(...)

O pierwszeństwo przy stole? – konflikt królowej Marii Kazimiery z Katarzyną z Sobieskich ks. Radziwiłłową o wpływy na dworze w latach 1690-1694

Kontakty królowej Marii Kazimiery Sobieskiej z jej szwagierką Katarzyną księżną Radziwiłłową, zdaniem Karoliny Targosz, przebiegały w atmosferze ciągłych zmian nastrojów: Na temat stosunków między Katarzyną Radziwiłłową, a Marią Kazimierą równie wiele wypowiadano opinii, że się nienawidziły, co przeciwnych, że się lubiły. W ciągu długich lat dość było powodów do fluktuacji w tym zakresie.

Królowa Maria Kazimiera, malarz francuski, 3 ćwierć XVII w; zbiory Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, fot. Z. Reszka

Katarzyna, najpierw żona wojewody krakowskiego, Władysława Dominika ks. Ostrogskiego-Zasławskiego, a po jego śmierci od 1658 roku żona, Michała Kazimierza Radziwiłła początkowo z niechęcią odnosiła się do biednej francuskiej szlachcianki poślubionej przez Jana Sobieskiego. Oburzenie, jakie towarzyszyła zaślubinom w 1665 roku (wpierw tajemnym, potem oficjalnym), ze względu na pogwałcenie przez Marię Kazimierę żałoby po pierwszym mężu, rodziło sprzeciw i potępienie wielu przedstawicieli szlachty. Krytyka postępowania Marii Kazimiery wyrażona przez Katarzynę nie ograniczała się jednak do tego pojedynczego wydarzenia. Księżna była niezadowolona z faktu, iż Maria Kazimiera sprzedaje starostwa, by pozyskać pieniądze na wyjazd do wód burbońskich lub pozostawia chorego męża na pastwę losu, by sama mogła zakosztować rozrywek we Francji. Poza niesnaskami, obie kobiety dzieliły się radościami i troskami dnia codziennego. Od początkowo deklarowanych form kurtuazyjnych powinszowań, obłapień, pozdrowień i sporadycznych chęci wizyt, relacje zaczęły zacieśniać się, co widoczne stało się w nomenklaturze adresowanych listów. Maria Kazimiera nazywała w nich Katarzynę „serdecznie kochaną siostrą”, „kochaną siostrzyczką”, lub „kochaną kiężneńką”.

Relacje pomiędzy Marią Kazimierą a Katarzyną Radziwiłłową zaczęły powoli wkraczać w sferę osobistą. Marszałkowa i hetmanowa wielka koronna zawiadamiała w 1668 roku Katarzynę o narodzinach syna, Jakuba. W 1672 r. Katarzyna przybyła nawet do Gdańska, gdzie Maria Kazimiera po raz kolejny wyczekiwała przyjścia na świat potomka. W 1674 roku, Maria Kazimiera spodziewając się śmierci z powodu rzekomo podanej jej trucizny, prosiła szwagierkę, by zaopiekowała się jej córkami: Jeżelibym miała umrzeć, prosiłam Króla mego, aby te dwie moje dziewczęta przy WXM się chowały, żeby nie doznały opieki macochy, bo widzę tych czasów mało prawdziwej miłości. Cztery lata później dobre kontakty sięgnęły swego zenitu. Katarzyny została wówczas matką chrzestną dla nowo narodzonego królewicza Aleksandra Benedykta.

Więź łącząca obie damy zaczęła się rozluźniać począwszy od 1680 r., kiedy Katarzyna Radziwiłłowa owdowiała po raz drugi. Od tego momentu Katarzyna przebywała coraz częściej w otoczeniu dworu. „Sąsiedzkie” zamieszkanie w przygotowanych dla niej pokojach na Zamku Królewskim w Warszawie, Wilanowie, w rodzinnym Jaworowie, Żółkwi i w Złoczowie zaczęło z czasem rodzić niesnaski i krępować Marię Kazimierę, mimo, iż Katarzyna została mianowana damą honorową fraucymeru królowej. Zaangażowana w życie towarzyskie i publiczne, Katarzyna pragnęła wywalczyć sobie należne miejsce wśród dwórek królowej, które zostały określone mianem: świty honorowej i zastępu pięknych intrygantek.

