Nauki i peregrynacje bez alkoholu i hazardu. Instrukcje podróżne Wacława Rzewuskiego

Hetman wielki koronny Wacław Piotr Rzewuski (1706–1779) zasłynął jako gorliwy obrońca swobód szlacheckich, utalentowany poeta i dramaturg działający owocnie na polu polityki i kultury. Chociaż jego aktywność w pierwszej z wymienionych dziedzin była zazwyczaj bardzo krytycznie oceniana, dzięki zredagowaniu kilku instrukcji przeznaczonych dla synów wyjeżdżających w podróże edukacyjne dał się również poznać jako niezwykle płodny autor dokumentów o charakterze wychowawczym. Zwyczaj pisania wskazówek dla synów wyjeżdżających na zagraniczne nauki i wojaże był wśród polskiej szlachty i magnaterii niezwykle rozpowszechniony już od XVI w. Właściwie tylko w wyniku niesprzyjających okoliczności i zawieruch dziejowych znamy takich materiałów stosunkowo niewiele, biorąc pod uwagę statystykę zagranicznych wyjazdów edukacyjnych. Znaczenie Rzewuskich herbu Krzywda jako rodziny magnackiej, znacznie wzrosło dopiero w ostatniej ćwierci XVII w. za sprawą Michała Floriana (zm. 1687), a w szczególności hetmana wielkiego koronnego Stanisława Mateusza (1662–1728), ojca Wacława. Stworzyło to realne podstawy ekonomiczne potęgi magnackiej i umożliwiło realizację szeroko zakrojonego programu kulturalnego. Jednym z jego fundamentalnych elementów stała się kwestia zapewnienia potomkom edukacji na odpowiednim poziomie. Dotyczyło to przede wszystkim synów, którzy w zamierzeniu mieli obejmować wysokie urzędy w administracji cywilnej i wojskowej, awansując na kolejne szczeble kariery urzędniczej. Ważnym składnikiem tej strategii była organizacja wyjazdu zagranicznego mającego na celu kontynuację i swoiste ukoronowanie procesu kształcenia rozpoczętego w domu rodzinnym i szkołach krajowych.

Portret Wacława Rzewuskiego, rycina Timothy'ego Stansfelda Englehearta, 1844; Biblioteka Narodowa

Tradycja podróży edukacyjnych w domu Rzewuskich jest dość dobrze znana od czasu Michała Floriana, który wysłał na zachód Europy swego syna Stanisława Mateusza w latach 80. XVII w. Był on wówczas towarzyszem podróży dwóch braci Jabłonowskich, synów wojewody ruskiego Stanisława Jana. Sam Stanisław Mateusz kontynuował te chlubne zwyczaje edukacyjne, wysyłając za granicę naszego bohatera, który wojażował po Europie w latach 20. następnego stulecia. Jednak Wacław udał się w podróż edukacyjną dopiero po powrocie swego starszego brata, późniejszego wojewody wołyńskiego Seweryna Józefa (zm. 1754). Obydwoma braćmi opiekował się ten sam preceptor podróżny, wielkopolski szlachcic Marcin Kawiecki.

Zachowała się bogata dokumentacja epistolograficzna pozwalająca odtworzyć główne etapy przebiegu podróży Wacława Rzewuskiego. Wiadomo, że przedmiotem zwiedzania były najciekawsze atrakcje krajów takich jak Włochy, Francja oraz monarchia Habsburgów. Dało to młodemu magnatowi solidne podstawy i spore doświadczenie do planowania wojaży edukacyjnych dla swoich własnych synów, spośród których tylko trzech osiągnęło wiek umożliwiający podjęcie takiej inicjatywy. Względy finansowe, logistyczne i wreszcie praktyczne sprawiły, że trzej synowie odbyli dwie podróże. Najpierw Wacław zaopatrzył finansowo i mentalnie dwóch starszych: Stanisława Ferdynanda i Józefa. Przebywali oni za granicą w latach 17551757, a dwa lata później wyjechał najmłodszy Seweryn, późniejszy targowiczanin. Opiekunem wszystkich podróżników, w dwóch turach, była ta sam osoba – francuski duchowny ze zgromadzenia oratorianów Louis-Antoine Caraccioli.

