Portret Jana III Sobieskiego w podeszłym wieku

   Gorzkie były ostatnie lata życia i panowania Jana III Sobieskiego. Nie ulega wątpliwości, iż klęska bukowińska w 1691 r. , w połączeniu ze stale pogarszającym się zdrowiem (puchlina wodna, reumatyzm, częste ataki apopleksji, okresowe dotkliwe bóle), spowodowała u niego pewien kryzys psychiczny. Do tego dochodziły narastające napięcia wewnętrzne – wiecznie zrywane sejmy, szarpanina z Sapiehami, waśnie we własnej rodzinie. Król nie panował już nad sytuacją. Zniechęcony i zgorzkniały, coraz częściej uciekał w zacisze Wilanowa. Ogarniała go coraz większa obojętność do świata i ludzi. „Niech ogień spali ziemię, niech wół wszystkie wyżre łąki, po śmierci nic o to nie dbam” – powtarzał z upodobaniem to ruskie przysłowie. Gospodarny i zapobiegliwy z natury, zmienił się z biegiem lat w chciwego skąpca (co potwierdzają niestety źródła), ale wszystko i tak sypało mu się w rękach. Nie miał już żadnych złudzeń, do własnego, nie sporządzonego nigdy testamentu również. „Za życia nie chcą mnie słuchać, będąż słuchali po śmierci ?” – powiadał z goryczą.

Współczesna Sobieskiemu ikonografia ominęła ten smutny okres. Tym większe zainteresowanie budzi więc obraz olejny, malowany na płótnie, pochodzący ze zbiorów wilanowskich i przed 1939 r. należący do Adama Branickiego. Obiekt ów, zaopatrzony na odwrocie w adnotację „...malowany w starości przez Giulio Cerri”, przedstawiał Jana III w hełmie rycerskim, w zbroi i w płaszczu podbitym futrem, wspartego oburącz na lunecie (?). Eksponowany w 1933 r. w Warszawie, przepadł podczas ostatniej wojny ; dziś znany jest tylko z katalogowego opisu oraz z wcześniejszej, drzeworytniczej kopii anonimowego autorstwa, zamieszczonej w luksusowym wydawnictwie Hipolita Skimborowicza i Wojciecha Gersona Willanów. Album widoków i pamiątek oraz kopje z obrazów Galeryi Willanowskiej (Warszawa 1877). Osoby Giulia Cerri nie notują żadne słowniki artystów ; może więc idzie o Giulia (Giulio Cesare) Cervi (1828 lub 1821 – zm. po 1887 lub 1899), włoskiego scenografa i malarza rodzajowego, akwarelistę. Jest to dość prawdopodobne, ponieważ sam obraz wydaje się dziewiętnastowieczny.

Portret Jana III Sobieskiego w podeszłym wieku, grafika ze zbiorów Biblioteki Narodowej w Warszawie.

   Na głowie zmęczonego życiem monarchy Cervi umieścił – chyba nieprzypadkowo – hełm, może podobny do tego, który wierny Matczyński włożył na skronie zmarłego monarchy, w miejsce nie wydanej przez rodzinę na tę okoliczność korony. „Zdaje mi się – pisał naoczny świadek śmierci Sobieskiego, biskup Andrzej Chryzostom Załuski – że schodzimy równocześnie z nim do grobu. Sława ojczyzny z nim stała i z nim przepadła. Nosił koronę królewską tak, że powadze królewskiej dodał więcej świetności, niż od niej nabierał. Nie bez podstawy lękam się, że wraz z jego zgonem umrze i dzielność Polaków”.