Prawem i lewem na Wołyniu

Unia zawarta, na synodzie w Brześciu Litewskim, między biskupami prawosławnymi a kościołem katolickim w 1595 roku, a ogłoszona w roku następnym, miała doprowadzić do zespolenia obu wyznań pod zwierzchnictwem papieża. Nie wszyscy jednak członkowie hierarchii starego obrządku zaakceptowali uchwały unii. Niemała grupa złożyła protestacje i dalej uznawała władzę patriarchy konstantynopolitańskiego. Doprowadziło to do głębokiego podziału społeczności ruskiej, który zaowocował wieloma, nierzadko krwawymi sporami. Jednym z ośrodków tych konfliktów był Wołyń. Do pierwszego starcia doszło tam już w 1597 roku na szlacheckim zjeździe przedsejmowym. Obie strony przybyły na niego uzbrojone. Główną kością niezgody stało się przejmowanie majątków cerkiewnych. Król Zygmunt III Waza, choć jako patron cerkwi posiadał prawo nadawania beneficjów, nie posiadał odpowiedniej władzy wykonawczej, aby usunąć z nich dyzunickich duchownych. Z tego powodu w sporach dyzunitów z unitami często decydowało poparcie miejscowych urzędników i magnatów. Najpotężniejszym przeciwnikiem unii był książę Konstanty Ostrogski, zwolennikiem zaś jeden z jej inicjatorów, biskup Hipacy Pociej. Przedmiotem najostrzejszych sporów był klasztor w Żydyczynie, najbogatszy z wołyńskich przybytków prawosławnych. Od 1586 roku archimandrytą monastyru był Gedeon Bałaban, klient Ostrogskiego, a zarządcą jego bratanek Hrehory. Po zawarciu unii, jej zwolennicy, głównie biskup Cyryl Terlecki, postanowili odebrać Bałabanom zyskowny klasztor. Król wydał odpowiednie zarządzenie, doszło do zajazdów, a następnie sprawa trafiła do trybunałów, a w 1603 roku nawet do sądu sejmowego. W końcu monastyr pozostał w rękach Bałabanów. Ponieważ obie strony powoływały się na te same przywileje i prawa (między innymi na konfederację warszawską) wymiar sprawiedliwości miał niezwykłe problemy ze znalezieniem rozwiązań podobnych spraw. Ciągnęły się one w nieskończoność, chyba, że wcześniej zostały zakończone przy użyciu siły. Dochodziło czasem do pojednawczych kroków, jak np. w 1607 roku, kiedy zebrana na sejmiku szlachta domagała się uspokojenia „religii greckiej”, ale do stanowczych rozwiązań doszło dopiero za panowania Władysława IV.

Konstanty Ostrogski, malarz polski, I poł. XVII w., z kolekcji Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. Z. Reszka