Maria Kazimiera Sobieska inspiratorką wyprawy wiedeńskiej w 1683 r.?

O tryumfie pod Wiedniem w 1683 roku, a przede wszystkim o przebiegu działań na polu bitewnym i w dziedzinie dyplomacji zadecydowali mężczyźni. Zdanie to jest oczywistością, ale przytaczaną w tym miejscu tylko po to, by rozpatrzeć udział kobiet w doprowadzeniu do tego wspaniałego wydarzenia. Zaznaczmy, że od połowy XVII wieku kobiety wkraczały w arkana życia publicznego i wywierały nieoficjalny wpływ na najważniejsze decyzje w państwie. Rady udzielane mężom przez żony lub wyrażana przez nie wola odbijały się na działalności organów demokracji szlacheckiej, w tym sejmików, sejmów oraz trybunałów.

Nie wiemy, czy królowa Maria Kazimiera motywowała króla do podjęcia wyprawy pod Wiedeń. Rozwikłanie tej zagadki wydaje się jednak możliwe z punktu widzenia analizy określonego materiału źródłowego. Jak wiadomo, ukochana żona Jana Sobieskiego w niemałym stopniu przyczyniła się do jego sukcesu podczas elekcji królewskiej w 1674 roku, a w 1675 roku doprowadziła do zawarcia francusko-polskiego sojuszu w Jaworowie. Nie bez znaczenia pozostawał także wpływ królowej na promocje urzędnicze w państwie oraz budowanie przez nią stronnictwa regalistycznego, które w odpowiednim momencie miało wesprzeć któregoś z młodych Sobieskich w zabiegach o koronę.

Brak doraźnych skutków wynikających z dotychczasowego aliansu Rzeczypospolitej z Francją i Szwecją przeciw Brandenburgii, jak i niezbyt skora postawa Ludwika XIV w sprawie obdarzenia rodziny d’Arquien honorami, mogły być przyczyną narastającego rozczarowania Marii Kazimiery, która postanowiła ponoć zerwać układy z Francją. Za pierwszy poważny przykład ingerencji królowej w poszukiwanie nowego sojusznika uznać należy wyprawienie w 1679 roku Małgorzaty z Durantów Kotowskiej, damy z jej fraucymeru, w podróż na dwory w Pradze, Wiedniu i Florencji, z zamiarem sondowania możliwości ewentualnego sojuszu. Mimo iż miał charakter sekretny, pobyt Kotowskiej w tych miastach nie uszedł uwadze dyplomatów francuskich, którzy z pewnym zdziwieniem donosili o sukcesach jej misji. W przełomowym dla opisywanych wydarzeń roku 1683 królowa prowadziła ożywioną korespondencję z cesarzową Eleonorą, żoną Leopolda I. Pomimo iż korespondencja miała charakter kurtuazyjny, to jasno świadczy ona o ociepleniu kontaktów z dworem wiedeńskim. Maria Kazimiera próbowała w ten sposób stworzyć grunt pod możliwe małżeństwo swego syna Jakuba z arcyksiężniczką Marią Antonią i zapewnić królewiczowi szansę na elekcję królewską. Plany te jednak szybko upadły z powodu niedyskrecji nuncjusza Opicjusza Pallaviciniego, który zwierzył się z nich swemu odpowiednikowi w Wiedniu Francisco Buonvisiemu, a ten z kolei doniósł o nich cesarzowi. Niezależnie od tego królowa z wielkim przejęciem zbierała wiadomości o pochodzie armii pod Wiedeń, o rozgrywanych bitwach, losach męża oraz towarzyszącego mu syna Jakuba, aż do ich powrotu w grudniu 1683 roku. Jak ważną rolę wypełniała królowa w budowaniu i propagowaniu chwały Jana III, świadczy najlepiej jego list napisany do żony wkrótce po bitwie, z namiotów wezyrskich. Król dobrze wiedział, że jego małżonka zadba o przekazanie informacji i upowszechnienie pisma wśród senatorów i szlachty, a także korespondentów zagranicznych dla ugruntowania splendoru domu Sobieskich.

