Poselstwo tureckie w Rzeczypospolitej w 1755 r.

Zawarcie pokoju w Karłowicach w 1699 r. zapoczątkowało przyjazne stosunki między Rzeczypospolitą a Turcją. Oba państwa zaczęły łączyć stałe kontakty dyplomatyczne. Przyjęły się również określone zasady dotyczące sposobu podejmowania wysłanników i dyplomatów obu krajów oraz obowiązujące podczas uroczystych wjazdów i audiencji. Ustalono, że po przekroczeniu granicy tureckiej przez posła polskiego brała go na utrzymanie Turcja, po przekroczeniu granicy polskiej przez posła tureckiego zaś – Rzeczpospolita. To postanowienie pociągało za sobą rozmaite, na ogół bardzo znaczne koszta. Wśród wydatków były diety dla posłów i ich świty, furaż dla koni oraz ewentualnie dodatkowe konie i pojazdy na bagaże. Opłacano też tzw. przystaw (zwykle oficer z oddziałem wojska), który towarzyszył poselstwu od granicy podczas całego pobytu. Poselstwa liczyły na ogół od kilkudziesięciu do 200 osób, niekiedy nawet więcej. Przeważnie ich pobyt trwał co najmniej kilka miesięcy, często przedłużając się nadmiernie. Zabiegi obu stron o ograniczenie liczby gości oraz skrócenie czasu podróży nie odnosiły pożądanego skutku. Było to bowiem sprzeczne z interesem samych posłów utrzymywanych, dobrze wynagradzanych i często bogato obdarowywanych podczas wizyt.

Za czasów Augusta II Mocnego podpisano wieczysty pokój z Turcją w Karłowicach (1699 r.). Kliknij, aby zobaczyć więcej zdjęć.

Znaczną rolę w kontaktach z Turcją odgrywali hetmani wielcy koronni, którzy prowadzili korespondencję z Portą, wysyłali tam swoich ludzi z różnymi misjami itd. Często dbali w ten sposób także o własne interesy polityczne. W zwyczaju było, że posłowie przed pierwszą audiencją u króla składali oficjalną wizytę hetmanowi wielkiemu koronnemu. Do obowiązków hetmana należało wyznaczenie przystawa i oddziału wojska oraz poniesienie kosztów utrzymania delegacji na terenie kraju. Wydatki te były potem częściowo refundowane ze Skarbu Państwa.

Jedno z tureckich poselstw przybyło do Polski w 1755 r. w związku z objęciem tronu tureckiego przez Osmana III. Obyczaj nakazywał, by nowy władca powiadomił o tym w liście (wysłanym przez swojego posła) polskiego monarchę oraz by zapewnił o swoich dobrych intencjach wobec Rzeczypospolitej. Delegacji przewodził oficer wojsk tureckich Haggi Ali Aga. Poselstwo przybyło najpierw do Chocimia, gdzie gościł ich pasza Muchamed, a granice Polski przekroczyło w Żwańcu nad Dniestrem (23 lutego). Nie jest znana liczba i dokładny skład delegacji, lecz zapewne byli w niej urzędnicy, tłumacz, duchowni muzułmańscy, rachmistrz, pisarz, kucharz, służba, furmani, w tym przypadku też poeta. Hetman wielki koronny, którym był wówczas Jan Klemens Branicki (od 1751 r.), wysłał do granicy dwie kompanie „przedniej straży”, marszałka swojego dworu i jeszcze jednego towarzysza „przydanego dla wygody”. Poselstwo podróżowało 48 dni najpierw do Dubna, następnie do Białegostoku (przez Brody, Zamość, Lublin, Bielsk) do głównej rezydencji hetmana, gdzie gościło 17 dni. Później wyruszyło do Wschowy na spotkanie z Augustem III, które miało miejsce 22 maja podczas zwołanej specjalnie rady Senatu. Po drodze delegaci zatrzymali się też w stołecznej Warszawie.

Ogólne koszty poniesione przez Branickiego w związku z utrzymaniem poselstwa były ogromne, wyniosły ponad 57 500 zł. Znaczną część wydatków poniesiono na liczne podarunki dla posła, jego świty i sułtana. Przede wszystkim na biżuterię złotą i srebrną (tabakiery, zegarki, pierścienie), nadto podarowano „fuzyję paryską dwururną z pistoletami”, odzież i tkaniny (kontusze z aksamitu i sukna, żupany atłasowe, sajet, sukno francuskie). Sułtanowi przesłano w darze psy (12 brytanów niezwykle cenionych przez Turków), a nawet „piec fabryki białostockiej na postumencie suto złoconym” (wysłany w 1757 r.). Hetman nakazał też urządzić na nowo pałacyk w Warszawie przy ul. Podwale, gdzie mieli zatrzymać się goście, co pewnie również kosztowało niemało. Hetman, hojny i sowicie podejmujący tureckich wysłanników, miał bowiem swoje plany. Chodziło o pozyskanie przychylności Porty dla „partii francuskiej”. Zgodnie z ówczesnym ceremoniałem Branicki zapewne także został przez Turków obdarowany, ale na ten temat nic nie wiemy.