Przyrodnicze pasje pani Elizy

Eliza Orzeszkowa (1841-1910) znana jest, oczywiście, szerokiej publiczności jako autorka opowiadań i powieści (warto przypomnieć, że w 1904 r. była nominowana do Nagrody Nobla), natomiast raczej niewiele wiadomo, zwłaszcza czytelnikom dzisiejszym, o jej pasjach przyrodniczych, jak też, wiążących się z nimi zainteresowaniach z szeroko pojętej etnografii.

Portret Elizy Orzeszkowej, rycina Józefa Holewińskiego, 1883; Biblioteka Narodowa

W powieści Nad Niemnem autorka przedstawia obyczaje ziemiaństwa polskiego na tle wiernie i malowniczo opisanej przyrody terenów nadniemeńskich. Warto przytoczyć krótki fragment takiego opisu, świadczący o dobrej znajomości roślin przez pisarkę: „Równinę przerzynały drogi białe... ku nim, niby strumienie ku rzekom, przybiegały z pól miedze, całe błękitne od bławatków, żółte od kamioły, różowe od dzięcieliny i smółek. Z obu stron każdej drogi szerokim pasem bielały bujne rumianki i wyższe od nich kwiaty marchewnika, słały się w trawach fioletowe rohule, żółtymi gwiazdkami świeciły brodawniki i kurze ślepoty, liliowe skabiozy polne wylewały ze swych stulistnych koron miodowe wonie, chwiały się całe lasy słabej i delikatnej mietlicy, kosmate kwiaty babki stały na swych wysokich łodygach rumianością i zawadiacką postawą stwierdzając nadaną im nazwę kozaków”. O poważnym podejściu do tego problemu świadczy cytat z listu (1886 r.): „Dla tej powieści odbyłam...formalne studia botaniki miejscowej, tudzież pieśni, bajek, zagadek, podań tutejszego polskiego ludu”.

W latach 1888-1891 Orzeszkowa napisała cykl artykułów o zwyczajach, wierzeniach i lecznictwie ludności z okolic Grodna, opublikowanych w czasopiśmie Wisła, pod pięknym tytułem Ludzie i kwiaty nad Niemnem. Były to opowieści o tym, jak chłopi odnosili się do otaczającej ich przyrody i jakie stosowali zioła. Autorka podała nie tylko ludowe, ale także naukowe ich nazwy. Opisała również obyczaje i wierzenia, jak też przysłowia  miejscowego ludu. W 1887 r. pisała, niewątpliwie z pewną przesadą: „lud nasz zna każdą najdrobniejszą roślinkę, nazywa każdą, często malowniczo i dosadnie, szuka i zna właściwości każdej...”, zaś rok później: „zajęłam się zeszłego roku botaniką ludową, tj. wynajdywaniem nazw nadawanych przez lud tutejszy roślinom...”

Pani Eliza lubiła botanizować, czyli zbierać rośliny, a potem tworzyć z wysuszonych okazów kompozycje, którymi ozdabiała albumy, papiery listowe czy zakładki do książek, darowując je przyjaciołom i znajomym. Z zasuszonych roślin komponowała także obrazy. Niektóre z tych osobliwych pamiątek zachowały się do dzisiaj. Jeden z albumów Orzeszkowa przekazała na aukcję, prowadzoną na rzecz włościan z Galicji, gdzie w 1890 r. zapanował głód. Album opatrzony napisem: „Idźcie kochane nadniemeńskie kwiatki...i proście...ludzi możnych o kawałeczek chleba dla biednych i głodnych”. 1890; Grodno. Eliza Orzeszkowa, został zakupiony za sumę 362 zł.

Kosaciec, rysunek Joanny Bagghofwund, 1817; Bibliteka Narodowa

Wprawę w preparowaniu roślin i wiedzę na ten temat posiadła Orzeszkowa ogromną. Bez wątpienia z tego właśnie powodu poproszono ją o pomoc w wybraniu roślin rosnących na Litwie, które miały zostać wplecione w wieniec pogrzebowy Mickiewicza. Oto jakich udzielała wskazówek, co do sposobu suszenia roślin: „...Kalina zasusza się na wypukło tylko w piasku...Bławatków pięknych inaczej otrzymać nie można, jak przez prasowanie żelazkiem między dwoma bibułami...Szczaw zasusza się na powietrzu...i ma piękny czerwony kolor.” Porady te są bardzo pożyteczne także i dzisiaj!