Dalsze świadectwa, na podstawie których budujemy wiedzę o możliwej ingerencji królowej w wyprawę wiedeńską, mają metrykę późniejszą. W adresowanym do królewicza Jakuba liście z 1692 roku Maria Kazimiera dawała wyraz swemu niezadowoleniu z powodu złego traktowania jej siostry Marii Ludwiki de Béthune przez administrację cesarską, związanym z przyznaniem jej paszportu. Królowa, czując się pośrednio upokorzona, żaliła się: „zapomnieli oni, że gdyby nie to, co ja dla nich uczyniłam, nie mieliby oni dziś w ogóle możności wydawania paszportów”. W słowach tych wyczytać możemy aluzje do niesienia pomocy Wiedniowi, aczkolwiek przekaz wydaje się nadal niejednoznaczny i wysoce dyskusyjny. Inny dowód pochodzi z 1705 roku, z okresu pobytu Marii Kazimiery w Rzymie, gdzie przebywała – jako królowa-wdowa – od 1699 roku. W obszernym, bo liczącym 34 strony, liście do swego zięcia, elektora Bawarii Maksymiliana Emanuela Wittelsbacha, Maria Kazimiera dowodziła: „to właśnie na mnie spoczywał ciężar wszystkich spraw, albowiem nieboszczyk mój małżonek żywił do mnie miłość większą, aniżeli na to zasługiwałam. Dlatego czynił to, co mi odpowiadało i uzyskało moje przyzwolenie, uważając mnie za mądrzejszą, aniżeli nią jestem […] zabiegałam więc o zawarcie ligi tak szczęśliwie, że Bóg zechciał następnie posłużyć się ramieniem mojego małżonka nieboszczyka Króla dla wyzwolenia, tak jak zechciał posłuż się mną dla zawarcia przymierza”. W dalszej części listu Maria Kazimiera twierdziła, że mając na względzie geopolityczne położenie Rzeczypospolitej, której nie broniło żadne inne państwo chrześcijańskie, dążyła do zabezpieczenia granic państwa przed wojskami muzułmańskimi. W kolejnym liście do elektora z tego samego roku podawała: „sojusz, jaki zawarłam i jakiego nie mogę żałować, uratował całe chrześcijaństwo”.

Inne relacje współczesnych także wskazują znaczenie i opisują rolę, jaką królowa Maria Kazimiera odegrała w procesie prowadzącym do zawiązania aliansu z cesarstwem. Michelle de Mongrillon, sekretarz ambasady francuskiej w Rzeczpospolitej, w trakcie elekcji 1696/1697 roku odnotował, iż to królowa dzięki zręcznym intrygom przymusiła męża do wyprawy: „Potrafiła poruszyć przede wszystkim swego męża, a następnie ogromne letargiczne ciało Rzeczypospolitej, które tak trudno uruchomić”. O wpływie Marii Kazimiery na podjęcie przez króla decyzji o wyprawie przeciw Turkom wyraził się też w 1712 roku pewien duchowny francuski, który przebywał w Wiecznym Mieście. Kiedy doszło do kłótni pomiędzy królową a kardynałami, którzy nie chcieli w jej obecności zdejmować kapeluszy, stwierdził on: „Królowa nie ustaje więc w znajdowaniu zwolenników, którzy powiadają, że Wieczne Miasto ocalił jej małżonek dzięki oswobodzeniu Wiednia. Ale to właśnie królowej należy zawdzięczać powzięcie tej decyzji, którą nieboszczyk król Polski, tak szczęśliwie przeprowadził”.

Zarówno wypowiedzi Marii Kazimiery, jak też opisy sytuacji z udziałem królowej pochodzą z różnych lat, lecz ich przekaz jest w pełni spójny. Niektóre jednak pełne są niedomówień, co pozwala na wieloraką ich interpretację. To z kolei nakazuje traktować je z dużym krytycyzmem. Zdania wyrażane przez żonę króla Jana III przepełnione są dumą i przekonaniem o doniosłości własnych postanowień oraz powziętych decyzji. Maria Kazimiera, znana ze swej spontaniczności i emocjonalnej oceny wydarzeń, w pełni afirmatywnie podkreślała swój wkład w oswobodzenie Wiednia oraz uratowanie całego chrześcijańskiego świata. Warto zauważyć, że często krytycznie odnosiła się do postawy Ludwika XIV, choć uważała siebie za „dobrą Francuzkę” i wierną poddaną „arcychrześcijańskiego monarchy”. Polityka Wersalu była jednak dla niej ogromnym ciosem, który musiała ostatecznie znieść, aby w ostatnich latach swego życia powrócić do ojczyzny. Królowa Maria Kazimiera zmarła w Blois w 1716 roku, dwadzieścia lat po swoim mężu.