Piwnica Świdnicka, czyli piwo we Wrocławiu

Piwnica Świdnicka była dobrze znana nie tylko każdemu mieszkańcowi Wrocławia, ale również licznym znamienitym gościom z kraju i zagranicy. W prowadzonej przez stulecia księdze odnotowywano wizyty królów, książąt, wybitnych wojskowych, poetów, malarzy i naukowców. Gościli w niej m.in. Chopin, Słowacki, Wybicki, Goethe, co z pewnością związane było z obowiązującym w piwnicy mottem, wypisanym na ścianie jednej z sal – Kto nie był w Piwnicy Świdnickiej, ten nie był we Wrocławiu.

„Piwowarstwo”, ilustracja z elementarza Jana Amosa Komenskiego pt. Orbis sensualium pictus, (Świat malowany rzeczy widocznych pod zmysły podpadających), 1667; fot. Z Nowakowski, Biblioteka Kórnicka PAN

Piwnica Świdnicka, usytuowana we wrocławskim ratuszu, po raz pierwszy w źródłach wymieniona została w 1418 r., chociaż nazwa piwa świdnickiego widnieje w księgach rachunkowych miasta, w tzw. Henricus Pauper, już w 1332 roku. Jak podają źródła, piwa wytaczano tutaj „całe morze”, a jego spożywanie połączone było z wieloma zasadami i tradycyjnymi praktykami. To tradycyjne miejsce spotkań miejscowych piwoszy nazywane było potocznie piwnym rajem, jedzenie z kolei było jedynie dodatkiem, chociaż niezwykle ważnym. Do kanonu piwnych przystawek weszła więc kiełbasa z chrzanem, podawana z kminkowym preclem, kiszona kapusta, śledzie, ser limburger oraz plasterki osolonej rzodkwi. Tak skromne menu od czasu do czasu urozmaicano ziemniaczaną sałatką oraz bułkami ze szczypiorkiem (w sezonie).

Piwo świdnickie podawane było początkowo w wielkich drewnianych kuflach, które wyszły  z użycia wraz z pojawianiem się w karczmach kufli cynowych i szklanych pucharów, co nastąpiło pod koniec XVI wieku. Z kolei dopiero popularność piwa typu bawarskiego (XIX w.) doprowadziła do kolejnej zmiany, do użytku weszły bowiem szklane ośmioboczne kufle bawarskie, zwane Kuffe bądź Schoppe. Za każde stłuczone naczynie należna była kara, o której przypominał gościom rymowany wierszyk:

Pozwólże rzec Ci , gościu drogi,
Nie tłucz kufli o nasze podłogi.
Ani nie rzucaj nimi o ściany,
Bo 12 srebrniaków zapłacisz kary.

W Piwnicy Świdnickiej nie można było również palić, przeklinać, składać przysięgi, grać w karty oraz kości (dozwolone było tylko domino) ani pluć na podłogę. Większość z tych zasad utrzymana została w mocy do pierwszej połowy XIX wieku. Zabawne dla nas zakazy dzisiaj już nie obowiązują, a Piwnica Świdnicka zupełnie zmieniła swoje oblicze, stając się drogą i ekskluzywną restauracją nastawioną na odwiedziny ze strony licznych turystów zwiedzających śląską stolicę.