Radość obywateli gdańskich z okazji narodzin królewicza Aleksandra Benedykta

6 grudnia 1677 roku, podczas pobytu w Gdańsku Jana III i jego małżonki Marii Kazimiery zwanej Marysieńką, przyszedł na świat królewicz Aleksander Benedykt, drugi co do starszeństwa syn pary królewskiej. Z tej okazji nieznany autor napisał okolicznościowy utwór w języku niemieckim, przeznaczony do śpiewania na melodię Der Pohlen König sey gegrüst lub Kehr umb, mein Seel, und traure nicht. W utworze autor wyraża radość z powodu narodzin młodego królewicza i dziękuje Bogu za to, że obdarzył króla Polski i Litwy kolejnym potomkiem. Wyraża również pragnienie, aby nowonarodzony Aleksander był w przyszłości tak wielki jak odznaczający się nadludzką siłą biblijny Samson, który przez dwadzieścia lat piastował godność sędziego w Izraelu. Poeta prosi także Syna Bożego Jezusa Chrystusa, by był dla Aleksandra, tak jak dla starotestamentowego króla Salomona, dobrym ojcem. W literaturze okolicznościowej tamtego okresu postać Salomona jest często przywoływana jako symbol idealnej władzy królewskiej. Autor prosi Boga, by wokół młodego królewicza powstał mur chroniący go przed wszelkim wrogiem, a królestwo Polski i Litwy, w którym Aleksander będzie dorastał i w przyszłości być może zostanie jego władcą, było bezpieczne i stabilne. Na głowie nowonarodzonego królewicza spoczną w przyszłości wieńce laurowe, będące zapowiedzią jego przyszłych zwycięstw. Jego matka, Maria Kazimiera, ma zaś go chronić od wszelkich niepowodzeń i nieszczęść. W utworze te niepowodzenia i nieszczęścia symbolizują pioruny i niepogoda. Powinniśmy jednak nie bać się kaprysów rzymskiego boga Jowisza, który zsyła deszcz i ciska błyskawice i grzmi – pisze autor odnosząc się do świata pogańskich mitów. Wyraża następnie życzenie, by wielkość i potęga Polski oparła się każdej aurze, a mury chrześcijaństwa pozostały bezpieczne w jedności, niepokonane przez wojska tureckie ani żadne inne. Obywatele miasta Gdańska winni dziękować Bogu za to, że w murach grodu nad Motławą narodził się potomek z królewskiego domu. Z tej okazji Gdańszczanie cieszą się i radują, a fajerwerki unoszą się pod niebiosa. Z armat rozbrzmiewają salwy na cześć królewskiego dziecięcia. Organy i trąby chwalą Pana, króla Syjonu, który współuczestniczy w radości mieszczan gdańskich, przyglądając się ziemskim uroczystościom ze swych wysokości. Z tej okazji król Jan III ma zostać przyozdobiony wieńcem, a Bóg powinien pomnażać jego królewski ród, podobnie jak biblijny ród Abrahama. Bóg objawił się prorokowi w nocnym widzeniu i obiecał mu, że obdarzy go potomstwem tak licznym, jak gwiazdy na niebie. Gdy Abraham miał dziewięćdziesiąt dziewięć lat, Jahwe ukazał mu się ponownie i złożył powtórną obietnicę pomnożenia jego potomstwa oraz dania w posiadanie ziemi Kanaan. Również trzej mężowie, którzy odwiedzili Abrahama obiecali mu, że jego żona Sara mimo podeszłego wieku urodzi mu syna. Obietnica ta spełniła się i Sara powiła Izaaka.

Portret Marii Kazimiery z dziećmi, mal. Jerzy Eleuter Szymonowicz-Siemiginowski, ok. 1684, z kolekcji Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. W. Holnicki

Królewicz Aleksander został w młodości starannie wykształcony. Wykazywał duże zdolności językowe, interesując się przy tym sztukami pięknymi, szczególnie muzyką i teatrem. Ze względów zdrowotnych (cierpiał na gościec) musiał opuścić nieprzyjazny klimat panujący w Polsce i zamieszkał w Rzymie. Podążając za swoimi zainteresowaniami wstąpił tam w 1709 roku do akademii uczonych, pisarzy i artystów „Arcadii”. Aleksander zasłużył się jako mecenas osób biorących udział w arkadyjskich spotkaniach w jego rzymskiej rezydencji. W swoim teatrze zrealizował kilka przedstawień operowych, a zdarzało się nawet, że sam występował na scenie. Stworzył własną wersję „Dramma nobile”. Podobno Aleksander miał introwertyczne usposobienie; przez cały czas był silnie związany z matką Marią Kazimierą.

Królewicz Aleksander zmarł w Rzymie 19 listopada 1714 roku i został pochowany w rzymskim kościele kapucynów, gdzie znajduje się jego pomnik autorstwa Camilla Rusconiego. W odróżnieniu od swojego starszego brata Jakuba Ludwika, był lubiany i cieszył się życzliwością i sympatią ze strony najbliższego otoczenia. Z miłości do brata uznał jego prawo do korony polskiej, sam rezygnując z pretendowania do niej.

Źródło: Dantziger frohlockendes Frolocken, als Ih. Königl. Majestätin zu Pohlen einen jungen Pritzen zur Welt gebohren, geschehen in Danzig... 9. Septr. 1677. Nach der Weise: Der Pohlen König sey gegrüsst etc. ... [Danzig] 1677; sygn.: BG PAN Nl 57.8º adl. 14