(...)

Podróż staropolskiego obieżyświata do Azji i Afryki. Jana Potockiego wyprawa do Turcji i Egiptu

Cechą wyróżniającą hrabiego Jana Potockiego (1761–1815) w środowisku polskich magnatów była pasja podróżnicza, którą realizował przez większość życia poprzez wyjazdy naukowe, krajoznawcze i etnograficzne do kilku krajów kontynentalnych oraz poza tereny Europy. Potocki, gruntownie wykształcony w Szwajcarii, już w latach młodzieńczych brał udział w wojnie o sukcesję bawarską. Swoistym paradoksem może się wydawać to, iż wielka idea poznania świata, jego geografii, historii i kultury poprzez podróże, wpędziła go w długi i praktycznie doprowadziła do bankructwa. Egzotycznych przygód posmakował dość wcześnie, już w trakcie wypraw morskich na okrętach kawalerów maltańskich skierowanych przeciwko piratom berberyjskim operujących z wybrzeży afrykańskich (1778).

Piramidy egipskie, rycina z druku Thomasa Salmona „Lo stato presente di tutti i paesi, e popoli del mondo naturale, politico e morale…”, t. 6: „Della Turchia, della Caldea, dell'Assiria, Mesopotamia, Siria, Palestina, Georgia, Isole di Cipro, Rodi”, Wenecja 1736; Biblioteka Narodowa

Pierwszy jego pobyt w Azji i Afryce przypada na rok 1784. Fascynacja literaturą orientalną i chęć poznania kultury tej części świata zaprowadziły Potockiego do Turcji i Egiptu. Po dotarciu na południe Ukrainy, do Chersonia, rozpoczął podróż morską. Długa i utrudniana sztormami żegluga Morzem Czarnym przywiodła go z Oczakowa do Stambułu (Carogrodu) 12 maja 1784 r. Dłuższy, półtoramiesięczny, pobyt w mieście Potocki wykorzystał na jego zwiedzanie oraz nawiązanie kontaktów z mieszkańcami, którzy okazali mu szczerą gościnność. Oglądał obrządki modlitewno-ascetyczne muzułmańskich derwiszów odprawiane w meczetach. Jak skrupulatnie donosił, pod wpływem muzyki wpadali oni w trans, który Potockiemu wydał się objawem szaleństwa. Miały temu towarzyszyć rzekome wizje Mahometa, popisy połykaczy rozżarzonego żelaza oraz cuda uzdrawiania chorych. Wszystkie te efektowne elementy religijnego spektaklu Potocki uznał bardziej za kuriozalne i zabobonne niż święte manifestacje prawdziwej pobożności. Opisał także inną, ciemną stronę tureckiej stolicy, niegdysiejszego Konstantynopola. Donosił o istnieniu przybytków płatnej miłości, także homoseksualnej, oraz tajnych palarni opium. Szerzej rozwodził się nad miejscem i rolą kawiarni (kafenhauzów) w życiu społecznym mieszkańców Stambułu. Uważał je nie tylko za lokale umożliwiające degustację kawy, ale przede wszystkim miejsca spotkań, rozmów i wymiany doświadczeń, co w większości oceniał jednak pejoratywnie jako próżniactwo. W swoje listowne relacje wplatał fragmenty orientalnych opowieści, dając wyraz swojego zamiłowania do literatury tego regionu.

W końcu czerwca Jan Potocki wszedł na pokład francuskiej korwety „Święta Anna”, która miała go dowieźć do Egiptu. Pokonując cieśninę Dardanele, podziwiał malownicze pejzaże marynistyczne, a w szczególności urokliwą zabudowę nadbrzeżnych wiosek. Z wielkim wzruszeniem donosił o widoku miejsca utożsamianego z lokacją antycznej Troi. Rejs po Morzu Egejskim i Śródziemnym upłynął pod groźbą szerzącej się pandemii choroby zakaźnej, wskutek czego ominięto wyspę Kos. Potocki dopłynął w sierpniu do egipskiej Aleksandrii, cierpiąc na ataki febry, której nabawił się na wysokości Rodos. Na tę chorobę zapadli wszyscy w jego otoczeniu, zarówno służący, jak i towarzyszący mu późniejszy szambelan królewski Józef Kownacki. W Aleksandrii nasz bohater wracał do zdrowia i zwiedzał starożytne budowle (m.in. wyniosły monument kolumny Pompejusza, wieżę Kleopatry oraz słynne grecko-rzymskie katakumby z początków naszej ery, będące w istocie wielką nekropolią pogańską). W mieście tym ogolił również głowę i przywdział turban oraz strój druzów, wyznawców synkretycznej religii, którzy nie zachowywali muzułmańskiej ortodoksji.

Następnie udał się do Rosetty, gdzie podziwiał naturalny kontrast jałowych piasków pustyni z żyznością ziem leżących w delcie Nilu. Ujął go tam idylliczny charakter ogrodów wypełnionych palmami kokosowymi i bananowcami. Płynąc korytem Nilu, zachwycał się otaczającymi go lasami palmowymi i sykomorowymi. W Kairze był świadkiem wielkiej plagi głodu zbierającej liczne ofiary. Opisywał obyczaje i uroczystości obchodzone w mieście (szczególnie fest po wezbraniu wód Nilu). Oglądał też między innymi wymarsz karawany pielgrzymów do Mekki, a wśród nich wyznawców intrygujących sekt islamskich, np. zjadaczy węży. Wielkie wrażenie wywarły na nim piramidy w Gizie oglądane z bliska w końcu września 1784 r. Po raz pierwszy ujrzał je, płynąc Nilem, z odległości dziesięciu mil. Majestatyczności tych antycznych budowli Potocki doświadczył, stojąc u ich podstawy. Do jego wyobraźni przemawiała szczególnie statystyka geometrii, liczby i ciężaru olbrzymiej masy bloków kamiennych użytych do budowy. Zachowując zwyczaje turystów, Potocki wyrył nad wejściem do jednej z piramid własną inskrypcję, lecz w przeciwieństwie do większości zwiedzających nie były to banalne sformułowania czy inicjały, lecz wers z poematu Ogrody.

Zachwycił go również posąg Sfinksa zasypany aż po głowę piaskiem. W cieniu olbrzymiego posągu Potocki wraz z towarzyszami szukał schronienia przed żarem egipskiego słońca. Wprawdzie z powodu słabości wywołanej febrą nie zdobył się na wejście na wierzchołek piramidy Cheopsa, z której chciał zobaczyć rozległy widok na Nil i pustynię, lecz spędził około ośmiu godzin w jej wnętrzu, wykonując rysunki skarbów zgromadzonych w grobowcu faraona. Ponowną wizytę u podnóża piramid udaremniły – jak można wnioskować z zanotowanych objawów – poparzenia i udar słoneczny. Po powtórnym pobycie w Aleksandrii Potocki opuścił to miasto 13 października i powrócił statkiem do Wenecji, zatrzymując się po drodze na Krecie (Iraklion) oraz na półwyspie Istria.

Logo POIiŚ