Słaba płeć? Prawo a rzeczywistość, czyli co nieco o losach mieszczek w XVI-XVIII w.

Czy kobiety zamieszkujące niewielkie miasta dawnej Rzeczypospolitej były wyłącznie „słabą płcią” – pokorne i bogobojne, dobre żony i matki, bezwolne, podległe władzy rodzicielskiej lub mężowskiej? Wizerunek ten wymaga pewnej modyfikacji. Według rozporządzeń prawa magdeburskiego dziewczynka już w wieku lat sprawnych (czyli 13), stawała się kobietą odpowiedzialną za swe czyny, mogła wyjść za mąż, bądź odebrać spadek, gdy była sierotą. Pełnoletniość osiągała w wieku roztropnym (21 lat). Uprawnienia, a co za tym idzie możliwości kobiety pod wieloma względami były ograniczone, a jej pozycja zależała zarówno od pochodzenia, zamożności, stanu cywilnego, profesji, jak i od indywidualnych cech charakteru.

Dwie młode kobiety, ilustracja z Fontanna miejska, ilustracja z „Dictionnaire de l'ameublement et de la décoration depuis le XIIIe siècle jusqu'à nos jours Henry Havard", Paris, 1887-1890.

Kobieta podlegała opiece mężczyzny – ojca, opiekuna (gdy była panną) lub małżonka (po zamążpójściu). Nie mogła samodzielnie podjąć żadnej decyzji, nawet wybrać sobie męża. Pod tym względem w najlepszej sytuacji były wdowy – kobiety, które w pewnym zakresie mogły stanowić o sobie. Były bowiem niezależne finansowo, mogły zajmować się handlem, rzemiosłem, samodzielnie dokonać wyboru męża. Mimo że w świetle kodeksów kobiety były pozbawione większości praw publicznych, to w praktyce pojawiały się jako świadkowie w różnych procesach sądowych. Nie tylko z naturalnej potrzeby, ale również na mocy prawa zajmowały się opieką i wychowaniem dzieci, także nie swoich. Ich przywilejem były: na równi z braćmi prawo do majątku rodziców, oraz (jedno z ważniejszych) prawo do posagu. Choć ustawodawstwo mówiło, że „póki mąż żyw” żona „nie ma [w tym] władzej”, to w rzeczywistości mąż bez zgody żony nie mógł dysponować jej majątkiem. Dlatego niemało transakcji zawierali wspólnie. Mimo że na ogół małżeństwa stanowiły kontrakt majątkowy za porozumieniem stron, to małżonkowie nie byli sobie całkiem obojętni. Nierzadko wzajemnie darowali sobie dobra, a mąż nieraz starał się zabezpieczyć żonę finansowo po swojej śmierci i czynił ją „we wszystkim wolną”. Znane są przykłady, że mieszczki prowadziły karczmy, piekarnie, udzielały pożyczek, zajmowały się dzierżawą gruntów, czy obrotem nieruchomościami. Niejednokrotnie popełniały przestępstwa. Były m. in. oskarżane o cudzołóstwo, próbę zabicia dziecka, udział w sprzeczkach, wyrządzanie szkód i za pomówienia. Mogły jednak bronić swoich praw przed sądem, występując jako osoby skarżące, poszkodowane (choćby przez pobicie), czy w sprawach zwrotu należącego do nich mienia.