Sobieski Jan III herbu Janina

Jan III Sobieski h. Janina (1629-1696), hetman wielki, marszałek wielki koronny, król polski. Był synem kasztelana krakowskiego Jakuba i Teofili z Daniłowiczów, prawnukiem hetmana wielkiego i kanclerza koronnego Stanisława Żółkiewskiego, młodszym bratem starosty krasnostawskiego Marka i starszym Katarzyny, żony Michała Radziwiłła. Urodził się 17 VIII 1629 r. w Olesku, „między godziną czternastą a piętnastą, w piątek”, według legendy – w czasie szalejącej burzy, gdy pod zamek podchodził grasujący w okolicy czambuł tatarski. Po początkowej nauce w domu rodzicielskim w Olesku i Żółkwi, w 1640 r. wspólnie z bratem wyruszył pod opieką Pawła Orchowskiego do Kolegium Nowodworskiego w Krakowie. W sporządzonej wówczas instrukcji ojciec nakazywał synom m.in. pilne studiowanie języków obcych, zwłaszcza łaciny i niemieckiego, a także francuskiego, włoskiego i tureckiego; oprócz zaleceń ściśle dotyczących nauki zamieścił w niej również polecenia dotyczące życia codziennego, nakazując m.in. dbać o higienę, w tym co najmniej dwa razy w miesiącu myć się w wannie, a raz na 6-8 tygodni korzystać z prywatnej łaźni. Po przybyciu do Krakowa Sobiescy przez kilka miesięcy pobierali prywatne lekcje łaciny, dzięki czemu w semestrze zimowym 1640/41 r. rozpoczęli naukę od razu w drugiej klasie (poetyki) Kolegium. Po dwóch latach ukończyli klasę trzecią (dialektyki) i w semestrze zimowym 1642/43 r. wpisali się na Wydział Filozoficzny Akademii Krakowskiej. Po zakończeniu studiów i krótkim pobycie w Żółkwi w lutym 1646 r. wyruszyli w podróż zagraniczną w celu nauki języków i architektury wojskowej. Jadąc przez Lublin, Kazimierz, Radom, Kalisz i Poznań 1 IV 1646 r. stanęli w Berlinie, następnie odwiedzili Wittenbergę (gdzie obejrzeli m.in. izbę Marcina Lutra), Lipsk, Lützen (tu zwiedzili pole bitwy, na którym w 1632 r. zginął Gustaw II Adolf); jadąc przez Brabancję 6 VI przekroczyli granicę Francji i trzy dni później dotarli do Paryża. Spędzili tu prawie rok, poświęcając się nauce i zwiedzaniu miasta. Jan miał ponadto wstąpić na krótko do gwardii królewskiej Ludwika XIV, a także nawiązać romans z żoną pewnego urzędnika, którego owocem był niejaki „monsieur de Brisacier”, który wiele lat później zjawił się w Polsce, stając się przyczyną nie tylko międzynarodowego skandalu, ale również poważnych kłopotów małżeńskich ówczesnego króla Jana III. Pobytu w stolicy nie przerwała nawet wiadomość o śmierci ojca, po którym Jan otrzymał starostwo jaworowskie. 1 V 1647 r. Sobiescy opuścili Paryż i rozpoczęli podróż po Francji, odwiedzając m.in. Chartres, Orlean, La Rochelle, Poitiers, Tuluzę, Carcasson, Marsylię i Lyon. 12 X wypłynęli z Calais do Anglii, w której spędzili ponad miesiąc. Po powrocie zwiedzili Zelandię i Holandię, poznali ks. Wilhelma II Orańskiego i admirała Corneliusa van Trompa, przysłuchiwali się wykładom sztuki fortyfikacyjnej; tu też w czerwcu 1648 r. dotarła do nich wiadomość o śmierci króla Władysława IV (zm. 20 V 1648), a następnie o wybuchu powstania Bohdana Chmielnickiego i klęsce wojsk koronnych pod Korsuniem. Po otrzymaniu listu od matki, wzywającej ich do powrotu, 24 VII opuścili Brukselę i we wrześniu dotarli do Rzeczypospolitej.

Kliknij, aby zobaczyć więcej ilustracji.

Latem 1649 r. Sobieski znalazł się w armii koronnej króla Jana Kazimierza, śpieszącego na pomoc oblężonej twierdzy w Zbarażu. 15 VIII uczestniczył w bitwie pod Zborowem, walcząc na czele chorągwi kozackiej na lewym skrzydle armii polskiej. Wziął udział w bitwie z siłami kozacko-tatarskimi pod Beresteczkiem (28-30 VI 1651), drugiego dnia bitwy odnosząc ciężką ranę głowy i z trudem unikając niewoli tatarskiej. W następnym roku zachorował obłożnie, dzięki czemu nie wziął udziału w kampanii batoskiej, podczas której zginął jego brat Marek. W 1653 r. na czele chorągwi kozackiej uczestniczył w wyprawie żwanieckiej; znalazł się wówczas wśród zakładników, wydanych chanowi Islam Gerejowi na czas rokowań pokojowych. Wiosną 1654 r. wyruszył w składzie poselstwa Mikołaja Bieganowskiego do Turcji i wspólnie z posłem przebywał w Stambule. Po powrocie uczestniczył w walkach z najazdem moskiewskim na Ukrainie, a 29 I 1655 r. walczył jako dowódca pułku w zwycięskiej bitwie z siłami moskiewsko-kozackimi pod Ochmatowem. Wiosną 1655 r. poznał na dworze monarszym czternastoletnią dwórkę królowej Ludwiki Marii, Marię Kazimierę d’Arquien, która stała się odtąd jego „niepokonaną pasją”.

W początkowym okresie Potopu szwedzkiego Sobieski uczestniczył w walkach ze Szwedami pod Żarnowem i Wojniczem, wkrótce jednak wspólnie z chorążym koronnym Aleksandrem Koniecpolskim przeszedł na stronę Karola X Gustawa, pozostając w jego służbie aż do wiosny 1656 r.; uczestniczył w tym czasie m.in. w bitwie pod Gołębiem (18 II 1656), walcząc przeciw oddziałom Stefana Czarnieckiego. Do szeregów armii koronnej powrócił pod koniec marca 1656 r. Już 7 IV odznaczył się w bitwie pod Warką, następnie uczestniczył w pościgu za niedobitkami pokonanej armii margrabiego badeńskiego Fryderyka; w nagrodę za poniesione trudy 26 V 1656 r. został mianowany chorążym koronnym. Walczył w kampanii wielkopolskiej i bitwie pod Warszawą 28-30 VII t.r., w 1657 r. uczestniczył w walkach z siłami siedmiogrodzkimi Jerzego II Rakoczego (m.in. w bitwie pod Czarnym Ostrowiem), był również obecny przy jego kapitulacji.