Dla zapewnienia pełnego i prawidłowego zrealizowania wszystkich zakładanych celów Wacław ułożył dla synów instrukcje. Znamy obecnie dwie: dla Józefa z 1755 r. oraz Seweryna z 1759 r. Można się oczywiście domyślać, że istniała również trzecia, przeznaczona dla najstarszego Stanisława. Obydwie instrukcje zostały napisane w rodowej rezydencji Rzewuskich w Podhorcach na krótko przed udaniem się w podróż i były adresowane bezpośrednio do chłopców. Były to wyjazdu typu Grand Tour, w których istotna była umiejętność kompleksowego połączenia aspektu edukacyjnego i poznawczego. Wacław Rzewuski wydaje się jednak zwolennikiem dominacji elementu dydaktycznego, ponieważ większą część swoich wskazań poświęcił kwestiom edukacyjnym. Wymieniał zatem skrupulatnie przedmioty nauczania i umiejętności, w których synowie mieli się doskonalić. Główną rolę odgrywała tu praktyczna nauka nowożytnych języków obcych: niemieckiego i francuskiego. Zakładana metodologia obejmowała intensywną lekturę książek, wynajęcie w miejscu pobytu nauczycieli, czyli metrów (z francuskiego maître – nauczyciel, mistrz) oraz konwersacje z guwernerem, rodowitym Francuzem. Swoje miejsce znalazły też nauka historii, geografii oraz praktyczne ćwiczenia wojskowe. Ojciec zalecał ponadto lekcje rysunku, tańca, a nawet śpiewu operowych arii włoskich.

Analiza treści tych instrukcji ujawnia wielką troskę ojca o właściwą formację moralną i religijną synów, którym zalecał gorliwe oddawanie się nabożeństwom katolickim, codzienną modlitwę i regularną spowiedź, wystrzeganie się wszelkich występków i jakichkolwiek nieprzystojnych czy ryzykownych zachowań. Nakazywał, aby nie szukać konfliktów towarzyskich, a nieżyczliwe zaczepki słowne obracać w żart lub zachowywać całkowite milczenie. Spełnianie obowiązków naukowych miało być połączone ze żmudną pracą nad kształtowaniem charakteru i osobowości. Ojciec kategorycznie zabraniał synom ekscesów alkoholowych, preferując wychowanie w całkowitej trzeźwości, a spożycie dosłownie kilku kropel alkoholu zalecał jedynie dla kurażu jako element terapii przeciwko przeziębieniom. Alkoholizm uznawał zresztą za przejaw zezwierzęcenia, pisał: człowiek lubiący trunki, bestyja powinien się nazywać.

Ścisłej reglamentacji poddał również inne modne wówczas rozrywki uprawiane z entuzjazmem w europejskim towarzystwie szlachetnie urodzonych. Przejawiał wielką niechęć do gier hazardowych, a w szczególności karcianych. Nie potępiał jednak wszystkich ich odmian. Otwarcie zezwalał na grę w wymagające logicznego myślenia, ale uznawane za nudne: lombra, kadryla i pikietę, chociaż w tę ostatnią grano też w Polsce na pieniądze. Całkowicie natomiast zakazywał czterech typów gier karcianych: bassety, kwindecza, tryszaka i faraona. Były to gry uprawiane przy użyciu talii kart zarówno polskich, jak i francuskich. Odznaczały się jednak bardzo dużym stopniem ryzyka i robieniem zakładów o wysokie stawki (czasem liczone jednorazowo w tysiącach złotych), co powodowało horrendalnie wysokie przegrane. Wacław Rzewuski zdawał sobie z tego sprawę, obserwując sytuację w kraju i być może korzystając z własnych doświadczeń. Wiedział, iż w ten sposób tracono całe fortuny. Być może nieprzypadkowo zaklinał synów, prosząc ich o ograniczenie wydatków reprezentacyjnych, przypomnieniem swoich milionowych długów. Ewentualnie, za wiedzą preceptora Wacław Rzewuski zezwalał synom na grę w bilard, ale uczulał, aby zachować szczególną ostrożność. Ogólnie miał zresztą zdecydowanie negatywną opinię co do kwalifikacji moralnych ludzi, nawet wysoko urodzonych, którzy oddawali się hazardowi w różnych jego postaciach, nazywając ich szulerami i oszustami.

Te ostrzeżenia wypływały zapewne z przekonania, skądinąd całkowicie uzasadnionego, iż podróż, im była dłuższa, tym bardziej pełna niebezpieczeństw. Stąd wiele porad zdroworozsądkowych dotyczących spraw, wydawałoby się trywialnych, ale w przekonaniu Wacława ważnych, np. wskazówek dotyczących sposobu siedzenia chroniącym przed wypadnięciem z powozu podczas pokonywania przeszkód terenowych.