Sekrety „Sztuki Królewskiej” w XVIII wieku

Wolnomularstwo od samego początku otoczone było nimbem tajemniczości. Wpływ na to miały niezrozumiałe dla profanów obrzędy, symbole i zamknięcie kręgu wtajemniczonych przed światem zewnętrznym. Tajemniczość pobudzała ciekawość i podejrzliwość, potęgowane potępieniem masonerii przez papiestwo i oskarżeniami o niedozwolone praktyki i czarne msze.

Fartuszek masoński, pocz. XIX wieku; z kolekcji Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. A. Indyk

Masoneria ma średniowieczne korzenie i wywodzi się z cechowego związku architektów, muratorów i rzeźbiarzy. Z czasem te zawodowe organizacje przekształciły się w związki miłośników tajemnic sztuki i tajemnic natury ludzkiej. W XVIII stuleciu nastąpiło umasowienie ruchu, a wolnomularze zyskali szczególny wpływ i znaczenie. Świat masonów był zamknięty w trudnych do odczytania obrzędach, legendach, mitach i symbolach. Te ostatnie nawiązywały do symboli archetypowych, starotestamentowych, alchemiczno-kabalistycznych i wywodzących się z cechowej tradycji mularzy. Skomplikowane były także rytuały, odznaczające się stopniowym wtajemniczaniem adepta w arkana sztuki królewskiej. Masoneria, mimo pozornych nawiązań do religii, nie była organizacją religijną. Starała się unikać skrajności i szukała pomostu pomiędzy zwaśnionymi często odłamami chrześcijaństwa. Wolnomularze głosili potrzebę samopoznania człowieka i wyzwolenia jego aktywności, poszukiwanie sensu rzeczywistości i zgłębianie tajemnic bytu. W wiekach następnych popularność masonerii nie była już tak wielka, a stając się coraz bardziej hermetyczną i niedostępną dla profanów, powodowała coraz większą niechęć. Do dnia dzisiejszego wśród zwolenników spiskowej teorii dziejów, utrzymuje się czarna legenda wolnomularzy.