Dzięki miłości do Marii Kazimiery coraz bliżej wiązał się z obozem dworskim i stronnictwem profrancuskim (za co zresztą otrzymywał dotacje od króla Francji Ludwika XIV), dążącym w tym czasie do reformy Rzeczypospolitej: ograniczenia liberum veto, uporządkowania sposobu sejmowania, wprowadzenia wyboru króla za życia jego poprzednika (electio vivente rege); jednocześnie reformatorzy zmierzali do rozluźnienia związków z Habsburgami i zacieśnienia współpracy z Francją. Swego stanowiska wobec dworu nie zmienił nawet po zaaranżowanym przez królową małżeństwie Marysieńki z podczaszym koronnym Janem „Sobiepanem” Zamoyskim. Jesienią 1658 r. wyruszył wspólnie z Aleksandrem Koniecpolskim do Prus Królewskich, gdzie podjął oblężenie Sztumu, następnie nękał Szwedów wypadami z obozu pod Dzierzgoniem. Na początku grudnia przybył pod Toruń. Po kapitulacji miasta uczestniczył jako poseł w sejmie warszawskim 1659 r., na którym wszedł w skład komisji, powołanej w celu podziału dóbr cerkiewnych między unitów i prawosławnych. W marcu 1660 r. uzyskał nadanie starostwa stryjskiego, jednocześnie na wezwanie królowej ruszył na czele własnego pułku jazdy do Prus, gdzie w Oliwie pod Gdańskiem toczyły się rokowania pokojowe ze Szwedami.

Po zawarciu pokoju oliwskiego Sobieski, po krótkim pobycie w Jaworowie, wziął udział w kampanii ukraińskiej 1660 r. Uczestniczył w bitwach pod Lubarem (16 IX), Cudnowem (27 IX i 14 X) i Słobodyszczami (7 X), podpisał ugodę cudnowską, na mocy której Kozacy Zaporoscy wracali pod władzę króla i Rzeczypospolitej, po czym wyruszył do Warszawy jako jeden z dwunastu posłów wojskowych, wysłanych na sejm 1661 r. w celu przedstawienia żądań żołnierzy, skonfederowanych w tzw. Związku Święconym. Na sejmie działał w interesie stronnictwa dworskiego, starając się przekonać szlachtę do konieczności wyboru nowego władcy za życia Jana Kazimierza. 26 VII 1661 r. wraz z grupą prodworskich magnatów podpisał skierowany do ks. Ludwika Kondeusza list, opowiadający się za elekcją vivente rege, po sejmie starał się przekonać do tej idei wojsko; jego starania, podobnie jak działania dworu, zakończyły się jednak klęską. W 1662 r. na sejmiku województwa ruskiego w Sądowej Wiszni został obrany posłem na sejm, jednak w wyniku działania przeciwnego planom dworu marszałka wielkiego koronnego Jerzego Lubomirskiego sejmik został zerwany, co oznaczało unieważnienie wyboru. Mimo to Sobieski przybył do Warszawy na czele silnego oddziału wojska, przeznaczonego do obrany króla w przypadku ataku konfederatów Związku Święconego, a być może również do walki z przeciwnikami dworu. Do walki nie doszło, jednak przerażony groźbami konfederatów sejm potępił królewskie plany elekcji.

W sierpniu 1663 r. Sobieski na czele 6000 jazdy wyruszył w straży przedniej wyprawy Jana Kazimierza na Ukrainę. W trakcie marszu uczestniczył w tłumieniu buntu chorągwi cudzoziemskiego autoramentu, wywołanego odebraniem żołnierzom klejnotów, otrzymanych w zastaw za niezapłacony żołd. Po wkroczeniu na tereny opanowane przez Rosjan zdobył szturmem Boryspol, następnie wspólnie z posiłkami tatarskimi i Kozakami Pawła Tetery ruszył na południowy wschód, bez większego oporu zajmując tereny do Worskli; z silniejszym oporem spotkał się jedynie pod Romnami i Przyłukami, do końca roku opanował ponad 50 miast i miejscowości. Po otrzymaniu królewskiego rozkazu powrotu do sił głównych, walczących w tym czasie z silnymi wojskami rosyjskimi na Białorusi, zawrócił na północ i 18 I 1664 r. połączył się z armią Jana Kazimierza w Koropie. Wziął udział w bezskutecznym oblężeniu Głuchowa, następnie wspólnie z siłami królewskimi pomaszerował pod Siewsk, gdzie w połowie lutego nastąpiło spotkanie z armią litewską hetmana polnego litewskiego Michała Paca. W trakcie odwrotu z Zadnieprza stał na czele straży tylnej, tocząc pomyślne walki pod Sośnicą i Kopyśnikami, dowodził również akcją zaczepną przeciw Iwanowi Brzuchowieckiemu, którego zdołał naprowadzić na główne siły królewskie pod Nowogrodem Siewierskim; w trakcie bitwy zadano Kozakom poważną porażkę, nie zdołano jednak zdobyć zatoczonego przez nich taboru. Po powrocie na Prawobrzeże razem z Janem Sapiehą wyruszył w okolice Kijowa w celu obserwowania poczynań Rosjan; do sił głównych dołączył dopiero pod koniec maja. Na Ukrainie pozostał do końca lipca lub początku sierpnia.

