O szpitalach w Zamościu w XVIII wieku

W Rzeczypospolitej przedrozbiorowej szpitale były instytucjami spełniającymi różnorakie funkcje – przytułków, hospicjów, domów opieki społecznej, domów starców, najmniej zaś szpitali w dzisiejszym tego słowa znaczeniu, czyli miejsc leczenia chorych. Leczono tam bardziej dusze niż ciała, tzn. koncentrowano się głównie na rozwijaniu religijności przebywających tam osób oraz na przygotowywaniu ich do dobrej śmierci. W instytucjach takich znajdowali schronienie przede wszystkim ubodzy i bezdomni, chorzy i kalecy, przeważnie w podeszłym wieku.

Plan Zamościa, 1708; Biblioteka Narodowa

W XVIII-wiecznym Zamościu funkcjonowało kilka tego typu placówek: dwa szpitale tworzące prepozyturę (probostwo), z czego jeden powołany przez Jana Zamoyskiego w 1591 r., ulokowany na terenie miasta, i drugi znajdujący się na Przedmieściu Lwowskim, oraz szpitale: zakonny dla mężczyzn w klasztorze bonifratrów, przy kościele św. Katarzyny, ruski, ormiański i żydowski. Pierwsze dwa, mimo iż dysponowały sporymi funduszami (dochodami z pól uprawnych, z wynajmu domu w ogrodzie szpitalnym, darowiznami pieniężnymi, z zapisów testamentowych, jałmużny, udziałem w dochodach od wyroków sądowych) ciągle borykały się z problemami finansowymi, przede wszystkim ze względu na nieuczciwość dłużników, nie spłacających swoich zobowiązań.

W szpitalach należących do prepozytury zamojskiej w ciągu XVII i XVIII w. znajdowało mieszkanie i wyżywienie od 6 do 40 osób. W niektórych placówkach zatrudniony był nieliczny personel, w tym służba, kucharka, cyrulik lub lekarz. Pensjonariusze zobowiązani byli do przestrzegania zasad życia w przytułku. Ich czas był wypełniony rozmaitymi zajęciami, tak że nie zostawało im zbyt wiele czasu na prywatność. Do najważniejszych ich zadań należało codzienne wypełnianie praktyk religijnych – odmawianie ustalonej liczby modlitw (np. „siedem pacierzy i tylosz Zdrowaś Maria”) z odpowiednią częstotliwością (np. rano, w południe i wieczorem). Za zgodą władz szpitalnych zbierali jałmużnę pod kościołami lub chodząc od domu do domu parafian, a uzyskane datki miały być oddane na rzecz szpitala. Podopieczni szpitalni, zwłaszcza kobiety, uczestniczyli też w pogrzebach (przygotowywali ciało do ceremonii, lamentowali, brali udział w procesji) oraz we mszach za dusze zmarłych. Otrzymane w tego tytułu wynagrodzenie miało być przeznaczone wyłącznie na ich własne potrzeby. Większość podopiecznych tych instytucji umierała śmiercią naturalną z powodu starości, choć można się liczyć z tym, że przy ówczesnym stanie wiedzy medycznej część schorzeń w ogóle nie była diagnozowana.

Kres działalności prepozytury zamojskiej nastąpił u schyłku XVIII w. Powodem była zła sytuacja ekonomiczna, a przede wszystkim polityka władz zaborczych. Taki los spotkał w tym czasie dużą część szpitali funkcjonujących na terenie całego kraju.