Nie mogę „nasycić oka, umysłu i serca swego śliczną onego kościoła wspaniałością”, czyli jak w XVIII w. magnaci dbali o wyposażenie kościołów

Zacytowane słowa, skierowane do Michała Kazimierza Radziwiłła w liście z 1750 r., pełne są zachwytu nad bogactwem świątyni osiągniętym dzięki darczyńcy. Hojność Radziwiłła z linii nieświeskiej, jednej z bardziej znaczących osobistości w XVIII-wiecznej Rzeczypospolitej, w zakresie budowy i wyposażenia kościołów przypadła na okres jego największych wpływów politycznych. Aktywność ta miała bowiem siłę propagandy, świadczyła o zamożności fundatora i jego rodu, oraz o prestiżu w lokalnym środowisku. Dary opatrzone monogramami lub znakami donatorów stawały się świadectwem ich statusu, szczodrości i oddania sprawom religii. Dlatego też najchętniej obdarowywane były kościoły i klasztory znajdujące się w ważnych ośrodkach dóbr magnackich; w tym przypadku w Nieświeżu. Inne, położone w bardziej odległych miejscowościach, mało znaczących dla polityki rodowej, wspierane były tylko w ostateczności i to po usilnych staraniach duchownych.

XVIII-wieczne wyposażenie kościoła Dominikanów w Wilnie.

Jak się wydaje aktywność Radziwiłłów na tym polu była zbliżona do przeciętego ówczesnego zaangażowania magnatów w tego typu działalność. Przeważnie fundatorzy finansowali zakup i sprowadzenie przedmiotów do urządzenia wnętrz w niezbędnej ilości, nie przywiązując większej wagi do ich formy artystycznej. Podstawowe znaczenie sprzętów było użytkowe, w większości były to więc przeciętne wyroby ówczesnego rzemiosła, lecz odpowiadające gustom artystycznym epoki. Były to głównie obrazy, figury świętych, szaty i naczynia liturgiczne – tabernakula, monstrancje, także księgi liturgiczne, organy, dzwony, chrzcielnice. Wyroby te niejednokrotnie pochodziły z pracowni i wytwórni uruchamianych z inicjatywy fundatorów. I tak gros ofiarowywanych kościołom tkanin artystycznych (ornatów, kap, obrusów, tapiserii) powstało w manufakturach radziwiłłowskich.