Jesienią 1664 r. Sobieski jeździł (w asyście 600 konnych) jako poseł królewski na przedsejmowe sejmiki ruskie; sejmik w Sądowej Wiszni obrał go wówczas posłem na sejm warszawski, polecając jednocześnie wystąpić w obronie oskarżonego o zdradę Lubomirskiego. Podczas sejmu wbrew instrukcji sejmikowej opowiedział się po stronie króla, nie wziął jednak udziału w sądzie sejmowym. Po wydaniu przez sejm wyroku, skazującego marszałka na infamię i konfiskatę dóbr (który to wyrok uważał zresztą za niesprawiedliwy) początkowo starał się o odebrane infamisowi hetmaństwo polne i marszałkostwo wielkie koronne, kiedy jednak w styczniu 1665 r. otrzymał propozycję nadania laski marszałkowskiej, zgodził się na jej przyjęcie jedynie pod warunkiem rozwodu Marysieńki z Zamoyskim; ostatecznie odmówił również przyjęcia buławy polnej. Z czasem dzięki namowom Marysieńki skłaniał się coraz bardziej do zgody na przyjęcie urzędu marszałka; ostatecznie o złamaniu jego oporu zadecydowała śmierć Zamoyskiego 7 IV 1665 r. Już 14 V zawarł z Marysieńką tajny (ze względu na żałobę) ślub, powtórzony z pełną pompą 5 VII t.r. 18 V przyjął ofiarowany mu ponownie urząd marszałka wielkiego; dwa tygodnie później wspólnie z innymi dygnitarzami podpisał deklarację, popierającą kandydaturę ks. Henryka d’Enghien lub jego ojca Ludwika Kondeusza do tronu polskiego. 12 VII wyruszył przeciw Lubomirskiemu. Po zawarciu przez dwór ugody palczyńskiej (6 XI 1665) wyraził wprawdzie zgodę na zrzeczenie się laski marszałkowskiej dla ułatwienia rzeczywistej zgody z rokoszaninem, jednocześnie deklarował jednak gotowość zaciągnięcia na własny koszt 2000 jazdy wołoskiej, którą zamierzał rozmieścić w kilku newralgicznych miejscach w kraju, mogących służyć jako punkty spotkań gromadzących się na nowo zwolenników Lubomirskiego. Obawiając się obelg ze strony niechętnej mu szlachty, na sejm wiosenny 1666 r. przyjechał dopiero na wyraźne żądanie królowej, poparte przez Marysieńkę. Mimo czynionych mu przez szlachtę i wojsko afrontów (nie chciano uznać jego godności marszałka), ostatecznie odmówił zrzeczenia się urzędu, a w dodatku zdecydował się na przyjęcie buławy po zmarłym przed ponad rokiem Czarnieckim; 30 IV 1666 r. został hetmanem polnym koronnym. Ataki przeciwników nie ustały również po zerwaniu sejmu, wyrażając się w licznych, krążących po kraju paszkwilach; zmęczony nimi Sobieski zdawał się skłaniać do opuszczenia Rzeczypospolitej i przeniesienia do Francji. Sytuację pogarszał zły stan jego finansów, wywołany zarówno zaangażowaniem w wojnę domową, jak i sporem, toczonym ze spadkobiercami Jana Zamoyskiego. Wprawdzie wyrok sądu sejmowego z 25 IV 1666 r. nakazywał wypłacenie  Sobieskim 800 000 złp, jednak dopiero ugoda, zawarta we wrześniu ze spadkobiercami zmarłego ordynata, Gryzeldą Wiśniowiecką i Stanisławem Koniecpolskim, pozwoliła na wyegzekwowanie zmniejszonej do połowy sumy.

Po wznowieniu działań zbrojnych przeciw Lubomirskimu latem 1666 r. Sobieski ponownie stanął u boku Jana Kazimierza, jego udział w wojnie domowej nie należał jednak do udanych. W bitwie pod Mątwami 13 VII przyczynił się do klęski oddziałów królewskich, wyprowadzając część jazdy przed własną dragonię, co uniemożliwiło tej ostatniej prowadzenie ognia, a następnie spowodowało jej stratowanie przez uciekających w popłochu jeźdźców. Sam Sobieski z trudem zdołał uciec z pola przegranej bitwy: w czasie przeprawy przez most na Noteci został zepchnięty do rzeki, gubiąc szablę, misiurkę, łuk i karwasze. Niepowodzenie i obarczanie Sobieskiego winą za klęskę skłoniły go do wznowienia rokowań z Wersalem. 6 X 1666 r. Ludwik XIV wystawił specjalny dokument, w którym zobowiązywał się do nadania Sobieskimu (po jego przybyciu do Francji) godności marszałka, dziedzicznego księstwa i Orderu Ducha Świętego; pominięto natomiast milczeniem wysuwane przez Marysieńkę żądania wyróżnienia jej rodziny, która nie cieszyła się łaską króla. Do wyjazdu do Francji ostatecznie jednak nie doszło.

W tym czasie przed Sobieskim otwierało się nowe pole działania. Rozmowy pokojowe, prowadzone między przedstawicielami Rzeczypospolitej i Rosji w Andruszowie, a zwłaszcza zawarcie 30 I 1667 r. rozejmu, doprowadziły do pogorszenia stosunków z państwami muzułmańskimi. Groźbę wojny z Turcją zdołano zażegnać dzięki wysłaniu do Stambułu poselstwa Hieronima Radziejowskiego, jednak powtarzające się najazdy tatarskie wymagały przeciwdziałania. Już jesienią t.r. Sobieski rozmieścił oddziały komputowe nad Orynią i Dniestrem, w połowie następnego roku ostrzegał szlachtę przed grożącym najazdem tatarskim, nie zdołał jednak pozyskać jej współdziałania. W czerwcu rozpoczął akcję przeciw niezbyt jeszcze licznym czambułom, grasującym w województwach ruskim, wołyńskim i podolskim. W sierpniu na teren Rzeczypospolitej wkroczyły główne siły ordy, dowodzone przez kałgę Adil Gereja, wspomagane przez Kozaków Piotra Doroszenki; ich połączone siły liczyły ok. 30 000 konnych, którym Sobieski mógł przeciwstawić nie więcej niż 9000 wojska. Z tego powodu nie zdecydował się na wydanie nieprzyjacielowi generalnej bitwy, przyjmując koncepcję podziału armii na kilka większych grup jazdy, działających w wyznaczonych rejonach w oparciu o twierdze; grupy te miały stanowić bazę operacyjną dla mniejszych, kilkusetosobowych oddziałów, prowadzących bezpośrednią walkę z czambułami. Piechotę przeznaczył przede wszystkim do obsadzenia Lwowa, Białej Cerkwi i Kamieńca Podolskiego. Plan ten doprowadził do zahamowania akcji Tatarów: na wszystkich szlakach napotkali oni ruchliwe oddziały polskie, uniemożliwiające dalsze grabieże. Sam Sobieski 4 X 1667 r. stanął na czele 3000 wojska w umocnionym obozie pod Podhajcami, zagrażając tatarsko-kozackim liniom komunikacyjnym; zmusiło to napastników do próby zdobycia obozu szturmem (6 X), a następnie do podjęcia oblężenia, zakończonego zawarciem układów z Tatarami (16 X) i Kozakami (19 X). Traktaty odnawiały pokój między chanem krymskim a królem (łącznie z wypłacaniem Tatarom upominków i udzielaniem przez nich pomocy wojskowej armii koronnej) oraz zapewniały powrót Kozaków pod władzę Rzeczypospolitej; jednocześnie Tatarom zezwolono na sprowadzenie na Krym jasyru. Zatrzymanie najazdu doprowadziło do znaczącego wzrostu popularności Sobieskiego wśród niechętnej mu dotychczas szlachty. T.r. uzyskał dochodowe starostwo gniewskie, o które starał się od dwóch lat.

