Lustro w kościele

Lustro – symbol próżności i doczesności – zdecydowanie nie kojarzy się z kościołem. Zdarzają się jednak przypadki, kiedy jego zastosowanie w miejscu sakralnym jest usprawiedliwione, a niekiedy nawet służy przekazaniu pewnych głębszych treści.

Kliknij, aby zobaczyć więcej ilustracji.

Barokowi architekci najczęściej posługiwali się lustrami, gdy chcieli optycznie powiększyć i doświetlić wnętrze. Mistrzem zastosowania tego przedmiotu był wykształcony w Rzymie, niezwykle utalentowany twórca – Kacper Bażanka. W pierwszym swoim dziele w ojczyźnie – kościele Norbertanek w Imbramowicach – rozwiązał dzięki lustrom spory problem. Od południa do świątyni przylegał klasztor, zatem okna mogły zostać umieszczone jedynie w ścianie od mniej nasłonecznionej północy. W prezbiterium w wielkich złoconych ramach umieścił więc Bażanka zamiast obrazów – od północy okno, a naprzeciwko od południa lustro. Zyskał dzięki temu silniejszy strumień światła, którym podkreślił najważniejszą część świątyni. W innych kościołach – Pijarów i Misjonarzy w Krakowie – powtórzył ten zabieg. Lustro stało się jego znakiem rozpoznawczym, podpisem, którym firmował dzieło.

Taflami luster okładano niekiedy ściany filarów, czy powierzchnie kolumn w ołtarzach. Specjalizował się w tym Johann Georg Lehner, pochodzący z Opawy na Morawach architekt i rzeźbiarz, który pod koniec swojej bogatej kariery osiadł w Małopolsce. Piękny przykład lustrzanego tabernakulum znajdziemy w kościele Bernardynów w Opatowie, dziele lwowskiego artysty Macieja Polejowskiego. Pokrył on lustrami nie tylko kolumienki, ale i wklęsłe ścianki, w których odbijają się promienie światła i delikatne rokokowe rzeźby.

Niesamowity efekt uzyskał twórca (najprawdopodobniej był nim Lwowianin Franciszek Olędzki) nagrobka Marii Amalii z Brühlów Mniszchowej w kościele parafialnym w Dukli. Na cokole z czarnego marmuru, znajduje się jedna z najciekawszych rokokowych rzeźb nagrobnych dawnej Rzeczypospolitej. Oto młoda kobieta ucięła sobie drzemkę podczas lektury książki, którą wciąż trzyma w ręku. Ubrana jest w pełną falbanek suknię, na nogach ma zgrabne pantofelki... Żadnych motywów sepulkralnych, nawet krzyża nie przedstawił artysta. O śmierci przypomina tylko jedno – ściany kaplicy zostały wyłożone lustrami, w których odbija się niezliczoną ilość razy w coraz większej oddali śpiąca postać, zupełnie jakby znikała nam z oczu odchodząc w stronę nieskończoności… Jest to jeden z najoryginalniejszych i najbardziej przejmujących barokowych konceptów w sztuce Rzeczypospolitej.