Sejm i senat – wzajemne relacje

Na dawnych sejmach często bardzo napięte i nieprzyjazne stosunki panowały między posłami a senatorami. Wynikały one z faktu, że, szczególnie w początkach XVI wieku, posłowie postrzegani byli w senacie jako poddani, których rola powinna ograniczać się do akceptacji postanowień królewskich. Król i senat starali się więc odsunąć ich od zajęcia partnerskiej pozycji. Izba poselska natomiast zyskiwała w tym okresie coraz wyższy status, stając się najważniejszym organem sejmowym, postrzeganym jako strażnica wolności szlacheckich. Oczywistym jest zatem, że sytuacja ta była źródłem silnych antagonizmów i wzajemnej niechęci między obiema izbami. Czasami zdarzały się nawet bójki i rozruchy, jak na sejmie na przełomie lat 1538-1539, kiedy to doszło do walki na szable między posłami szlachty a posłami senatorskimi, których ci pierwsi chcieli usunąć z obrad. Również na sejmie elekcyjnym 1587 roku doszło do wzajemnego obrażania się i groźby bójki.

Sejm polski za czasów Zygmunta III Wazy, rycina Giacomo Lauro, początek XVII w.; Biblioteka Narodowa

Najczęściej jednak przedstawiciele obu izb okazywali sobie wzajemną niechęć lekceważącym zachowaniem, ostrymi przymówkami i napominaniem. Na sejmie piotrkowskim w 1548 roku posłowie z uporem domagali się od senatorów zajęcia jasnego stanowiska w sprawie królewskiego małżeństwa, czego z kolei senatorowie starali się uniknąć. „Z wielkim podziwieniem, miłościwi Panowie, rycerstwo koronne przyjmuje, iż WM próśb ich onegdaj ku WM Panom uczynionych ani przyjmować, ani rozumieć raczyli. Jakoż kto czego nolit i nie ma uczynić, tedy rozumieć nie chce” − mówił z przekąsem przedstawiciel izby poselskiej, żądając, aby senatorowie wypowiedzieli się w drażliwej kwestii w obecności króla i wszystkich posłów. Na sejmie warszawskim z 1585 roku senatorowie skarżą się, że zostali przez posłów złajani, a na sejmie elekcyjnym z 1587 roku oburzają się z powodu ostrego poselstwa, „w którem przegróżki przyniesione były”. Posłowie często też okazują senatorom lekceważenie, każąc im na siebie długo czekać lub nawet nie przychodząc wcale na wspólne obrady.

Senatorowie nie pozostawali posłom dłużni. „Posłać po nich, nałajać im lepiej, niźli oni nam nałajali” – proponował na sejmie warszawskim z 1585 roku marszałek koronny. Często też senatorowie odmawiali wpuszczenia przedstawicieli izby poselskiej do izby senatu. Na sejmie elekcyjnym w 1587 roku zdarzyło się to nawet dwa razy. Za pierwszym senatorowie kazali czekać posłanemu od izby poselskiej staroście śniatyńskiemu, z którego to powodu pokłócił się on z marszałkiem wielkim. Za drugim razem senatorowie wprost odmówili zrobienia dla posłów miejsca w sali, aż w końcu marszałek, po długich naleganiach, „ledwie przy jednym kąciku uprosił im kilku osób placu”. Przedstawiciele obu stanów sejmujących notorycznie też zrzucali na siebie wzajemnie winę za opóźnienia i brak uchwał oraz narzekali, że z drugą izbą nie sposób współpracować.