Dn. 5 II 1668 r. Sobieski otrzymał buławę wielką koronną (hetmanem polnym został niechętny mu Dymitr Wiśniowiecki). 1 III przybył do Warszawy na sejm, który jednak rozszedł się zaledwie tydzień później; pojednawcze wystąpienie Sobieskiego nie zdołało zapobiec zerwaniu sejmu przez antyfrancusko nastawionych posłów, przyczyniło się jednak do wzrostu jego popularności, ale dalsze popieranie przezeń kandydatury francuskiej w szybkim tempie doprowadziło do ponownej utraty sympatii współczesnych. Po abdykacji Jana Kazimierza (16 IX 1668) prowadził akcję na rzecz Kondeusza, nie zdołał jednak sprzeciwić się tłumom szlachty, które podczas elekcji 19 VI 1669 r. obrały królem Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Sobieski, który jako marszałek musiał dokonać obwołania nowego władcy, od początku pozostawał wobec niego w opozycji: nie stawił się podczas składania elektowi przysięgi wierności, nie podpisał aktu elekcyjnego, poparł natomiast protestację Marcina Zamoyskiego, który 1 VII usiłował zerwać sejm elekcyjny z powodu nieotrzymania satysfakcji w sporze z Gryzeldą Wiśniowiecką. Następnego dnia opuścił Warszawę. Wziął udział w sejmie koronacyjnym w Krakowie i 30 IX 1669 r. razem z innymi senatorami złożył przysięgę na wierność Michałowi Korybutowi. W tym samym czasie, w wyniku długotrwałych rokowań ze Stanisławem Radziejowskim, uzyskał starostwo soleckie.

Mimo pozornej rezygnacji Sobieski nie zaprzestał akcji antykrólewskiej. Wspólnie z pozostałymi przeciwnikami Michała, zwanymi malkontentami, już w listopadzie 1669 r. uczestniczył w sprzysiężeniu, zawiązanym w celu jego detronizacji i wprowadzenia na tron kandydata francuskiego, siostrzeńca Kondeusza, hrabiego St. Paula de Longueville. Starał się nie dopuścić do małżeństwa króla z Eleonorą Marią Józefą Habsburżanką (co mogłoby doprowadzić do wzmocnienia tronu); o samej królowej nie wyrażał się źle (pisał, że jest „nieszpetna i dobroci nieporównanej”), małżeństwo uważał jednak za niekorzystne dla Rzeczypospolitej, toteż w lutym 1670 r. nie pojawił się na królewskim ślubie w Częstochowie, gdzie reprezentowała go Marysieńka. Atakowany przez szlachtę (na sejmiku sieradzkim pojawiło się nawet żądanie odebrania mu buławy, rzekomo z powodu złego stanu zdrowia) i hetmana Wiśniowieckiego, posądzającego go o celowe sprowadzenie najazdu tatarskiego, zyskał poparcie większości wojska, które na kole generalnym pod Trembowlą we wrześniu 1670 r. opowiedziało się po stronie swego dowódcy. Starał się zapewnić pokój z Kozakami, ale wobec mianowania hetmanem kozackim propolskiego, ale pozbawionego wpływów Michała Chanenki, nie zdołał  zapobiec wystąpieniu sprzymierzonego z Tatarami Doroszenki. Kiedy w lipcu 1671 r. Kozacy rozpoczęli oblężenie Białej Cerkwi, powtórzył manewr z 1667 r.: część wojska rozmieścił na drodze przewidywanych ataków tatarskich oraz w twierdzach, a sam ruszył na czele nielicznych sił w kierunku Peczory nad Bohem, gdzie gromadziły się znaczne siły tatarskie, oczekujące posiłków z Krymu. Dowiedziawszy się o marszu Sobieskiego Tatarzy wycofali się do zajętego przez Kozaków Doroszenki Bracławia; 26 VIII hetman wyparł ich z miasta, a następnie ścigał aż do Bohu, zadając przy tym poważne straty. Po odpoczynku w Barze w październiku t.r. podjął nową akcję przeciw czambułom, zwyciężając je pod Mohylowem i Kalnikiem. Działania te doprowadziły do wyparcia oddziałów Doroszenki i przywrócenia (na krótko) panowania polskiego na prawym brzegu Dniepru, nie mogły jednak zapobiec grożącej Polsce wojnie z Turcją; gdy zaś podburzane przez Paca oddziały litewskie odmówiły w listopadzie dalszej walki, Sobieski został zmuszony do zakończenia kampanii. Narastający konflikt między królem i popierającą go szlachtą a malkontentami doprowadził do zerwania w następnym roku obu sejmów, co wprawdzie uniemożliwiło realizację planu, przewidującego zmuszenia posłów do wyrażenia zgody na abdykację króla (główną rolę miały odegrać w niej podległe Sobieskiemu oddziały, ściągnięte w tym celu do Warszawy), ale jednocześnie pozostawił Rzeczpospolitą niemal bezbronną w obliczu nadciągającej armii sułtana. 1 VII 1672 r. Sobieski wspólnie z innymi malkontentami podpisał antykrólewską konfederację, zwracając się do Ludwika XIV z prośbą o pomoc i przysłanie kandydata do tronu Rzeczypospolitej.

W połowie lipca hetman opuścił Warszawę i zajął się przygotowaniem kraju do obrony. Po upadku Kamieńca na czele kilku tysięcy jazdy wyruszył w połowie września z Jaworowa i na początku października ruszył w kierunku Zamościa, znosząc po drodze grasujące w okolicy oddziały tatarskie. 7-8 X pod Niemirowem rozgromił kosz Dżambet Gereja, 9 X rozbił kolejny kosz pod Komarnem, 14 X zniósł silny oddział tatarski pod Kałuszem, przebywając w trakcie słynnej dziesięciodniowej „wyprawy na czambuły” ponad 300 km, uwalniając ok. 44 000 jasyru i zdobywając licznych jeńców. Jego działania nie zmniejszyły nienawiści szlachy, która 16 X zawiązała w Gołębiu prokrólewską konfederację i zażądała oddania malkontentów pod sąd, po czym zaczęła łupić dobra oskarżonego o zdradę hetmana i jego krewnych; napadnięta została nawet ciotka Sobieskiego, benedyktynka Dorota Daniłowiczówna. W listopadzie wysłannicy szlachty przybyli do oddziałów hetmana pod Zamościem, namawiając żołnierzy do przyłączenia się do konfederacji, spotkali się jednak z tak wrogą reakcją, iż uratowała ich jedynie interwencja Sobieskiego. W odpowiedzi 23 XI zawiązana została konfederacja wojskowa w Szczebrzeszynie, występująca w obronie praw Rzeczypospolitej, a szczególnie prerogatyw hetmańskich, pogwałconych przez konfederatów gołąbskich. Po zawiązaniu konfederacji Sobieski udał się do Łowicza, aby bronić przed szlachtą prymasa Mikołaja Prażmowskiego; w czasie rozmów malkontenci powrócili do koncepcji detronizacji Michała, w wyniku czego 30 XII 1672 r. Sobieski pisał do Ludwika XIV, żądając przysłania do Polski księcia, którego można by osadzić na tronie. Do detronizacji jednak nie doszło, a wobec nadciągającej groźby najazdu tureckiego obie strony zaczęły dążyć do ugody.

