Literatura staropolska o rzemieślnikach

Wśród licznych staropolskich utworów literackich niewiele jest takich, które dotyczą wytwórczości rzemieślniczej – osób rzemieślników i ich pracy. Generalnie tematykę tę pomijano. Autorami większości dzieł była szlachta, której obce były walory pracy fizycznej, może z wyjątkiem pracy na roli. Swoje utwory kierowali też do szlacheckich odbiorców, licząc się z ich gustami i poglądami. Wyjątkowymi źródłami są zatem cztery wiersze wydane w pierwszej połowie XVII wieku w całości poświęcone tym zagadnieniom: Officina ferraria abo huta i warstat z kuźniami szlachetnego dzieła żelaznego Walentego Roździeńskiego, Sługa abo uczeń co powinien panu swemu w rzemiośle Franciszka Śmiadeckiego, oraz Nauki potrzebne do rzemiosła i List wolny do rzemiosła Jana z Kijan. Lansują one wzór dobrego rzemieślnika (mistrza, terminatora i czeladnika) – dobrego fachowca, pracowitego i pobożnego, albo przedstawiają jego karykaturę.

XVIII-wieczna pracownia kaletnika, ilustracja z „Dictionnaire de l'ameublement et de la décoration depuis le XIIIe siècle jusqu'à nos jours Henry Havard", Paris 1887-1890

Wzmianki odnoszące się do rzemieślników można znaleźć także w piśmiennictwie m. in. Marcina Bielskiego, Adama Jarzębskiego, Andrzeja Frycza Modrzewskiego, Bartosza Paprockiego, Adama Władysławiusza, a także w przysłowiach i opowieściach ludowych. Na ogół utwory te zawierają uwagi krytyczne pod kierunkiem majstrów i ich pomocników lub mają charakter satyryczny. Przedstawione w nich opinie są podobne, oddają stan poglądów dominujących na temat rzemieślników w staropolskim społeczeństwie, nastawionym do nich raczej niechętnie. Prezentują utrwalony stereotyp ówczesnego wytwórcy, nie zaś rzeczywisty jego wizerunek oraz wskazują, jakim powinien on być.

Z literatury tej wyłania się mało pozytywny obraz polskiego rzemiosła pod koniec XVI i w XVII wieku. Najczęściej wytyka się majstrom pijaństwo (np. „Im lepszy rzemieślnik, tym większy pijanica”). Jest to jeden z powodów zaniedbywania obowiązków („rzemieślnik pijanica wielki, ledwie co w tydzień robi”, „Szewcy mało co robią, ustawicznie piją”). Uważa się ich za leniwych, nieuczciwych („Bo jak rzemiosło, tak też kupiectwo bez matactwa być nie może”), pracujących niedbale, żądnych zarobku („Nuż wszyscy rzemieślnicy tak bardzo drożeją, / Co pierwej za grosz, teraz za dziesięć dawają”, „siedząc w kramikach wyłudzają złoto”), obnoszących się ze swym bogactwem, szczególnie w ubiorze („Ujrzysz strojno w bławacie lada rzemieśniczkę, / Łańcuszno i w sobolach [...] A co święto to insza musi być jej szata”).