Osnową konfliktu, który urósł do miana skandalu, stał się spór o precedencję. Precedencja odzwierciedlająca porządek nakazywała zajmowanie odpowiedniego miejsca podług stopnia posiadanej godności. Punktem odniesienia był zawsze monarcha, trzymający przewodnictwo. Na polu ceremoniału dworskiego, Katarzyna starła się z siostrami królowej. Biorąc pod uwagę ich status, najwyżej stała kanclerzyna koronna, Maria Anna d’Arquien Wielopolska, żona Jana Wielopolskiego, nazywana Madame le Chancelière. Po niej dopiero następowała Katarzyna, jako podkanclerzyna i hetmanowa polna litewska. Status drugiej z sióstr d’Arquien, Marii Ludwiki, żony Franciszka Gastona hr. de Béthune, jako ambasadorowej francuskiej był o tyle ważny, iż reprezentowała ona państwo obce, z którym Rzeczpospolitą wiązały interesy natury politycznej, gospodarczej i militarnej. Maria Kazimiera jako osoba wielkich ambicji, pragnęła przeforsować, mimo wielu nieporozumień, pierwszeństwo sióstr przed swą szwagierką.

Początków nieporozumień w walce o pierwszeństwo dopatrywać się można u zarania panowania Jana III. Wedle depeszy nuncjusza apostolskiego Martellego z 1676 roku, podczas zabawy karnawałowej i związanego z nią bankietu, Katarzyna Radziwiłłowa wystąpiła o pierwszeństwo przed innymi książętami, na co tamci wielce narzekali. Dyplomata w dalszych swych relacjach nie omieszkał zaznaczyć, że księżna darzona jest coraz większą estymą, nieporównywalną wręcz z względami okazywanymi rodzinie królowej. Jak zapisał: Król udziela swojej siostrze splendoru królewskiej godności, podczas gdy królowa przekazuje swoim krewnym jedynie to, co uzyskuje od króla.

Asumptem do dalszej konkurencji na tle protokolarnym stała się wizyta nowego nuncjusza apostolskiego Andrzeja Santa Croce. Zaraz po kurtuazyjnej, pierwszej wizycie u pary królewskiej i ich potomstwa udał się na audiencję do pałacu Radziwiłłów, gdzie został przyjęty przez siostrę panującego. Dopiero później zaszczycił ambasadora francuskiego i jego żonę, następnie udał się do kanclerzyny koronnej, a na końcu odwiedził brata królowej — hrabiego Maligny. Tym samym nuncjusz wyznaczył i usankcjonował porządek ważności osób przebywających na dworze. Kilkanaście dni później, z okazji przybycia nuncjusza, król wydał uroczysty bankiet, na który zaproszono dostojnych senatorów i damy. Doszło wówczas do gorszącego sporu. Jak zapisał francuski pamiętnikarz Franciszek Paulin Dalerac, kawaler de Beaujeu: Kanclerzyna wielka koronna, zajmuje jedynie urzędowi swemu właściwe miejsce. Odstąpiona natenczas od onej ścisłej formalności na korzyść księżny Radziwiłłowej, siostry króla polskiego, której przyzwyczajono się ustępować miejsca, ze względu, że zawsze towarzyszyła dworowi i że miała wielki wpływ na umysły Ich Królewskich Mości. Jendakowoż kanclerzyna wielka koronna, urażona słusznie tymi afektami okazywanymi siostrze królewskiej, będącej jedynie podkanclerzyną litewską, nie chciała jej owego pierwszeństwa ustąpić, ani też znajdować się w jej towarzystwie podczas festynu. Przy następnej okazji Maria Kazimiera zemściła się, usadzając kanclerzynę koronną podczas uczty niedaleko królewskiego baldachimu.

Z tego też powodu, dla uniknięcia przykrości podczas uroczystości powitalnych nowożeńców królewicza Jakuba i księżniczki Jadwigi Elżbiety von Pfalz-Neuburg w 1691 roku, siostra króla wraz z siostrami monarchini została usadzona w jednej karecie, odbywającej triumfalny wjazd do stolicy. Po ceremonii, w czasie uroczystego bankietu, doszło jednak do kolejnej scysji. Kłótnia pomiędzy paniami polskimi, w tym księżną Radziwiłłową, a ambasadorową francuską, spowodowała opuszczenie przez obie Sali Poselskiej.

