Sporny konterfekt księżnej marszałkowej

Izabela z Czartoryskich Lubomirska (1736 – 1816), córka wojewody ruskiego, generała ziem podolskich Augusta Aleksandra i Marii Zofii Sieniawskiej, od 1753 r. żona Stanisława Lubomirskiego, strażnika wielkiego koronnego, a później marszałka wielkiego koronnego, należała do najbardziej znanych osobistości w Polsce drugiej połowy XVIII w. Urodziwa i bajecznie bogata (przekazany jej przez ojca majątek szacowano na ok. 25 milionów złp.), wzrastała w nietypowych i skomplikowanych, nawet jak na ówczesne czasy, stosunkach rodzinnych. Po latach rzeczowo je określiła: „Ojciec kochał się we mnie, a matka mnie nie cierpiała”.

Portret Izabeli z Czartoryskich Lubomirskiej, rycina Andreasa Geigera, 1. ćw. XIX w.; Biblioteka Narodowa

Nie dopuszczono do jej małżeństwa ze znanym od dzieciństwa kuzynem, Stanisławem Augustem Poniatowskim, późniejszym polskim królem, którego darzyła uczuciem, z czasem zastąpionym wrogością. Swoich czterech córek nie znosiła, gdyż zawsze marzyła o synu; uczucia macierzyńskie ulokowała bez reszty w ukochanym wychowanku, Henryku Lubomirskim. Julian Ursyn Niemcewicz w swoich pamiętnikach zamieścił trafną charakterystykę „narowistej” księżnej marszałkowej: „Była to niepospolita osoba, pełna światła, nauki i uprzedzeń razem ; gwałtowna w upodobaniach do osób i znów niechęciach ku nim, szlachetna, dobroczynna, hojna (...), nie cierpiąca przeszłości, zawsze tylko obecną zajęta chwilą, zawsze chciała być młodą i, nieuważna na lata, żyła jak młoda (...) wszystko, co polskie, niemiłym i nieświeżym jej było”.

Tę zawołaną kosmopolitkę malowali nieprzeciętni osiemnastowieczni artyści, jak np. Marcello Bacciarelli (1757), Alexander Roslin (1759 – 1760), Per Kraft, Angelica Kauffmann (ok. 1785). Wśród podobizn graficznych, nie tak wprawdzie doskonałych jak malarskie, zasługuje na uwagę mała wymiarami akwaforta z końca XVIII w. (płyta miedziana w zbiorach Biblioteki Narodowej), sygnowana : Dłuski in[venit], Dłuski à L. D. B. oraz tylko Dłuski. Na pierwszy rzut oka sprawia ona wrażenie pracy amatorskiej, co potwierdza widniejący pod kompozycją czterowiersz w języku francuskim, skreślony nieporadnie na płycie igiełką rytowniczą. Sam portret przedstawia damę, nie pierwszej już młodości, ubraną zgodnie z modą lat 80. tych XVIII w. Jakkolwiek ujętej w półpostaci modelki nie identyfikuje żaden napis objaśniający, rysy jej twarzy wykazują bezsporne analogie z portretem Izabeli Lubomirskiej, wykonanym w technice miedziorytu punktowanego przez Andreasa Geigera w 1. ćw. XIX w. Mimo to omawiana akwaforta Dłuskiego w literaturze przedmiotu nieraz uchodzi za podobiznę Heleny z Massalskich de Ligne, 2º voto Potockiej oraz Józefiny z Radziwiłłów Massalskiej.

Wymienione określenia portretowanej mają ścisły związek z osobą nieznanego z imienia Dłuskiego, który albo wykonał rysunek jako podkład do ryciny, albo sam wytrawił go na płycie. Przyjmuje się, że artysta był rysownikiem (miniaturzystą ?) działającym w Wilnie przed 1800 r., związanym z biskupem Ignacym Józefem Massalskim i jego rodziną. Może należał do najbliższego otoczenia kapelana biskupa Massalskiego, prałata Michała Dłuskiego, który też parał się rysunkiem i malarstwem. Helena z Massalskich de Ligne była bratanicą biskupa (także portretowanego w akwaforcie przez Dłuskiego), a Józefina Massalska – adresatką dwóch kwasorytowych ekslibrisów, sporządzonych przez Alessandriego i Grölla na podstawie rysunku tegoż Dłuskiego. Dlaczego jednak ów kłopotliwy artysta parokrotnie sygnował nasuwający wątpliwości, jak się okazuje, portret księżnej marszałkowej, naprawdę nie wiadomo.