Smocza pochwała

Arcybiskup gnieźnieński Andrzej Krzycki był osobą, która często angażowała się w życie dworskie oraz polityczne XVI-wiecznej Polski. Wielokrotnie zdarzało się, że wykorzystywał do tego swój talent literacki, który przeważnie służył mu do tworzenia świetnych wierszy łacińskich. Część z tych utworów to teksty złośliwe, w których atakuje swoich przeciwników bądź dogryza sojusznikom, z którymi aktualnie się poróżnił. Taka sytuacja miała na przykład miejsce w związku z królową Boną. Krzycki mianowicie ułożył kilka epigramów przedstawiających królową Polski w niekorzystnym świetle. By uzyskać taki efekt, posłużył się figurą smoka widocznego w herbie Sforzów, rodziny, z której wywodziła się Bona. Ten straszliwy gad nie zawsze jednak służył arcybiskupowi gnieźnieńskiemu wyłącznie do wyrażania treści negatywnych i przeprowadzania literackich ataków. Bywało również tak, że posługiwał się nim w zupełnie odwrotnym celu – do wygłoszenia pochwały.

Portret królowej Bony, rycina Gilliama van der Gouwena, 1685; Biblioteka Narodowa

Dowód na użycie przez Andrzeja Krzyckiego wizerunku smoka jako elementu utworu panegirycznego stanowi na przykład epigram poświęcony Krzysztofowi Szydłowieckiemu, kanclerzowi wielkiemu koronnemu i sojusznikowi politycznemu arcybiskupa gnieźnieńskiego. Poeta pochwalił go w następujący sposób:

„Tak jak niegdyś gród Kraka wytrzymywał wściekłość smoka,
tak teraz smok otoczył to samo szczęśliwe miasto chwałą”.

Owym smokiem z drugiego wersu oczywiście jest Krzysztof Szydłowiecki, który pieczętował się herbem Odrowąż. W herbie tym oryginalnie nie ma jednak żadnego elementu, który można by interpretować jako symbol smoka. Godło przedstawia jedynie białą strzałę z zakrzywionymi na obie strony końcami, jak opisuje je XVIII-wieczny heraldyk Kasper Niesiecki. Motyw smoka dodany został do niego dopiero przez cesarza Maksymiliana I Habsburga, który zaszczycił polskiego kanclerza członkostwem w Zakonie Smoka. Organizacja ta została utworzona w celu pokonania zagrażających Bałkanom pogan, w szczególności Turków. Trzeba w tym miejscu dodać, że Szydłowiecki na wyróżnienie to zasłużył, gdyż – kierując polityką zagraniczną Polski –  konsekwentnie utrzymywał stanowisko antytureckie. Wraz z członkostwem w Zakonie Smoka modyfikacji uległ także herb, którym posługiwał się Krzysztof Szydłowiecki. Dodano do niego mianowicie w formie udostojnienia godło zakonu, czyli zwiniętego w kłębek smoka, który zieje ogniem. To właśnie ta figura heraldyczna posłużyła Krzyckiemu do identyfikacji polskiego możnego z figurą smoka.

Zwięzły epigram arcybiskupa gnieźnieńskiego przywołuje dwa różne smoki, które zostały ze sobą skontrastowane. Pierwszy z legendarnych gadów oczywiście pochodzi z podania o królu Kraku i smoku wawelskim, który przynosił miastu szkody. Drugi smok to – jak już wspominano – owoc inwencji poetyckiej Krzyckiego i opierająca się na aluzji heraldycznej literacka reprezentacja kanclerza Szydłowieckiego. Na zakończenie warto dodać, że motyw legendy o smoku wawelskim wykorzystany został także w złośliwych wierszach skierowanych do królowej Bony. Krzycki udowodnił więc, że –posługując się tym samym motywem – potrafi zarówno atakować, jak i chwalić, co stanowiło niegdyś element uprawianej przez poetów zabawy literackiej.