Jednakże, z botanicznego punktu widzenia najbardziej interesującym dokonaniem Orzeszkowej było skompletowanie zielnika, który w zamiarze autorki miał się stać dokumentem dziedzictwa kulturowego regionu. W liście z 1887 r. napisała: „Marzę o zrobieniu na rok przyszły...zielnika z flory tutejszej, z dwoma punktami widzenia wykonanego: botanicznym i ludoznawczym...” Zielnik ten, obecnie zwany umownie poznańskim, przetrwał do dzisiaj, mimo że przechodził zmienne i burzliwe koleje losu.

Na jego sztywnej oprawie pokrytej granatowym płótnem nie ma żadnych napisów. Zawiera 280 roślin na 120 numerowanych stronach (23 ostatnie nie są oznaczone). Na stronie tytułowej są naklejone kaczeńce, ostróżki, niezapominajki, a w górnej części widnieje własnoręcznie przez autorkę wpisany tytuł: „Zielnik Elizy Orzeszkowej”, podczas gdy na dole, po prawej stronie: „Z pól, łąk i lasów, nadniemeńskich miejscowości: Miniewicze, Poniżany, Hledowicze, Kowszowo, Poniemuń, Horny, Kołpaki”.

Na pierwszych kartach rośliny naklejono bezpośrednio na karty, nie kierując się zasadami systematyki, a prawdopodobnie chronologią zbioru. Na każdej stronie widać po 3 do 5 podpisanych okazów. W większości są one bez korzeni (w zielnikach naukowych rzecz w zasadzie niedopuszczalna). W dalszej części zielnika rośliny są zachowane w całości, a nawet zebrane w określone grupy, np. ze środowisk wilgotnych czy paprocie. Być może stało się tak pod wpływem rad, dotyczących sposobu wykonania zielnika, jednego ze znajomych Orzeszkowej, florysty Jerzego Aleksandrowicza. Rośliny są opatrzone nazwami ludowymi, które autorka notowała podczas rozmów z wieśniakami. Niemniej spora część okazów posiada także nazwy łacińskie i polskie, co nadaje zbiorowi  znamię naukowości.

W zielniku nie są pomieszczone wyłącznie gatunki pospolite. Są wśród nich i takie, które współcześnie znajdują się pod ochroną: rosiczka okrągłolistna (w zielniku zwana – zachartuszka), storczyki: kruszczyk błotny (uraźnik), kukuczka kapturkowata (pustoćwiet), podkolan biały (kruczki), kosaciec syberyjski (zajaczyj ajer), widłaki: goździsty (diareza listowaja) i widłak wroniec (waranie) oraz sasanka łąkowa (zajaczyj son).

Należy się cieszyć, że zielnik przetrwał do naszych czasów. Po śmierci powieściopisarki został przekazany w darze Muzeum Historii Naturalnej Towarzystwa  Przyjaciół Nauk w Poznaniu. W 1925 r. zielnik został oddany w depozyt Muzeum Wielkopolskiemu. Po II wojnie światowej uznany za zaginiony, odnalazł się w styczniu 1966 r., kiedy to Jerzy Szulczewski, florysta, zoolog i etnograf w jednej osobie, przekazał zielnik do Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, gdzie jest przechowywany do dnia dzisiejszego.

Aby zapoznać się bliżej z losami zielnika, jego powstaniem i konstrukcją, a także z zainteresowaniami przyrodniczymi naszej znakomitej pisarki, warto sięgnąć po książkę Anny M. Kielak, pt. „Zielnik Elizy Orzeszkowej. Nieznany zabytek botaniczny przechowywany w zbiorach PTPN”, wydaną przez Wydawnictwo Kontekst w Poznaniu w 2004 r.

Ilustracja kosaćca pochodzi z: © 1995-2005 Missouri Botanical Garden http://www.illustratedgarden.org