XVII-wieczne klasyfikacje chorób

Współcześnie lekarze, przypisując choroby, na które cierpimy, do pewnej szerszej grupy schorzeń, stosują Międzynarodową Statystyczną Klasyfikację Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10. I tylko niektórzy z nas wiedzą, że w trakcie używania tego narzędzia porządkującego medycy napotykają liczne problemy. Dotyczy to m.in. sytuacji, gdy zauważają zwiększoną zachorowalność na nowe schorzenia, dla których wspomniana klasyfikacja nie przewiduje odpowiednich kategorii. Nie wiadomo wówczas, jakich kodów użyć i do jakiej klasy przyporządkować pojawiającą się morbus.

Compendium medicum, to iest krotkie zebranie chorob y ich istności, rożności, przyczyn, znakow, sposobow do leczenia [...], 1707, Biblioteka Narodowa

Stosowanie klasyfikacji chorób nie jest jednak niczym nowym. Także w XVII w. lekarze używali pewnych systemów klasyfikacyjnych, acz były one dalece mniej skomplikowane niż ICD-10.

Ze względu na etiologię, czyli przyczynę, rozróżniano z reguły choroby wrodzone oraz powstające wskutek zaburzeń ilości i jakości humorów, czyli soków organicznych. Lekarze wyznający hermetyczne nauki Paracelcusa mówili natomiast o schorzeniach, które biorą się z przyczyn naturalnych (ens naturali), a więc tego wszystkiego, czego codziennie potrzebujemy do życia (np. pożywienia, napojów, ciszy); z przyczyn astralnych (ens astrali), czyli wskutek wpływu gwiazd i planet; z przyczyn duchowych (ente pagoyo), to jest w wyniku działań afektów, to jest namiętności duszy; oraz z przyczyn nadprzyrodzonych, czyli... z dopustu Bożego (ente deali). Trzeba jednak pamiętać, że klasyfikacja chorób ze względu na ich przyczynę nigdy nie była jednoznaczna. I tak na przykład melancholia, zwana śledziennictwem, mogła być jednocześnie wywołana działaniem Szatana i zaburzeniami w wydzielaniu czarnej żółci.

Inne klasyfikacje chorób wskazywały na miejsce ich powstawania. Podstawowym i najprostszym tego rodzaju podziałem był ten na schorzenia zewnętrzne (dotyczące przede wszystkim skóry) i wewnętrzne (dotyczące tego, co pod skórą). Ze względu na zaatakowane części ciała lekarze wskazywali także na choroby głowy, piersi, płuc, żołądka etc.

Stosując kryterium gwałtowności przebiegu, lekarze XVII-wieczni wyróżniali choroby ostre i chroniczne. Choroby ostre miały pojawiać się nagle i prowadzić w ciągu kilku dni do ozdrowienia albo zgonu, natomiast choroby chroniczne miały trwać długie miesiące i lata, zawsze przynosząc śmierć chorego. Jedną z tego typu chorób była puchlina wodna, czyli hydrops.

Ze względu na sposób rozprzestrzeniania się chorób nowożytni medycy mówili o chorobach nagminnych i chorobach zaraźliwych, czyli – jak powiedzielibyśmy dzisiaj – chorobach zakaźnych. Wśród tych ostatnich osobne grupy stanowiły natomiast choroby epidemiczne – które zazwyczaj kończyły się wyzdrowieniem – i choroby pestilencjalne niemal zawsze kończące się śmiercią. Lekarze mówili także o chorobach uleczalnych, w przypadku których mogła pomóc specjalna terapia, i chorobach nieuleczalnych, na które nie było żadnego sposobu.

Również ze względu na wyznawaną przez danego uczonego teorię medyczną dokonywano podziału chorób na rozliczne klasy. I tak, zgodnie z klasyfikacją wyrastającą z teorii (neo)hipokratejskiej, ukazującej humoralny charakter danej choroby, wyróżniano schorzenia zgniłe, ostre (albo kwaśne), flegmatyczne i choleryczne. Natomiast wśród jatrofizyków mówiono o chorobach tartarycznych, arszenikowych, siarkowych, astralnych i zadanych wskutek czarów.