Na zmrożonym polu. Ochmatów 1655

Armia koronna, po klęskach poniesionych w bitwach z Kozakami pod Żółtymi Wodami, Korsuniem, Batohem w 1648 roku straciła ducha oraz kwiat rycerstwa. Nowym zaciągom wiele brakowało do doborowego wojska. Jednak tocząca się przez wiele lat wojna dawała się we znaki również Kozakom. Ciężka sytuacja zmusiła Bohdana Chmielnickiego do trudnej decyzji o przyjęciu protekcji cara. Wobec nieuchronnie zbliżającego się kolejnego konfliktu, Rzeczypospolita szukała sprzymierzeńców nawet wśród odwiecznych wrogów – Tatarów. W 1654 roku sojusz stał się faktem. W trakcie wojny dla Rzeczypospolitej najważniejszy był południowy, ukraiński teatr działań. Moskwa z kolei zamierzała skupić się na zagarnięciu Smoleńszczyzny i Czernihowszczyzny. Stroną polską dowodzili hetmani koronni – wielki Stanisław Rewera Potocki i polny Stanisław Lanckoroński, którzy zwlekali z rozpoczęciem działań na większą skalę. Dopiero w styczniu 1655 roku, gdy doszło do połączenia sił Rzeczypospolitej z Tatarami, zdecydowano się wydać walną bitwę przeciwnikom. Jednak współpraca z Tatarami nie układała się najlepiej. Sojusznicy domagali się kosztownych podarunków i zajmowali się głównie braniem w jasyr.

Bohdan Chmielnicki, rycina Wilhelma Hondiusa z 1651 r., ze zbiorów Biblioteki Narodowej

Hetmani wyruszyli pod Humań z nadzieją szybkiego zdobycia miasta. Na pomoc obleganym wyruszył Chmielnicki z 35 tys. Kozaków i 6 tys. strzelców. Wojska obu stron spotkały się pod Ochmatowem. Strażą przednią dowodził kasztelan kijowski Stefan Czarniecki, siłami głównymi sam Stanisław Rewera Potocki. Na zaśnieżonym stepie ochmatowskim doszło do starcia. Bitwa była chaotyczna. Chmielnicki został otoczony i bronił się w obwarowanym taborze. W takiej sytuacji podjął tajne rokowania z Tatarami. Ich bierna postawa pomogła Kozakom wyjść z opresji. Armia koronna wycofała się, a bitwa pozostała nierozstrzygnięta.