Sarmaci i Opatrzność

Jedną z cech specyficznej kultury i mentalności szlachty z końca XVI oraz całego XVII stulecia było przekonanie o szczególnej opiece Boskiej nad Rzecząpospolitą. W opinii Sarmatów, jak nazywali siebie wówczas przedstawiciele stanu szlacheckiego, ich kraj odgrywał wyjątkową rolę na arenie dziejów. Warto zaznaczyć, że pojęcie sarmatyzmu nie jest tożsame z nazwą „barok”, choć niewątpliwie oba te zjawiska mają punkty styczne.

Matka Boska Loretańska, iliustracja z dzieła Józefa Łoskiego "Jan Sobieski, jego rodzina, towarzysze broni i współczesne zabytki", Warszawa 1883; Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Koncepcja Opatrzności (łac. providentia, stąd prowidencjalizm) rozwijała się zarówno na obszarze antycznej Grecji oraz Rzymu, jak i w kręgu starożytnej kultury judaistycznej. Starożytni stoicy oraz pogańscy neoplatonicy nie pojmowali Opatrzności jako żywej osoby. Dla stoików Opatrzność tożsama była z fatum i otaczającym światem. Z kolei uczniowie filozofa Plotyna rozumieli Opatrzność jako rodzaj boskiej energii, zaznaczając, że tak pojmowanych opatrzności jest więcej niż jedna. Religia chrześcijańska od samego początku stała na stanowisku, że Bóg rozumiany jako osoba troszczy się o każdego człowieka, będąc zarazem władcą całego świata. Słowo „Opatrzność” pojmowane jako cecha osobowa zaczęło być używane jako część na określenie całości (pars pro toto), stając się synonimem słowa „Bóg”. Teoretyczną podbudowę prowidencjalizmu, poglądu głoszącego Boską ingerencję w dzieje świata, zawarli w swych dziełach m.in. św. Augustyn (O państwie Bożym) oraz Boecjusz (O pocieszeniu, jakie daje filozofia).

Boecjusz był jednym z najczęściej czytanych autorów późnoantycznych. Mikołaj Sęp Szarzyński (ok. 1550–1580) pisał w Pieśni I O Bożej Opatrzności na świecie, że to nie przypadek jest zasadą rządzącą rzeczywistością: „Nie trafunek przygodny ludzkie sprawy rządzi”. Nawiązując do Boecjusza, w Prośbie do Boga skarżył się na Fortunę, nieobliczalną boginię szkodzącą rodzajowi ludzkiemu.

W XVII stuleciu rozwijało się przekonanie o podobieństwie narodu szlacheckiego do biblijnego narodu wybranego. Pogląd ten, mesjanizm, był blisko związany z prowidencjalizmem. Nawiązania do Starego Testamentu widoczne na kartach utworów ks. Piotra Skargi (1536–1612) służyć miały m.in. poprawie moralności odbiorców tej prozy. Elementy mesjanistycznej filozofii dostrzec można u Szymona Starowolskiego (ok. 1588–1656), jednego z najwybitniejszych autorów doby baroku. W pochodzącym z 1655 roku Lamencie utrapionej Matki Korony Polskiej pisał: „Bo który proszę naród na świecie tak o sobie wiele rozumię, jako moi Lachowie? Kto się w sobie bardziej kocha, jako stan rycerski koronny?”. Trudną sytuację, w jakiej znalazła się Rzeczpospolita, postrzegał Starowolski jako zasłużoną karę Boską za rozliczne występki stanu szlacheckiego. Widział jednocześnie możliwość odmiany losu, o ile Sarmaci powrócą do kultywowania dawnych obyczajów: „A syny tej zacnej korony, po rozmaitych krainach rozproszone, zgromadziwszy do ich ojczyzny, pokojem pożądanym racz miłosiernie opatrzyć” – zwracała się upersonifikowana Polska do Boga.

Prowidencjalizm znajdował również wyraz w specjalnym kulcie, jakim otaczano Matkę Boską, ogłoszoną w 1656 roku przez Jana Kazimierza w czasie „ślubów lwowskich” Królową Polski.  Na pochodzącym z drugiej połowy XVII wieku obrazie malarza jasnogórskiego widzimy Maryję, która puklerzem zasłania przed strzałami demonów ludzi pokładających w Niej nadzieję. Pobożność maryjna często jednak przybierała formy dewocyjne, niekiedy sprzeczne z pogłębioną refleksją teologiczną.

Zakończona powodzeniem obrona Jasnej Góry była traktowana jako widomy znak Bożej Opatrzności oraz bezpośredniej interwencji Maryi. Podobnie rozumiano wiktorię wiedeńską z 1683 roku. Zwycięstwo Jana III Sobieskiego nad Turkami wpisywało się w przekonanie o szczególnej roli Rzeczpospolitej jako bastionu prawdziwej religii (antemurale christianitatis), zagrożonego przez pogan. Wespazjan Kochowski (1633–1700) uważał tryumf Sobieskiego za „dzieło Boskie”. W cyklu „Psalmodia Polska” wspomniał cesarza Konstantyna, który zwyciężył ze znakiem krzyża na sztandarach, zestawiając pośrednio rzymskiego władcę z polskim królem (Psalm XXIV). Opieka Boska nad Rzeczpospolitą przejawiać się miała również w „wolności polskiej” (Psalm VII). Przekonanie o nadprzyrodzonej sankcji zasad ustrojowych, z liberum veto na czele, zaczęło z czasem stanowić zręczny argument w ręku zwolenników utrzymania pogłębiającej się anarchii.

Sarmaci wierzyli, że Bóg nie tylko rządzi całym światem, szczególną opieką („protekcyją”) otaczając ich kraj, lecz także zajmuje się poszczególnymi ludźmi. Kochowski dostrzegał „niedoścignioną Opatrzność” w swym indywidualnym, jednostkowym losie (Psalm IV). O Boskiej interwencji w życiu biblijnego bohatera, Tobiasza, i jego późniejszej małżonki, Sary, pisał Stanisław Herakliusz Lubomirski (1641–1702) w Tobiaszu wyzwolonym. Tytułowemu bohaterowi towarzyszył Anioł Rafał, który „obszernymi słowy / Nad Tobijaszem Boskie opatrzności / Wszytkie mu odkrył”.

Prowidencjalizm znalazł swój wyraz także w XVIII stuleciu. Autorzy Ustawy Rządowej z 1791 roku dzień św. Stanisława, 8 maja, ustanawiali świętem Opatrzności.