Mirona Costina „Historyja” – czyli co Jan III powinien wiedzieć o Mołdawii i Wołoszczyźnie

Po powrocie z wyprawy wiedeńskiej 1683 r. hospodar mołdawski Jerzy Duca i jego najbliższy współpracownik, wielki logofet Miron Costin zostali schwytani przez Polaków i przewiezieni do Rzeczypospolitej. O ile dla hospodara był to definitywny koniec kariery, o tyle Miron Costin, wychowany w Polsce, władający językiem polskim i sympatyzujący z Polakami, szybko odnalazł się w nowej sytuacji i dostrzegł w niej szansę dla siebie. Ulegając powiedeńskiej euforii, dostrzegł w Janie III Sobieskim wyzwoliciela Mołdawii spod jarzma osmańskiego i podjął współpracę z monarchą w przygotowaniu projektowanej na rok 1684 ofensywy przeciw Turkom.

Strona tytułowa „Chroniki...” ze zbiorów Biblioteki Narodowej

Costin nie angażował się jednak w przygotowania militarne – już prędzej mógł dopomóc jako polityk, kaptujący królowi stronników w Mołdawii. Jednak – jakby chciał zgodzić się z Janem Kochanowskim, że „zawżdy trwalszy owoc dowcipu niż siły” – uczony bojar mołdawski włączył oddał na usługi Marsowi swe pióro i napisał poemat historyczny „Historyja polskimi rytmami o Wołoskiej Ziemi i Moltańskiej”.

Dzieło to zaiste oryginalne. Napisał je bowiem Mołdawianin, ale napisał w języku polskim i dedykował królowi Janowi III, jakby chcąc przygotować go do wyprawy mołdawskiej i oświecić na temat ziem i ludów, które król polski miał wyzwalać. Dzieło powstało w lipcu 1684 r. w Daszawie. Niestety, oryginalny rękopis, który znajdował się w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie, uległ zniszczeniu w czasie II wojny światowej. W zbiorach polskich zachowała się XVII-wieczna kopia, zatytułowana „Kanclerza Mołdawskiego Mirona Kostyna Opisanie Ziemi Mołdawskiej wierszem” (własność Biblioteki Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie). Szczęśliwie dla nas, w Rumunii wydano drukiem w 1929 r. „Historyję” na podstawie rękopisu warszawskiego, tak więc możemy porównać obie wersje. Ich krytyczną edycję przygotowała Ilona Czamańska w 1998 r. i wydała w Mirona Costina, „Latopisie ziemi mołdawskiej i innych utworach historycznych”.

Ten arcyciekawy poemat jest apologią „narodu wołoskiego”, jak nazywa go zgodnie z ówczesną polską terminologią Miron Costin. Autor podzielił go na cztery części: przedmowę, trzy „przedziały” i końcowe streszczenie, nazwane „synopsis”, z dodaniem objaśnienia urzędów mołdawskich. W przedmowie, zwracając się do Jana III, Miron Costin uzasadnia napisanie tego dzieła – oto wielu historyków polskich, zajmując się dziejami ojczystymi, często wspomina o Mołdawii, a choć wiedzą oni, że naród „wołoski, multański i Rumyni” pochodzi od Rzymian, jednak mylą się co do jego początków. Autor pragnie zatem gruntownie te sprawy objaśnić. Powołuje się przy okazji na autorytet różnych historyków i kronik klasztornych.

W pierwszym „przedziale” poematu Miron Costin opisuje swój kraj oraz początki narodu, które wiąże z podbojem Dacji przez Trajana. Nowa prowincja zasiedlona została przez kolonistów z Italii i rozkwitła pod rządami rzymskimi, będąc zaporą dla ludów stepowych, nazwanych w skrócie Tatarami. Przedział drugi poematu opisuje upadek władzy rzymskiej pod naporem owych Tatarów i wycofanie się mieszkańców w góry. Rozprawia tu Costin o zasiedleniu Siedmiogrodu oraz o powstaniu nazwy Moltany (Multany), która miała być połączeniem łacińskiej nazwy gór – montes – oraz rzeki Olt, przepływającej przez Multany (czyli Wołoszczyznę). Ubolewa tu Costin nad zaniedbaniem przez cesarzy rzymskich obrony zadunajskiej prowincji, spustoszonej przez Attylę i jego „Węgrów”. Kończy jednak ten przedział opisem wyprawy Węgrów przeciw Tatarom, kiedy to siłami miejscowych Rumunów przepędzono ordyńców z ziem mołdawskich i zaczęto budować nowe państwa. Temu też poświęcony jest trzeci, najdłuższy „przedział”. Opisuje w nim Costin na wpół baśniowe początki Mołdawii, założonej przez Dragosza w XIV w. Umieszcza tu opowieść o żubrze, którego głowa zdobi herb Mołdawii, a który odegrał w jej dziejach podobną rolę, co orzeł w opowieści o Lechu. Podobnie opisuje początki Wołoszczyzny i przytacza legendę o kruku, który widnieje w jej herbie. Kreśli tu autor granice powstających państw, rozprawia o narodzie i jego języku - zauważając wpływy słowiańskie – a także pochodzeniu różnych nazw, w tym nazwy Wołochów. Po krótkim streszczeniu Costin daje bardzo ciekawy i szczegółowy katalog urzędów mołdawskich, duchownych i świeckich, z objaśnieniem ich kompetencji. Rzecz całą kończy wykazem ziem, utraconych na rzecz Turków.

Poemat ten godny jest naszej uwagi z dwóch powodów. Jest to – po pierwsze – świadectwo świadomości narodowej, jakie dał wykształcony bojar mołdawski. W trudnej etnogenezie Rumunów takie relacje są bardzo ważne. Po drugie – jest to manifest polityczny mołdawskiego patrioty, a zarazem zwolennika sojuszu z Polską. Obok użytecznych informacji o geografii i urzędach mołdawskich, Miron Costin chciał bez wątpienia ukazać Janowi III starożytny rodowód i świetność narodu rumuńskiego – którego mowa, jego zdaniem, była szlachetniejsza niż ówczesna włoszczyzna. Stąd liczne przytyki do Węgrów oraz akcentowanie roli „przedmurza” wobec Tatarów. Jan III miał wiedzieć, że będzie walczyć o wolność dumnego i starożytnego narodu, który, choć doświadczony przez historię, ma swoje miejsce na mapie Europy. I właściwie przychodzi nam żałować, iż Jan III nie zrozumiał ukrytego w „Historyi” przesłania – Mołdawianie byli gotowi z nim współpracować, gdy mieli nadzieję na wyzwolenie się z polską pomocą spod jarzma osmańskiego. Kiedy zorientowali się, że król traktuje ich kraj przedmiotowo i dąży do złączenia go z Polską, wycofali swoje poparcie. Bez tego zaś Polacy nie mogli utrzymać się w Mołdawii.