Ochmatów – 29 I 1655-1 II 1655 – niepełne zwycięstwo

18 stycznia 1654 roku Rada Perejasławska ogłosiła przyłączenie Ukrainy do Rosji. Rzeczypospolita nie mogła się zgodzić na tak jawną ingerencję w wewnętrzne sprawy oraz utratę żyznej prowincji. Zapewniwszy sobie pomoc Chanatu Krymskiego, wiosną 1654 roku wojska polskie ruszyły na Ukrainę. Przez całe lato prowadzono akcje pacyfikacyjne. Łuny pożarów i rzeki wylanej krwi znaczyły trasy przemarszów wojska. Oszczędzano jedynie tych, którzy poddawali się bez walki. Większość jednak miast i osiedli stawiała opór, stąd całe rzesze ludzkie szły pod nóż. Jesienią pojawili się krymscy sojusznicy pod przewodnictwem Mengli Gereja. 6 stycznia 1655 roku 20 tysięcy Polaków pod wodzą hetmanów wielkiego koronnego Stanisława Rewery Potockiego i polnego Stanisława Lanckorońskiego połączyło się z 15 tysiącami Tatarów i obległo Humań. Naprzeciwko nich maszerowała z odsieczą około pięćdziesięciotysięczna moskiewsko-kozacka armia wojewody Wasyla Szeremietiewa, bojara Wasyla Baturlina i Bohdana Chmielnickiego. Armia koronna zakończyła oblężenie i wespół z Tatarami ruszyła do boju z nieprzyjacielem. Marsz odbywał się w środku srogiej zimy. Jak wspomina kronikarz wojsko szło „lodem przegryzając, z soplami w oczach, skostniałe, od stóp do głów szronem pokryte”. Wreszcie 29 stycznia 1655 roku pod Ochmatowem natknięto się na wrogą armię. Polacy i ordyńcy przegonili wrogą kawalerię i osaczyli tabor, który próbowano wziąć szturmem, co o mało nie skończyło się sukcesem. „29 januari – pisał później Stefan Czarniecki – samym zmierzchem zwiedliśmy z nim [nieprzyjacielem] za moją usilną radą i przywodem bitwę. Wbiliśmy się w tabor, urwaliśmy go wielką część, armat 21 sztuk wzięliśmy Moskwy siłą i Kozaków położyli na placu. Victoria! Moskwa w tym czasie bardzo była skonfudowana. Chorągwie, znaki, z rąk oddawali.”

Bohdan Chmielnicki, rycina Wilhelma Hondiusa z 1651 r., ze zbiorów Biblioteki Narodowej

Zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. Chmielnicki zebrał jednak resztki swych sił i w desperackim ataku wypchnął Polaków z obozu. Sytuacja oblężonych była jednak bardzo ciężka. Hetmanowi kozackiemu nie pozostało nic innego, jak próbować wyrwać się z matni. Sukces przyniósł mu dopiero trzeci atak, którego Polacy nie zdołali już zatrzymać. W tej krytycznej chwili z pomocą nie przyszli Tatarzy – obawiając się strat podczas ataku na „tabor mocny i ognisty, jak Malbork”, biernie przyglądali się walce.

Chmielnicki uszedł, ale na pobojowisku pozostało 9 tysięcy jego żołnierzy, a łupem Polaków padło dodatkowo 30 dział. Ten połowiczny sukces nie doprowadził do rozstrzygnięcia. Niszczycielska wojna miała trwać jeszcze kilka długich lat.

Pod Ochmatowem na czele swego pułku służył dwudziestosześcioletni Jan Sobieski. Było to dla przyszłego króla niezwykle ważne doświadczenie. Osobiście przekonał się o wojskowych umiejętnościach piechoty zaporoskiej i wiarołomstwie tatarskiego sojusznika. Ci ostatni byli bowiem zainteresowani nie polską wygraną, a stanem permanentnej wojny na Ukrainie, która przynosiła łupy i jasyr.