Rosja wobec najazdu szwedzkiego na Polskę, czyli o pierwszym w historii przymierzu polsko-rosyjskim

W lecie 1655 roku położenie Rzeczypospolitej było katastrofalne. Na wschodzie toczyły się wojny z Ukrainą Bohdana Chmielnickiego i Moskwą, a armia szwedzka przekroczyła granice północne. Jednak już w następnym roku sytuacja uległa zmianie, a Rzeczypospolita zyskała niespodziewanego sojusznika w osobie cara Aleksieja Michajłowicza.

Święty Jerzy, rycina z początku XIX wieku; Biblioteka Narodowa

Wyczerpująca wojna na wschodzie toczyła się od wybuchu powstania Chmielnickiego w 1648 roku. Kozacy postanowili oprzeć się na jednym z sąsiadów Rzeczpospolitej. Ich wybór padł na Moskwę. W 1654 roku w Perejasławiu oddali się pod opiekę cara. Wkrótce wojska moskiewskie wkroczyły na tereny Rzeczypospolitej i zajęły Wilno oraz szereg innych miast. Szwedzi wykorzystali sytuację. Ich wojska szybko posuwały się w głąb kraju, zmuszając króla do ucieczki na Śląsk. Jednak Moskwa także miała zatargi ze Szwecją i wzmocnienie tej ostatniej nie leżało w jej interesie. Rosjanom zależało na dostępie do Bałtyku, a ambicje Karola Gustawa stały im na przeszkodzie. W dodatku Szwedzi nawiązali kontakty z Chmielnickim oraz Turcją i Tatarami. Oficjalne rozmowy podjęto w Niemieży pod Wilnem. W międzyczasie doszło do wybuchu wojny rosyjsko-szwedzkiej. Mimo to, rokowania szły opornie. Rosjanie domagali się elekcji cara na tron polski za życia Jana Kazimierza (elekcja vivente rege). Do podpisania traktatu doszło 3 listopada 1656 roku. Przedstawiciele Rzeczypospolitej zgodzili się na elekcję cara na najbliższym sejmie, jednak do koronacji miało dojść po śmierci króla. Obie strony zobowiązały się do walki przeciw Szwecji i nie zawierania separatystycznego pokoju. Traktat miał doniosły wpływ na dalszy przebieg wojny. W dużym stopniu pokrzyżował imperialne plany Karola Gustawa. Jednak wspólnota interesów okazała się nietrwała i wkrótce doszło do wznowienia walk, które zakończył pokój w Andruszowie w 1667 roku.