Polaków nowożytne spotkania z modą zachodnią: dyplomaci

Strój posłów i ambasadorów z oczywistych względów posiadał status specjalny. Członkowie legacji do krajów Europy Zachodniej z reguły zadziwiali przywiązaniem do mody rodzimej; odrębność obyczaju i niezależność od smaku cudzoziemskiego demonstrował m.in. Jan Ostroróg (1467), Stanisław Ostroróg (1513, 1517), czy Paweł Działyński (1597). Poseł na Wyspy Brytyjskie Stanisław Cikowski w 1604 r. wystąpił wraz z orszakiem odziany w stroje polskie; jedynie 15 sług ustrojono w szaty włoskie (analogicznie, wśród poselstwa St. Chomentowskiego do Turcji w 1713 r. znaleźli się młodsi w „cudzoziemskiej liberyi dworzany”). Podobnie rzecz się miała z innymi dyplomatami, m.in. Jerzym Albrychtem Rakowskim, posłem Zygmunta III do króla Karola I Stuarta w 1631 r. W czasie przygotowań do wyjazdu po Ludwikę Marię Gonzagę do Paryża rozważano konieczność sprawienia sobie szat francuskich, król Władysław IV zdecydował jednak o „narodowej reprezentacji”, podobnie jak w przypadku słynnej legacji Jerzego Ossolińskiego w 1633 roku.

Wjazd Michała Kazimierza Radziwiłła do Rzymu, mal. Niccolo Viviani Codazzi oraz Pieter van Bloemen, koniec XVII w., z kolekcji Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. Z. Reszka (Kliknij, aby zobaczyć więcej ilustracji)

Wielki miłośnik kultury włoskiej Stanisław Miński w Sposobie odprawowania poselstwa, ceremoniji zachowania posłowi z obedyjencyją od K.J.M. do Rzymu spisanym pod koniec XVI w. sugeruje, iż poseł winien zaliczać się do cavaleri di capa e spada i przyjmować kardynałów oraz posłów u siebie w domu „nie w ciamarze, ale w płaszczu i z szpadą”. Gaspare Bragaccia w swoim L’ambasciatore (Padwa 1626) zaleca, by dyplomata co do zasady dostosował swój strój do zwyczajów panujących na dworze, przy którym przyszło mu pracować. Istotnie, posłowie pierwszego Wazy wysłani do cesarza Rudolfa II w 1589 r. w celu potwierdzenia traktatu będzińsko-bytomskiego wystąpili w szatach włoskich. Można domniemywać, iż liczni członkowie ambasady Mikołaja Wolskiego do Rzymu w 1609 r., łącznie z Zygmuntem Radziwiłłem, nosili ubiory szyte podług zachodnich wzorców (Mikołaj Wolski zasłużył sobie wówczas na miano compitissimo Cavaliere et perfetto Corteggiano, zachowującego się tak, jakby całe życie spędził na rzymskim dworze). Analogicznie rzecz się miała z niemal równoległym poselstwem Zygmunta Myszkowskiego do Italii, Francji i Anglii, nie mówiąc o angielskiej misji Jana Dickensona (1615).

Znany z zamiłowania do mody włoskiej Jerzy Ossoliński podczas posłowania do Anglii w 1621 r. prawdopodobnie zaprezentował się w cudzoziemskim uniformie. Wskazuje na to wzmianka w jego liście do kanclerza koronnego Andrzeja Lipskiego: „Atoli trzy niedziele w drodze strawiwszy, z wielkim trudem i kłopotem przywlokłem się do Antwerpijej. Skąd, byłem się tylko i czeladź przyodział, do Kalesu wyjeżdżam”. W grudniu 1635 r. zdecydowano o wysłaniu do Francji w imieniu Rzeczypospolitej Andrzeja Leszczyńskiego, wojewodzica bełskiego. Znając jego afiliację i dostępną ikonografię, można domniemywać, że przybył nad Sekwanę ubrany z francuska. W marcu 1638 r. pojawił się i został uprzejmie przyjęty w Paryżu poseł Władysława IV Wilhelm Forbes; zapewne nie w stroju polskim, podobnie jak w misji do Sztokholmu 1644 r. Wjazd wojewody smoleńskiego Krzysztofa Gosiewskiego do Paryża w 1640 r. miał charakter wyjątkowy: większość członków jego orszaku prezentowała się w konwencji à la mode. Jeszcze w czasie pobytu w Saint-Denis przygotowywano odpowiednią „barwę”. Posłowi króla Władysława towarzyszyła komitywa poselska: cudzoziemsko ubrana służba w jednakowej, karmazynowej „barwie złotymi koronkami upasamowanej”, w pludrach aksamitnych i kabatach atłasowych, przepasana pojedynczą lub podwójną „koronką złotą na pasiech”. Nadto ośmiu pokojowców u których podziwiać można było płaszcze i pludry z „półszkarłatnego” sukna oraz kabaty z „materyjki pstrej francuskiej na kształt adamaszku”. Całe poselstwo jednak, łącznie z Polakami, którzy asystowali posłowi nikło w tłumie przyglądających się scenie Francuzów. Przybyły do Paryża w celu podpisania w imieniu króla Władysława kontraktu małżeńskiego z Ludwiką Marią Gonzagą Gerard Doenhof pojawił się ze świtą wystrojoną całkowicie à la française. Na miedziorycie Abrahama Bosse podziwiać możemy galantów w pedantycznie fryzowanych perukach, krótkich kaftanach krojonych zgodnie z wymogami mody „młodocianej”, w płaszczach typu hacketon z szamerowanymi wyłogami oraz w jeździeckich butach z opuszczoną, rozszerzoną cholewą à la Lambert.

Rozeznanie posła/ambasadora co do obyczajów, jakie panowały na zagranicznych dworach, budziło respekt i zwiększało skuteczność argumentacji. Strój zachodni Janusza Radziwiłła ułatwiał mu kontakt z dyplomatami francuskimi – jeden z nich w 1636 r. uznał młodego księcia wręcz za swego krajana. Nie zawsze jednak przyjmowanie mody obcej okazywało się w dyplomacji opłacalne. Wystąpienie we francuskim habicie przez posła do Turcji Franciszka Mesgnien-Menińskiego (zm. 1698) okazało się cokolwiek niefortunne. Posłowie popełniali często błąd taktyczny wyrzekając się egzotycznego dla obcokrajowców stroju polskiego, stanowiącego jednocześnie instrument zaskoczenia i olśnienia.