4 I 1673 r. w Warszawie rozpoczęła się walna rada konfederacji gołąbskiej. 12 II Sobieski podpisał w imieniu malkontentów deklarację zgody, przyrzekając złożenie królowi przysięgi wierności, a po jej przyjęciu przez Michała Korybuta przybył 28 II do Warszawy. W marcu, po podpisaniu ugody między konfederatami gołąbskimi i malkontentami, radę konfederacką przekształcono w sejm pacyfikacyjny. Podczas obrad Sobieski przedstawił projekt obrony kraju przed spodziewanym atakiem sułtana, żądając zawarcia antytureckiego sojuszu z carem moskiewskim, cesarzem chrześcijańskim i szachem perskim, uznania Doroszenki hetmanem kozackim i przeciągnięcia go na stronę polską, pozyskania Wołochów, wreszcie – wystawienia dobrze wyposażonej i regularnie opłacanej, sześćdziesięciotysięcznej armii, złożonej w połowie z piechoty, z 60-80 działami. Mimo aprobaty sejmujących, wyrażającej się m.in. w przyznaniu hetmanowi gratyfikacji w wysokości 150 000 zł, zwrocie wyłożonej na wojsko i poselstwa sumy 63 165 zł oraz uchwaleniu wysokich podatków, zaciągnięte na nową kampanię wojsko nie osiągnęło planowanej przez Sobieskiego wielkości; pod jego dowództwem znalazło się ostatecznie 46 500 ludzi i 65 dział. Nie zdołał również pozyskać Doroszenki, mimo wysłania doń prawosławnego biskupa lwowskiego Józefa Szumlańskiego; w dodatku popierany przez króla Chanenko w wyniku awantury z pułkownikiem Janem Piwo przeszedł w tym czasie na stronę Moskwy, pozbawiając Rzeczpospolitą wsparcia ze strony podległych mu oddziałów kozackich.

12 VIII 1673 r. Sobieski wyjechał z Warszawy. Jadąc przez Pielaszkowice i Jarosław 1 IX dotarł do Jaworowa, po czym 12 X wyruszył przeciw zebranej pod Chocimiem trzydziestotysięcznej armii beglerbeja sylistryjskiego Husseina paszy. Na początku listopada połączył się z siłami litewskimi Michała Paca oraz oddziałami mołdawskimi i wołoskimi, które przeszły na stronę polską. 9 XI połączone armie stanęły pod zajętą przez Turków twierdzą. W trakcie dwudniowej bitwy 10-11 XI Sobieski doprowadził do całkowitego rozbicia sił tureckich i wyparcia ich z Chocimia; nieliczne ocalałe resztki schroniły się w Kamieńcu. Zwycięski hetman zamierzał ruszyć na południe, aby rozmieścić wojska na leża zimowe w hospodarstwach naddunajskich, z planów tych musiał jednak zrezygnować – ze względu na brak pieniędzy zaczęła szerzyć się dezercja, dalszego udziału w wojnie odmówił skonfliktowany z Sobieskim Pac, a zbliżająca się elekcja (Michał Korybut zmarł 10 XI) skłoniła magnatów do powrotu do kraju. 30 XI hetman odjechał do Kałusza, pozostawiając w Mołdawii Hieronima Sieniawskiego na czele kilku tysięcy jazdy i dragonii.

W grudniu 1673 Sobieski przybył do Lwowa. Podczas zbliżającej się elekcji zamierzał poprzeć kandydaturę Kondeusza, jednak wobec niezdecydowania Ludwika XIV, popierającego niepopularnego w Polsce księcia neuburskiego, wydawało się, że największe szanse będzie miał tym razem kandydat stronnictwa proaustriackiego, ks. Karol lotaryński. O kandydaturze Sobieskiego myśleli głównie wrodzy mu Pacowie, którzy na sejmie konwokacyjnym (15 I-22 II 1674) doprowadzili do ustnego wykluczenia kandydatury „Piasta”. Sam Sobieski prawdopodobnie zaczął myśleć o własnej kandydaturze w miarę umacniania pozycji księcia lotaryńskiego; z czasem zyskiwał coraz szersze poparcie szlachty (sprzyjali mu m.in. Andrzej Maksymilian Fredro, Stanisław Jabłonowski, Stefan Czarniecki), a dzięki namowom Marysieńki poparł go również poseł francuski Forbin-Janson, który wyasygnował 9000 liwrów na potrzeby akcji wyborczej. Elekcję rozpoczęto 19 V; od pierwszego dnia Sobieski zyskiwał największe poparcie szlachty, która – mimo nieprzeprowadzenia jeszcze formalnego wyboru – już 20 V przybywała doń z gratulacjami. Akcja zwolenników lotaryńczyka nie przyniosła większych rezultatów; poparcie dla hetmana rosło, nawet niechętni mu Litwini w większości zgodzili się na jego wybór. 21 V tłumy szlachty zaczęły wznosić okrzyki na cześć króla Jana; protesty Michała Paca i jego stronnictwa zostały zagłuszone, po czym biskup krakowski Andrzej Trzebicki, zastępujący zmarłego prymasa Kazimierza Floriana Czartoryskiego, ogłosił Jana Sobieskiego królem.

