Niechęć do mycia naczyń, czyli staropolska higiena

Kitowicz, autor słynnego Opisu obyczajów za panowania Augusta III, stwierdził m.in., że na talerzach fajansowych czyściej było jeść niż na srebrnych. Używanie naczyń szklanych, fajansowych i porcelanowych, które stopniowo rozpowszechniały się  w XVIII w., kojarzyło się przede wszystkim z czystością. Nieprzypadkowo zapewne powtarzające się w XVII w. utyskiwania na pozostawiającą wiele do życzenia czystość naczyń łączono zwykle z talerzami, kubkami i misami z cyny. W XVIII w. z higieny uczyniono wartość, która usunęła w cień czy wręcz ośmieszyła dawne gesty podkreślające bliskość i socjalizację biesiadników (np. picie z jednego kielicha).

Talerz z Herkulesem i Jole, XVII/XVIII w., Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. W. Holnicki

Ta nowomodna czystość była jednak rzeczą względną. Sposób zmywania naczyń w polskim dworze pod koniec XVIII w. wywołał u niemieckiego podróżnika Johanna Josepha Kauscha obrzydzenie. W swej relacji z podróży po Polsce stwierdził on z przekonaniem, że czystość w żadnym europejskim kraju nie jest tak zaniedbana jak tutaj.

Z drobnych, ale licznych wzmianek rozproszonych na kartach inwentarzy ruchomości szlachty wielkopolskiej z XVIII w. wyłania się obraz systematycznego rozwoju praktyk higienicznych w miarę częstszego używania naczyń ze szkła i luksusowej ceramiki. W rejestrach wśród samych naczyń lub w działach opisujących różnego rodzaju sprzęty domowe i kuchenne wymieniano także wanny, kotły, fasy, misy służące do mycia się, kąpieli, ale także prania bielizny i mycia naczyń. Nie zawsze określano przy tym dokładnie ich przeznaczenie i poprzestawano czasem na bardzo lakonicznych wzmiankach typu: wanna, wanienka do wody czy kocioł miedziany.

Obok miedzianych wanienek do płukania szklenic czy szkła umywania wymieniano także kociołki od umywania talerzy oraz miśnice do umywania statków. Poza wanienkami miedzianymi służącymi, ze względu na właściwości tego metalu, do mycia naczyń w gorącej wodzie odnotowywano także wanienki z cyny przeznaczone, jak to określano w inwentarzach, do płukania szkła. Rzadziej wymieniano w rejestrach wanny do mycia naczyń wykonane z mosiądzu. W spisie z 1753 r. odnotowano rondel od umywania farfurek. Nieomalże wystawny charakter miała miedziana wanienka wielka z herbem różą służąca, jak skrupulatnie odnotowano w wykazie rzeczy z 1755 r., do mycia szkła i fajansu. Szczególnie cenne były utensylia przeznaczone do mycia porcelany, które czasem stanowiły część używanej w czasie uczt i uroczystości paradnej zastawy stołowej. Bez wątpienia do takiego właśnie rodzaju utensyliów trzeba zaliczyć miednicę srebrną małą do płukania fiżanków wymienioną w spisie ruchomości po Katarzynie Ludwice Gruszczyńskiej z 1754 r. W rejestrze z 1758 r. odnotowano z kolei wazę małą srebrną do umywania filżanek bez przykrycia. W obu wypadkach chodzi bez wątpienia o wymienione w tych samych przekazach filiżanki z porcelany, które uznano za tak ważne, że zasługiwały na specjalną oprawę ich mycia czy płukania. Co więcej, ta higieniczna czynność odbywała się w czasie uczty, a używane do tego celu srebrne naczynia nadawały myciu nie tylko paradnej oprawy, ale też sensu będącego odbiciem postrzegania higieny i czystości jako istotnej wartości zasiadających za stołem ludzi z towarzystwa.