Misja Jana Chryzostoma Gnińskiego do papieża Klemensa X ze sztandarem zdobytym przez hetmana Sobieskiego pod Chocimiem

Bitwa pod Chocimiem, stoczona 11 listopada 1673 roku, była przełomem w wojnie z Turcją. Dzięki błyskawicznemu szturmowi wojsk Rzeczypospolitej pod dowództwem hetmana wielkiego koronnego Jana Sobieskiego zdobyto twierdzę, armia osmańska została rozbita, a nieprzyjaciel na pewien czas osłabiony.

Bitwa pod Chocimiem w 1673, rycina Romeyna de Hooghe'a, 1674; Biblioteka Narodowa

Wiadomość o śmierci Michała Korybuta Wiśniowieckiego, który zmarł dzień wcześniej we Lwowie, zapewne przyćmiła nieco radość ze zwycięstwa. Hetman zaniechał dalszych działań przeciw Turcji, ponieważ podczas bezkrólewia nie można było atakować zewnętrznego wroga. Dla dobra kraju należało jak najszybciej przeprowadzić elekcję nowego władcy. Sobieski niewątpliwie zdawał sobie sprawę ze znaczenia wiktorii chocimskiej w jego walce o tron polski, do którego uważany był za jednego z najpoważniejszych pretendentów.

Wiedział też, że informację o zwycięstwie należy jak najszybciej rozgłosić po całej Europie, przede wszystkim przekazać papieżowi, którego poparcie w wyborczych zmaganiach mogło być bezcenne. W liście datowanym 20 listopada hetman jako głównodowodzący armią Rzeczypospolitej zawiadamiał Klemensa X o pogromie Turków oraz zapowiedział, iż „przy grobach św. Piotra i św. Pawła” złoży łupy wojenne.

Najprawdopodobniej już wówczas wybrał zdobytą na polu bitwy turecką chorągiew, którą postanowił wysłać głowie Kościoła. Wiadomo, że pod koniec grudnia sztandar dotarł do Warszawy, a w lutym 1674 roku przywiózł go do Rzymu opat wągrowieckich cystersów Jan Chryzostom Gniński. W czasie specjalnej audiencji u Klemensa X, która z nieznanych powodów odbyła się dopiero 22 kwietnia, opat wygłosił mowę w imieniu zwycięskiego hetmana oraz uroczyście przekazał papieżowi chorągiew. Tekst tej oracji jeszcze w tym samym roku, już po elekcji Sobieskiego, opublikowano w papieskiej oficynie wydawniczej w czterostronicowej broszurce (Oratio ad Sanctiss. D.N. D. Clementem X Pont. Max. Nomine illustriss. & Excellenstiss. Ioannis Sobieski Supremi Poloniae Regni Mareschalci, ac Exercituum Ducis. Die XXII. Aprilis MDCLXXIV. Nunc Ioannis III. Regis Polniarum [...] A Chrysostomo Gninski Abbate Vangrovecense Palatinide Culmensi habita Dum prosterneret Vexillum Imperatorium Ottomanum Spolium Victoriae Chocimensis. [...] Romae [...] MDCLXXIV).

Mowa, prezentowana w imieniu zwycięskiego hetmana, miała niezwykle silną wymowę propagandową. Rozpoczynając się od słów: „Przybył do Rzymu, Błogosławiony Ojcze, Jan Sobieski, marszałek Królestwa Polskiego i naczelny dowódca armii”, nawiązywała zapewne do słynnej oracji Jerzego Ossolińskiego, posła obediencyjnego Władysława IV do Urbana VIII w 1633 roku, a więc sięgała do najlepszych wzorów. W dalszej części wspomniano o zniszczonym wojną kraju oraz o politycznym i militarnym osamotnieniu Polski, której armia zmuszona była własnymi siłami pokonać Turcję. Podkreślono, że dokonał tego czynu Sobieski jako naczelny wódz wojsk Korony przy udziale hetmana wielkiego litewskiego Michała Kazimierza Paca, księcia Dymitra Wiśniowieckiego, podkanclerzego litewskiego Michała Kazimierza Radziwiłła oraz wojska i całego narodu Rzeczypospolitej.

Następnie w oracji pojawiły się słynne później, wiązane głównie z wiktorią wiedeńską, słowa parafrazujące słowa Cezara: „venit, vidit, vicit Deus”. Zwycięstwo przypisano więc Bogu, ale dalej wskazano także na wielką rolę papieża, który wspierał walczących modlitwami. Później przedstawiono krótki opis oblężenia i zdobycia twierdzy oraz ucieczki pokonanych wrogów, wymieniono też wszystkie wcześniejsze wojenne zasługi Sobieskiego. Hetman dedykował swój wielki militarny sukces błogosławionym Janowi Kantemu i Jozafatowi Kuncewiczowi z nadzieją, że wkrótce zostaną włączeni do grona świętych. Ostatnie słowa kierowane do papieża wyrażały prośbę o apostolską opiekę nad rozdartą wewnętrznymi konfliktami Rzeczpospolitą, która pozostaje w niebezpiecznym okresie bezkrólewia. Po wygłoszeniu oracji Gniński złożył u stóp Klemensa X turecki sztandar i inne, bliżej nieznane trofea.