Nowy król zdecydował odłożyć koronację, z wyznaczonego na sejmie elekcyjnym terminu w lipcu 1674, na później. Chciał przez  ten czas umocnić swoje wpływy w Rzeczypospolitej, a nie wyznaczając swego następcy na urzędzie hetmana wielkiego zachować pozycję w wojsku w obliczu wojny z Turcją. Jesienią 1674  pociągnął na Podole, wojskom polskim udało się odzyskać Niemirów, Bracław, Kalnik. Hetman wielki litewski Michał Kazimierz Pac wycofał bez zgody Jana III część armii litewskiej. W r. 1675 udało się Sobieskiemu powstrzymać ofensywę turecko-tatarską, 22 VIII rozbił pod Lwowem siły tatarskie, a wojska nieprzyjacielskie wycofały się za Dniestr. W tym czasie, ze względu na konfigurację w polityce europejskiej, nadarzyła się okazja do przeorientowania polskiej polityki zagranicznej. Francji Ludwika XIV, tradycyjnie sprzymierzonej z Turcją i Szwecją, zależało na pozyskaniu pomocy Polski przeciw koalicji m.in. Habsburgów, Brandenburgii i Danii. Dn. 11 VI 1675 w Jaworowie Jan III podpisał tajny traktat z Ludwikiem XIV, przewidujący odzyskanie Prus Książęcych przez króla polskiego. Francja zobowiązała się m.in. wypłacać subsydia na wojnę z Brandenburgią i przez swą dyplomację pomóc Rzeczpospolitej w zawarciu pokoju z Turcją. Niektórzy historycy twierdzą, że król chciał, by w Prusach Książęcych panowali Sobiescy jako lennicy Rzeczypospolitej.

Dn. 2 II 1676 odbyła się w Krakowie koronacja Jana III i Marii Kazimiery, a podczas sejmu koronacyjnego król rozdał buławy – wielką Dymitrowi Wiśniowieckiemu a polną Stanisławowi Jabłonowskiemu.  Nie udało się znacząco powiększyć armii, bo choć sejm uchwalił odpowiednie podatki, szlachta odmówiła zapłaty w wyznaczonej wysokości. Zmuszony odeprzeć kolejną ofensywę turecką król okopał się wraz z armią koronną i litewską w obozie pod Żurawnem nad Dniestrem i od 29 IX do 14 X 1676 odpierał ataki wojsk turecko-tatarskich. Rozejm, zawarty 17 X powtarzał wprawdzie warunki pokoju w Buczaczu, jednak nie było już w nim punktu o płaceniu haraczu, Rzeczpospolita odzyskała też Białą Cerkiew i Pawołocz. Rozejm z Turcją mógł być pierwszym krokiem do realizacji traktatu jaworowskiego. Plany królewskie spotkały się jednak z przeciwdziałaniem opozycji, popierającej cesarza i elektora brandenburskiego, przeciwnej wzmocnieniu władzy królewskiej. Na sejmie 1677 wbrew Janowi III odnowiono dotychczasowe układy z cesarstwem i Brandenburgią, zredukowano też armię. Części z tych żołnierzy Sobieski zaczął sam wypłacać żołd i w porozumieniu z Francją wysłał na pomoc powstańcom węgierskim walczącym z Habsburgami. Po sejmie Jan III wyjechał do Gdańska, chcąc wykorzystać możliwość mediacji w konfliktach w tym mieście dla wzmocnienia tam swoich wpływów. Nie rezygnując z planów bałtyckich zawarł 4 VIII 1677 sojusz ze Szwecją (która toczyła właśnie wojnę z Brandenburgią)  w celu wspólnego uderzenia na Prusy Ks. W przewidywaniu tego ataku zaciągał oddziały wojskowe za pieniądze francuskie. Daremnie jednak czekał na wkroczenie Szwedów z Inflant do Prus Ks., na przemarsz tych wojsk przez Żmudź nie zgodził się M.K.Pac, który groził zbrojnym oporem. Szwedzi ponosili klęski na Pomorzu szczecińskim, zmienił się też korzystny dotąd dla Rzeczpospolitej układ sił w Europie. Latem 1678 Francja zawarła z Holandią układ pokojowy w Nijmegen i przestało jej zależeć na planach Sobieskiego. Nie powiodły się poselstwa, wysłane z sejmu 1677 -  Jan Gniński podpisał w r. 1678 w Stambule traktat pokojowy, powtarzający jedynie warunki rozejmu żurawińskiego, a Michał Czartoryski i Kazimierz Jan Sapieha w Moskwie  przedłużyli tylko rozejm andruszowski na 13 lat. Opozycja (m.in. z biskupem krakowskim Andrzejem Trzebickim i hetmanem D.Wiśniowieckim) snuła plany detronizacji Jana III. W tej sytuacji Sobieski na sejmie 1678/79 musiał iść na kompromis z opozycją i zrezygnować ostatecznie z planów bałtyckich i oparcia o Francję. Uzyskał za to poparcie dla polityki antytureckiej i prób pozyskiwania sojuszników przeciw Turcji. Cesarz zajęty w tym czasie rywalizacją z Francją nie był jednak zainteresowany wystąpieniem przeciw Turcji, a Moskwa zawarła właśnie z nią rozejm w r. 1681.

Osamotnieniu króla na forum międzynarodowym towarzyszył brak poparcia w kraju, dotychczasowi stronnicy Francji przeszli do opozycji, nie udało mu się też pozyskać zwolenników cesarza i elektora. Historycy zauważyli, że Jan III, w przeciwieństwie do Jana Kazimierza, czy nawet Michała Korybuta Wiśniowieckiego, nie miał swego stronnictwa wśród magnaterii. Na Litwie przeciw Pacom popierał Sapiehów, ci jednak uzyskawszy dominację w Wielkim Księstwie, przeszli do opozycji. Opozycji w Koronie przewodzili Stanisław Jabłonowski, podskarbi wielki koronny Jan Andrzej Morsztyn i wojewoda poznański Krzysztof Grzymułtowski. Na sejmie 1681 opozycja oskarżyła Jana III o łamanie praw Rzeczypospolitej, zarzucano królowej mieszanie się do spraw państwowych. Sejm ten zerwano na zlecenie dyplomacji francuskiej.

