(...)

Oda do wąsów Sobieskiego? Próby poetyckiego przywołania wzorca rycerza i bohatera w 2. poł. XVIII w. przez Franciszka Dionizego Kniaźnina

Oda to gatunek wysoki, dlaczego więc Franciszek Dionizy Kniaźnin dokonuje złamania konwencji i tradycji zasad poetyki, pisząc pieśń do wąsów, nadając jej charakter gatunku niskiego? To celowy zabieg czy to tylko pozory? Poeta wołał przecież w poetyckiej apostrofie: Ozdobo twarzy, wąsy pokrętne!.

Jan III Sobieski w wieńcu laurowym, portret nieznanego malarza (Michelangelo Palloni?), po 1683, z kolekcji Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie (fragment)

Zwrot do wąsów wydaje się niestosowny, ale jest taki tylko pozornie. Wąsy bowiem to nie byle jakie, ale wąsy samego Jana III, wąsy królewskie, wąsy, które stały się symbolem i atrybutem walecznego rycerza. Rycerza, którego zabrakło w 2. poł. XVIII w. – bitnego, dzielnego, który poprowadziłby jak dawniej Rzeczpospolitą do zwycięstwa, do walki o niepodległość. W przywoływanej więc Odzie do wąsów stają się one słynnym atrybutem męskości, chwały oraz waleczności dawnego króla czy dawnego Sarmaty, który podobnie jak Stefan Czarniecki czy Jan III walczył o terytoria Rzeczypospolitej i o chwałę kraju, stawiając opór tureckiemu najeźdźcy, a dziś poradzi sobie w obliczu zagrożenia rozbiorami:

Jana Trzeciego, gdy Wiedeń sławił,
Głos był powszechny między Niemkami:
„Oto król Ppolski, co nas wybawił,
Jakże mu pięknie z tymi wąsami!”

Utwór ten był bardzo popularny, miał wiele wersji w drukach ulotnych, publikowanych od 1789 r., w którym to roku stał się niemal bestsellerem literackim, przywoływanym później przez całe dziesięciolecia. Oda do wąsów pochodzi także z okresu sporów i dyskusji ma temat rodzimości, cudzoziemskości oraz unifikacji kulturowej Europy. Franciszek Dionizy Kniaźnin zgrabnie połączył wizerunek dawnego Polaka, zakorzeniony w staropolskiej tradycji (m.in. w wizerunkach na portretach trumiennych) z historią męstwa Jana III oraz rodzimością, przejawiającą się w przywołaniu polskich kobiet, np. Basi czy Maryny, zapatrzonych w owe wąsy, na których siadał bożek miłości. Dzięki temu oda nabrała lekkości oraz wdzięku poetyckiego, bliskiego rokokowej kulturze.

Gdy pałasz cudze mierzył granice,
A wzrok marsowy sercami władał,
Ujmując wtenczas czy kobiéce,
Bożek miłości na wąsach siadał.

Gdy szli na popis rycerze nasi,
A męstwem tchnęła twarz okazała,
Maryna patrząc szepnęła Basi:
„Za ten wąs czarny życie bym dała!”

W ten sposób gatunek ody nabiera nowej jakości, jakości usankcjonowanej słynnymi wąsami Jana III. Historia popularności wizerunku naszego sławnego króla nie zginęła nawet po jego śmierci i przetrwała w opowiadanych historiach oraz anegdotach. Otóż, w setną rocznicę zwycięstwa pod Wiedniem Stanisław August Poniatowski nakazał sporządzić piękny sarkofag z czarnego marmuru. Wówczas otwarto trumnę Jana III i naoczny świadek tak opisał swoje wrażenia:

zabalsamowane ciało jeszcze okazywało wspaniałą postać Sobieskiego i niejakieś podobieństwo w twarzy, która za życia była tak miłą, otwartą, poważną, którą ożywiało wejrzenie bystre czarnych wielkich jego oczów. Do podobieństwa tego przyczyniły się najwięcej owe historyczne Jana III wąsy, które zupełnie, nie zepsute, zdobiły jeszcze twarz tego bohatera. [Józef Mączyński, Pamiątka z Krakowa: Opis tego miasta i jego okolic, cz. II, Kraków 1845, s. 108.]

Podobno jednak będące wówczas przy tym damy dworu księżnej Izabeli Czartoryskiej posprzeczały się o autentyczność owych wąsów, które ujrzały w trumnie, i przez nieuwagę oraz chęć weryfikacji słynnego atrybutu chwały i męskości, niefortunnie dotknęły wąsów i dotknięciem onych zepsuły tę sławną ozdobę bohatera spod Wiednia. [Lucjan Siemieński, Pamiętniki kantora katedry krakowskiej, „Biblioteka Warszawska, 1879.]