Niderlandy Hiszpańskie na trasie podróży młodego magnata – Aleksandra Janusza Zasławskiego (1667)

W swoim programie kształcącym staropolskie peregrynacje edukacyjne zakładały zwiedzanie wielu krajów zwyczajowo leżących na trasie podróży. Należy więc stwierdzić, iż praktycznie wszystkie podróże wiodły utartym szlakiem, a nawet przebiegały przez te same miasta i to nierzadko w tej samej kolejności. Krajem, który obligatoryjnie znajdował się w programie peregrynacji, były Niderlandy Hiszpańskie. Przede wszystkim ich atrakcyjność polegała na łatwości obserwacji umocnień i fortyfikacji, która była nieodzownym elementem militarnej edukacji młodej szlachty. Był to także kraj katolicki kontrastujący przyjaznym nastawieniem z sąsiednią protestancką Holandią (co nie wpływało jednak w żaden sposób na zmniejszenie frekwencji polskich podróży do tego kraju). Wreszcie terytorium Brabancji i Flandrii leżało w dogodnym punkcie kontynentu, na trasie podróży z Niemiec do Francji.  

„Przed karczmą", Hendricks de Mejer, XVII w., Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. Z. Reszka

Jednym z wielu peregrynantów, którego pobyt w tym kraju został uwieczniony na kartach diariusza, był Aleksander Janusz Zasławski, ostatni męski potomek możnego rodu i ordynat ostrogski. Jego preceptorem w tej podróży, w którą został wysłany przez matkę Katarzynę Radziwiłłową z Sobieskich i jej męża Michała Kazimierza Radziwiłła, był wileński ksiądz Kazimierz Jan Woysznarowicz. Pobyt młodego Zasławskiego w Niderlandach Hiszpańskich przypadł na letnie miesiące 1667 r. (czerwiec-wrzesień). Polegał on głównie na gruntownym zwiedzaniu dwu największych ośrodków, a zatem miasta Rubensa, czyli Antwerpii, oraz siedziby hiszpańskiego namiestnika całej prowincji, czyli Brukseli. Pod kierunkiem swego duchownego guwernera Zasławski pilnie oglądał liczne antwerpskie kościoły, zdobiące je dzieła sztuki oraz przechowywane tam czcigodne relikwie. W Brukseli napotkano wielu hiszpańskich dworzan i żołnierzy. Jako że był to czas pokoju, nie oglądano regularnych walk, co wcześniej często zdarzało się na tych terenach w czasach niekończących się wojen hiszpańsko-holenderskich. Jednakże hiszpański namiestnik utrzymywał brukselski garnizon w ciągłej gotowości bojowej czego efektem były manewry piechoty bądź popisy jazdy, które także oglądał Zasławski i jego guwerner. 20 września wyjechano w dalszą drogę do Paryża, realizując tym samym utrwalony długą tradycją żelazny program peregrynacji, według którego z terytorium Niderlandów udawano się do Francji (bądź odwrotnie jeśli podróż zaczynano we Włoszech).