Pamiętniki Jana Duklana Ochockiego

Pamiętniki Jana Duklana Ochockiego zostały ogłoszone drukiem przez Józefa Ignacego Kraszewskiego w 1857 roku, a wcześniej krążyły w rękopisie po domach szlacheckich na Wołyniu, budząc niesłabnące zainteresowanie. Ochocki, szlachcic z Wołynia, doprowadził swój pamiętnik do lat trzydziestych XIX. wieku. Miał wówczas już ponad 75 lat, lepiej więc pamiętał czasy Polski przedrozbiorowej i im poświęca najwięcej uwagi.

Jan Chryzostom Pasek spisujący wspomnienia, anonimowa rycina wg Antoniego Zaleskiego, poł. XIX w.; Biblioteka Narodowa

Ochocki opisuje szlachtę u schyłku XVIII. wieku jako stan ogromnie zróżnicowany. Do pierwszej grupy zaliczał rodziny średnio zamożne, które należały do klienteli magnatów i na ich dworach wychowywały swoje dzieci. Dwór magnacki zapewniał, poza wykształceniem i ogładą, także dostęp do urzędów i godności publicznych. Sam Ochocki zaliczał się do tej grupy: zaczynał swą karierę na dworze magnackim, u wojewody Stempkowskiego w Łabuniu, potem doszedł aż do godności szambelana króla Stanisława Augusta. Jego zdaniem to właśnie ze średniej szlachty, wychowanej na dworach, wywodzili się prawdziwi obywatele.

Drugą opisywaną przez niego grupę tworzyła drobna szlachta, siedząca na niewielkich majątkach, z których nie sposób się było utrzymać. Emigrowali więc z Mazowsza i Podlasia na żyzną Ukrainę, gdzie dzierżawili ziemię i szybko dorabiali się majątków, ale nie kultury – w większości synowie dzierżawców wykupywali już ziemię, ale nie wychowywali swoich dzieci na światłych obywateli, wręcz przeciwnie, żenili synów z chłopkami. Byli bierni politycznie, na sejmikach głosowali zgodnie z wolą swojego patrona, ale często nie wiedzieli nawet, kogo wybrali posłem i jakie ów dostał instrukcje.

Trzecią grupę stanowili, zdaniem Ochockiego, ekonomowie i zarządcy dóbr szlacheckich, świeżo wzbogaceni na pańskich majątkach i nobilitowani. Pamiętnikarz wyraża się o nich niechętnie, bo jego zdaniem i tak w przyszłych pokoleniach okaże się, że nie byli warci uszlachcenia. Ochocki jasno widział wszystkie przywary szlachty i nie szczędził jej ostrej krytyki. Ale do końca pozostaje nieodrodnym synem swojego stanu, który do ostatnich dni Rzeczypospolitej miał być w swej istocie prawdziwie „rycerski” - ustrój dawnej Rzeczypospolitej wciąż kształtował ludzi szlachetnych.