Kiedy w r. 1682 antyhabsburscy powstańcy na Węgrzech zajęli Górne Węgry i ogłosili królem swojego przywódcę Emeryka Thököly, a ten uznał się za lennika sułtana, cesarz Leopold I zmienił dotychczasową politykę w sprawie sojuszu z Rzeczpospolitą. Dzięki temu Jan III uzyskał możliwość zawarcia z Austrią sojuszu wojskowego dla odzyskania utraconych ziem. Aby pozyskać stronnictwo francuskie, król rozdał urzędy najważniejszym osobistościom tej orientacji: hetmanem wielkim koronnym został S. Jabłonowski, podskarbim nadwornym koronnym Hieronim Lubomirski, na Litwie buławę wielką dostał Kazimierz Jan Sapieha, a podskarbim wielkim został jego brat Benedykt. Przed sądem sejmowym w marcu 1683 stanął podskarbi Morsztyn, oskarżony o zdradę na podstawie przechwyconej przez wywiad królewski korespondencji z Francją. Korzystając z przerwy w procesie, Morsztyn uciekł do Francji, a z Rzeczypospolitej wydalony został ambasador francuski. Sobieskiemu udało się przeprowadzić uchwalenie podatków na wojsko i przyjęcie przez sejm podpisanego 1 IV 1683 sojuszu z cesarzem. Traktat przewidywał m.in. wspólne prowadzenie wojny i zawieranie pokoju, pomoc w wypadku zagrożenia stolicy jednej ze stron układu, subsydia cesarskie dla Polski, wystawienie przez Rzeczpospolitą 40 tys. wojska (cesarz 60 tys.), szukanie nowych sojuszników do walki z Turcją. Gdy w lipcu 1683 armia turecka pod dowództwem wielkiego wezyra Kara Mustafy rozpoczęła oblężenie Wiednia, w Rzeczypospolitej dokonano wielkiego wysiłku mobilizacyjnego, Jan III osobiście poprowadził 21 tysięczną armię posiłkową. Po połączeniu na Morawach wojsk sojuszniczych – cesarskich, książąt Rzeszy i polskich (siły polskie stanowiły 1/3 ogółu wojsk) naczelne dowództwo objął Jan III, pod nieobecność cesarza jedyny suwerenny władca spośród dowódców.  Bitwa pod Wiedniem 12 IX 1683 doprowadziła do uwolnienia stolicy Austrii, nie zniszczono jednak całkowicie armii tureckiej. Dalsza ofensywa przeciw Turkom, o ile zakończyłaby się powodzeniem, leżała w interesie Jana III, który dzięki sukcesom mógł wzmocnić swoją pozycję, zwłaszcza, że powziął plany osadzenia królewicza Jakuba na tronie węgierskim. Jednak w bitwie pod Parkanami 7 X 1683 wojska polskie poniosły klęskę i ratowały się ucieczką, a sam król znalazł się w poważnym niebezpieczeństwie. Druga bitwa pod Parkanami 9 X zakończyła się zwycięstwem, ale obok polskich walczyły w niej też wojska sprzymierzone. Po zdobyciu twierdzy Ostrzyhom (Estergom) na Węgrzech armia polska powróciła do Rzeczypospolitej.

Równolegle zarysowała się możliwość zdobycia innych ziem, które mogłyby być lennem polskim pod panowaniem Sobieskich. Zainspirowany przejściowymi sukcesami hetmana kozackiego Stefana Kunickiego, który jesienią 1683 zagonem dotarł aż do brzegów Morza Czarnego, król uczynił Mołdawię i Wołoszczyznę nowym celem swojej polityki. Na razie jednak Jan III związał się ściślejszym sojuszem z cesarzem, wchodząc do utworzonej 5 III 1684 w Linzu Ligi Świętej, złożonej z Rzeczypospolitej, cesarstwa, papiestwa i Wenecji. Kampania wojenna w r. 1684 na Podolu nie przyniosła zdobycia Kamieńca Podolskiego, założono natomiast w pobliżu obóz warowny, zwany później Okopami Św. Trójcy. Sejm w roku 1685 ratyfikował traktat Ligi Świętej i uchwalił podatki na wojsko. Król przygotowywał wyprawę na Mołdawię, chcąc izolować Kamieniec Podolski, brał też pod uwagę plany dynastyczne. Liczył na życzliwość hospodarów mołdawskiego i wołoskiego, miał też poparcie cesarza, walczącego na Węgrzech. Równolegle z przygotowaniami do wyprawy toczyły się w Moskwie rokowania polsko-rosyjskie w sprawie pokoju wieczystego, do czego zobowiązała Polskę Liga Święta, aby umożliwić wejście Moskwy do koalicji antytureckiej. W maju 1686 posłowie Rzeczypospolitej Krzysztof Grzymułtowski i kanclerz litewski Marcjan Ogiński podpisali traktat pokojowy, potwierdzający warunki rozejmu andruszowskiego z 1667 r. Jan III uważając, że traktat ten był niekorzystny dla Rzeczypospolitej, zamierzał osiągnąć sukces w Mołdawii, wzmocnić tym samym swoją pozycję i nie być zmuszonym do ratyfikacji pokoju. Podjęta w lipcu wyprawa mołdawska zakończyła się fiaskiem. Siły tureckie prowadziły wojnę szarpaną, unikając walnej bitwy, zaś hospodarowie pozostali po stronie tureckiej. Po tym niepowodzeniu Jan III podpisał pokój zawarty w Moskwie przez Grzymułtowskiego.

Król nie rezygnował ze starań o zapewnienie sukcesji królewiczowi Jakubowi, starał się przyzwyczaić poddanych do uczestnictwa syna w sprawach państwowych, aby jego wybór po śmierci ojca był czymś oczywistym. Uzyskał zgodę senatorów na uczestnictwo Jakuba w obradach rady senatu we Lwowie w grudniu 1686, a w r. 1687 powierzył mu dowództwo naczelne podczas blokady Kamieńca Podolskiego. W r. 1687 udało się doprowadzić do zaręczyn królewicza z dziedziczką fortuny Radziwiłłów birżańskich, Ludwiką Karoliną, córką Bogusława, wdową po Ludwiku Hohenzollernie. Nieoczekiwanie Sobieskich spotkał afront ze strony Habsburgów - Radziwiłłówna wyszła za Karola Filipa neuburskiego, szwagra cesarza Leopolda I. Jan III zaczął rozważać wówczas możliwość ponownego zwrócenie się w stronę Francji, zwłaszcza, że sojusz Ligi Św. nie przynosił Polsce oczekiwanych korzyści. Na przełomie 1687/8 król bardzo poważnie chorował, liczono się z możliwością jego rychłej śmierci, powrócił jednak do zdrowia. Królewskie plany dynastyczne i skłanianie się ku Francji spowodowały gwałtowny atak opozycji pod przewodnictwem S. Jabłonowskiego, S. H. Lubomirskiego i Sapiehów. Opozycja nie godziła się, aby na sejmie grodzieńskim 1688 królewicz Jakub zasiadł wraz z królem pod baldachimem. Zarzucano mu planowanie elekcji vivente rege, a chociaż dwór otwarcie zaprzeczył temu, przeciwnicy doprowadzili do zerwania sejmu przed wyborem marszałka, po raz pierwszy w historii polskiego parlamentaryzmu. Na posejmowej radzie senatu Jan III wygłosił wstrząsającą mowę, ubolewając, że „spotkała nas teraz (…) wiekuista hańba i niepowetowana szkoda, gdy się widzimy bez sposobów i prawie bezradni albo niezdolni do rady”. Obiecał też, że nigdy nie naruszy wolności szlacheckich. Postawa króla przyniosła mu uznanie wśród szlachty, jednak Jan III nie zdecydował się na wykorzystanie mas szlacheckich i zwołanie tzw. sejmu konnego przeciw opozycji, planującej jego detronizację. Zaostrzenie walki z opozycją nastąpiło na sejmie 1689/90, król chciał skompromitować ją ujawnieniem dokumentów obciążających czołowych opozycjonistów, dotyczących m.in. knowań S.H.Lubomirskiego z dyplomatami austriackimi. Działania komisji śledczej pod przewodnictwem prymasa Michała Radziejowskiego zostały sparaliżowane przez nuncjusza i dyplomację cesarską. Po zerwaniu sejmu przez opozycję, nad krajem zawisła groźba wojny domowej, Jan III cofnął się jednak przed zbrojną rozprawą z przeciwnikami.

