmierć, gdyby tylko mógł jej pomóc?” (M.T.Cicero, De officiis, ks. II).