Spór ceremonialny z czasem przerodził się w konflikt polityczny. Maria Kazimiera zarzucała szwagierce, iż próbuje doprowadzić po śmierci Jana III do elekcji królewskiej swego syna, Karola Stanisława Radziwiłła. Ponadto królowa wyrażała niezadowolenie z powodu związku małżeńskiego innego syna Katarzyny, Jerzego Józefa Radziwiłła, z Marią Eleonorą z ks. Anhalt-Dessau, oznaczającego – w przekonaniu Marii Kazimiery – próbę poniżenia majestatu rodziny królewskiej. Polska monarchini próbowała również zemścić się na podkanclerzynie i hetmanowej polnej litewskiej, za przyjęcie na swój dwór biskupa kijowskiego, Andrzeja Chryzostoma Załuskiego, który z wyraźną niechęcią odnosił się do linii politycznej obranej przez królową.

Kampania oszczerstw i pomówień z czasem przeistoczyła się w serię działań, mających na celu wyłączenie księżnej Radziwiłłowej z życia dworu. Królowa zabroniła pannom ze swego fraucymeru oraz damom senatorskim kontaktować się z księżną oraz odseparowała swe potomstwo od towarzystwa kuzynostwem. Upokorzona i potraktowana z pełnym ostracyzmem Katarzyna ubolewała: Nie mam ci ja po temu głowy i fantazjej do fakcji, uciekam od kłótni i jak czym złem wszystkimi zawodami się brzydzę [--] Nie wiedzieć skąd, zawzięła się tam królowa na mnie i na was moje dzieci, że mi niepodobna było dłużej wytrzymać, dosyć ciężko przez czas niemały cierpiąc codzienne afronty, niesmaki, przymówki połykając. Niezbitym dowodem sporu pozostaje odnotowana stała obecność księżnej w Białej w latach 1691–1692.

Załagodzenie drażliwej sytuacji spełzło na niczym. Maria Kazimiera odrzuciła próbę zawarcia konsensu oświadczając, że księżna ma trudny charakter i jest zbyt popędliwa, w czym niejako dostrzegała przyczynę złych relacji. Obawiając się konfrontacji udała się w podróż na Ruś. Brak pojednania pogłębił rozbrat królowej z księżną. W akcie, być może pewnej desperacji, Katarzyna z Sobieskich Radziwiłłowa postanowiła porzucić życie świeckie i wstąpić do klasztoru, na co zezwalała jej bulla uzyskana od papieża Innocentego XI jeszcze w 1678 roku. W 1692 roku Katarzyna postanowiła skorzystać z tego przywileju i zamknąć się za klauzurą zakonu karmelitanek bosych w Warszawie, z którymi wcześniej się kontaktowała i który wspierała jałmużnami. Przełożona zgromadzenia żywiła jednak poważne obawy, że wielka pobożność księżnej nie wystarczy i będzie chciała szybko powrócić do dostatniego życia świeckiego. Do akcji przystąpił wówczas Jan III Sobieski, który przekonany był, iż epicentrum kłótni tkwi w środowisku dworu królowej. W pierwszej jednak kolejności, zakazał siostrze wstępowania do klasztoru: Król JM. ustawicznie na nią prośbą nalegał, żeby się do niego do zamku wprowadziła, tęskniąc bez konwersacji z tak kochaną siostrą. Katarzyna zrezygnowała ze swych zamiarów i po 1693 roku na nowo pojawiała się w otoczeniu dworu np. w Warszawie i Wilanowie.

Spór, który w naturalny sposób wygasł wraz ze śmiercią Katarzyny Radziwiłłowej w 1694 roku, miał charakter nie tylko etykietalny, czy prywatny – związany z próbą wywarcia wpływu na Jana III i jego uczucia. Jak twierdził ambasador francuski de Béthune, księżna Radziwiłłowa związana była ze stronnictwem procesarskim, co burzyło zamiary polityczne Ludwika XIV względem Rzeczypospolitej. Dopóki Polska pozostawała w sojuszu z państwami tworzącymi Świętą Ligę, obecność posłów i przedstawicieli cesarskich na dworze Radziwiłłów stanowiła niemal zwyczaj. Około 1692 roku, tuż po nieudanej wyprawie Sobieskiego do Mołdawii, nastąpił ponowny zwrot polskiej polityki zagranicznej w kierunku Wersalu. Ster dyplomacji przejęła wówczas Maria Kazimiera skłonna zaakceptować nowe porozumienie z Francją w dziedzinie nie tylko polityki, ale i gospodarki i wojskowości. W sposób naturalny ruch ten wywołał konieczność pozbycia się z dworu osób przeciwnych tym zamiarom, w tym księżnej Radziwiłłowej.

Logo POIiŚ