Wyekspediowanie do Rzymu zdobytego pod Chocimiem sztandaru – namacalnego dowodu zwycięstwa chrześcijaństwa nad islamem – było przedsięwzięciem niezwykle „medialnym” i bardzo śmiałym, a oracja, którą „Generalissimus” kierował do papieża, została znakomicie skonstruowana z punktu widzenia politycznych aspiracji hetmana. W Rzymie zdawano sobie sprawę z sytuacji w Rzeczpospolitej oraz faktycznego tureckiego zagrożenia dla całej Europy. Już wiosną 1673 roku Klemens X zadeklarował niewielkie finansowe wsparcie dla Rzeczypospolitej i była to jedyna wówczas pomoc zewnętrzna. Od połowy października tego roku papież ogłaszał odpusty oraz nawoływał do modłów w intencji zwycięstwa nad Wielką Portą, 9 listopada w uroczystej procesji przybył do kościoła nacji polskiej pw. św. Stanisława, a kiedy w połowie grudnia nad Tyber dotarła wiadomość o zwycięstwie pod Chocimiem, odprawił uroczyste nabożeństwo w kaplicy papieskiej pałacu Kwirynalskiego. Podkreślenie w oracji roli Klemensa X i jego modlitw w zwycięstwie było więc z pewnością zręcznym zabiegiem dyplomatycznym. Wygłoszona przez Gnińskiego mowa miała przede wszystkim przekonać głowę Kościoła, że Sobieski jest niezwyciężonym wodzem i obrońcą chrześcijaństwa godnym polskiej korony. Nie można jednak oprzeć się wrażeniu, że pewny swego sukcesu w elekcji hetman zwracał się do Klemensa X jako przyszły władca, a nie jedynie jako pretendent do tronu polskiego.

Autorem oracji nie był z pewnością opat wągrowiecki. Gniński nie miał odpowiedniego wykształcenia i spełniał jedynie rolę posłańca, który nota bene później starał się o subsydia Stolicy Apostolskiej na dalszą wojnę z Wielką Portą. Nieznanym twórcą mowy musiała być osoba z bliskiego otoczenia Sobieskiego, jednak to niewątpliwie właśnie hetman określił jej formułę i najważniejsze wątki.

Ofiarowany papieżowi sztandar nie przetrwał do naszych czasów. Jego wygląd można odtworzyć jedynie na podstawie źródeł archiwalnych. Pole główne jedwabnej chorągwi było zielone, ozdobione haftowanymi złotą nicią arabskimi napisami, zapewne sentencjami z Koranu, oraz motywami półksiężyców i obwiedzione karmazynową, brokatową bordiurą. Drzewiec (zapewne nowy, dodany już w Rzymie) wieńczyła srebrna gałka. Nie był to najpewniej, jak sugerowano w oracji, „Vexillum Imperatoris”, ale jeden z wielu proporców zdobytych w bitwie.

Kilka dni po przekazaniu chorągwi papieżowi, przed 29 kwietnia 1674 roku, uroczyście umieszczono ją nad głównym wejściem do Bazyliki św. Piotra, przy balustradzie Loży Błogosławieństw. W 1683 roku obok sztandaru spod Chocimia zawieszono kolejne, tym razem królewskie trofeum – chorągiew zdobytą przez Sobieskiego pod Wiedniem.

Podstawowy cel misji Gnińskiego zasadniczo nie został spełniony. Stolica Apostolska w czasie walki o tron polski oficjalnie nie opowiedziała się za żadnym kandydatem, zachowując powściągliwe milczenie oraz neutralność wobec ścierających się stronnictw. Wiadomo też, że po bitwie chocimskiej Klemens X zamierzał ofiarować Sobieskiemu poświęcony miecz i kapelusz. Oba przedmioty należały do najcenniejszych darów papieskich, które od czasów wypraw krzyżowych otrzymywały osoby wyróżniające się w walce z wrogami chrześcijaństwa – jako wyraz wdzięczności i zachęty do krucjaty lub jako podarunek uzasadniony politycznymi planami Stolicy Apostolskiej. Wiosną 1674 roku papież wycofał się jednak z tego zamysłu. Jednym z głównych powodów był protest litewskich magnatów – głównie Paców, którzy wobec takiego wyróżnienia i wzmocnienia pozycji Sobieskiego w czasie walki o tron grozili zerwaniem unii z Koroną. Warto przypomnieć, że w zaprezentowanej przez Gnińskiego oracji wymieniony został hetmana Michał K. Pac jako współtwórca chocimskiego zwycięstwa, mimo że ten – jako polityczny wróg Sobieskiego – tuż przed bitwą wymówił mu posłuszeństwo. Ostatecznie papieskim mieczem i kapeluszem Jan III uhonorowany został dopiero po wiktorii wiedeńskiej, w 1684 roku.

Wygłoszona do papieża i opublikowana później mowa Gnińskiego, a przede wszystkim sztandar turecki, który zawieszono w Bazylice św. Piotra, niewątpliwie przyczyniły się jednak do rozsławienia imienia Sobieskiego. Wydarzenia te utrwalone zostały w rzymskich relacjach i diariuszach. Biograf Jana III, Otto Forst de Battaglia, słusznie napisał, że „Armaty mogły dobrze przysłużyć się Polsce, proporzec wysłano papieżowi do Rzymu i tam, po raz pierwszy, całemu światu chrześcijańskiemu upamiętnił [on] nazwisko Jana Sobieskiego”. Warto dodać, że o polskim hetmanie usłyszano nad Tybrem jednak znacznie wcześniej. Już w grudniu 1668 w Collegio Romano jezuita Umberto Carrara wygłosił łaciński poemat, sławiący zwycięstwo Sobieskiego nad Tatarami i Kozakami w bitwie pod Podhajcami, stoczonej w październiku poprzedniego roku.

Literatura:

H. Osiecka-Samsonowicz, Polskie uroczystości w barokowym Rzymie 1587-1696, Warszawa 2012, s. 288-291.