Kiedy od r. 1688 na zachodzie Europy Francja walczyła z tzw. Ligą Augsburską, w Polsce przejściowo ożyła myśl sojuszu z Ludwikiem XIV. Wkrótce okazało się, że Francja nie ma Polsce nic atrakcyjnego do zaoferowania w zamian z wystąpienie z Ligi Św. Realnym rozwiązaniem stało się ponowne zbliżenie z cesarzem i współdziałanie przeciw Turcji. Dyplomaci cesarscy w Polsce starali się, aby pomyślnie doszedł sejm 1690, na którym miały być uchwalone podatki na wojsko dla kontynuowania wojny z Turcją. Francuscy emisariusze polityczni, próbujący doprowadzić do zerwania sejmu, zostali wydaleni z Rzeczypospolitej. Obrady zakończyły się powodzeniem, był to ostatni udany sejm za panowania Jana III. Uchwalono komput 30 tys. armii dla Korony i 8 tys. dla Litwy. Ocieplenie stosunków z cesarstwem zaowocowało małżeństwem królewicza Jakuba z siostrą cesarzowej, Jadwigą Elżbietą (marzec 1691). Przygotowując plan kampanii mołdawskiej 1691 Sobieski liczył na dywersję moskiewską na Krymie i pomoc cesarskiej piechoty przy zdobywaniu twierdz tureckich. Chociaż początkowo odnosił sukcesy, nie otrzymał żadnego wsparcia i musiał się wycofać. Nastąpiła przedwczesna ciężka zima i odwrót polskiej armii przez lasy bukowińskie okazał się poważną klęską. Odtąd król nie sprawował już bezpośredniej komendy nad armią, przekazawszy sprawy wojskowe w ręce hetmanów, którzy w r. 1692 i 1694 podejmowali bezskutecznie próby zdobycia Kamieńca Podolskiego. Klęska wyprawy mołdawskiej była ciężkim ciosem dla coraz bardziej podupadającego na zdrowiu Sobieskiego, który nie wycofał się co prawda z życia politycznego, ale coraz mniej aktywnie w nim uczestniczył. Biograf Jana III, O. Forst de Battaglia wyraził opinię, z którą zgodził się później Zbigniew Wójcik, że „regentką Polski” stała się królowa Maria Kazimiera. Plany dynastyczne królowej koncentrowały się już wówczas wokół królewicza Aleksandra. Marysieńka wraz reprezentującym Ludwika XIV markizem F. de Béthune, opracowała i podpisała w lipcu 1692 projekt przyszłego traktatu polsko-francuskiego. Projektowany traktat uzależniałby polski dwór od Francji zarówno w sprawach międzynarodowych jak i wewnętrznych, ale mógł był pomóc Rzeczypospolitej w uzyskaniu mocniejszej pozycji wobec sąsiadów, a królowi w realizacji jego planów dynastycznych. Sobieski zdawał sobie sprawę, że rozpowszechnienie w kraju wiadomości  o traktacie zniechęciłoby szlachtę do króla. Poza tym stało się jasne, że Turcja nie zawrze z Rzeczpospolitą pokoju na odpowiadających Polsce warunkach, w czym wg projektu miała dopomóc Francja. Jan III nie podpisał więc traktatu, lecz nawet to nie osłabiło antydworskich nastrojów opozycji, zwłaszcza Sapiehów.

Stale pogarszało  się zdrowie króla, w przewidywaniu jego nieuchronnego zgonu Maria Kazimiera chciała więc zjednać sobie Sapiehów za pośrednictwem nowego ambasadora Francji M. de Polignac, jak się okazało bezskutecznie. Sapiehowie zaczęli przygotowywać nowy spisek antydworski, wciągnęli też do opozycji prymasa Michała Radziejowskiego i kanclerza wielkiego koronnego Jerzego Albrechta Denhoffa. Na sejmie grodzieńskim 1693 Sobieski chciał m.in. przedstawić plan wycofania się  z wojny tureckiej, obrady zostały zerwane za sprawą opozycji, powstał jednak impas - nie uchwalono podatków na wojsko, co uniemożliwiło prowadzenie wojny. Na Litwie narastał konflikt między despotycznymi Sapiehami a niezadowoloną z ich rozpanoszenia szlachtą. Biskup wileński Konstanty Brzostowski, zachęcony, jak się wydaje, przez dwór wystąpił przeciw samowoli hetmana K.J.Sapiehy, kwaterującego wojska w dobrach duchownych. Sapiehowie szykowali się do kontrakcji na sejmie zwołanym na koniec grudnia 1693, ale chory król nie mógł przyjechać z Żółkwi do Warszawy i sejm rozszedł się. Sytuacja na Litwie stawała się coraz bardziej napięta, w kwietniu 1694 Brzostowski obłożył hetmana klątwą. Sapieha zachował się drwiąco i lekceważąco, uzyskał też poparcie prymasa Radziejowskiego, który zawiesił klątwę. Sprawę Sapiehów Jan III chciał przedstawić na sejmie 1695, zamierzał tez podnieść na nim sprawę efektywnego prowadzenia wojny z Turcją. I tym razem obrady zostały zerwane przez Sapiehów. Na przełomie 1695/96, wobec zaogniającej się sytuacji na Litwie, zaczęli oni szukać ugody z królem. Pertraktowała z nimi Maria Kazimiera, która myśląc już o nadchodzącym bezkrólewiu chciała wzmocnić swoją pozycję. Nieoczekiwanie Jan III przeciwstawił się próbom porozumienia. Coraz bardziej schorowany król nie miał w ostatnich miesiącach życia wystarczającego oparcia w żonie, rozchodziły się wieści o jej planach matrymonialnych po jego ewentualnej śmierci. Jan III zmarł w Wilanowie 17 VI 1696. Pochowany został czasowo w kościele Kapucynów w Warszawie, a w r. 1733, po śmierci Augusta II, ciała obu królów przewieziono do Krakowa i w styczniu 1734 złożono w katedrze wawelskiej.