Staropolska chciwość

Postrzeganie chciwości i związanego z nią zła w dużej mierze zależało od przedmiotu pożądania. W zależności od tego, co było obiektem namiętności, kształtowała się moralna ocena pragnienia posiadania czegoś i wynikających stąd działań. Jak w swych kazaniach z lat siedemdziesiątych osiemnastego wieku pisał ks. Sebastian Lachowski chciwość pożąda wprzód potrzeby, potem wygody, na koniec zbytku. Tego rodzaju klasyfikacja, nawiązująca do rozpowszechnionych wyobrażeń o degradacji moralnej wynikającej ze zbytku i luksusu, zawiera w sobie charakterystyczne stopniowanie charakteru chciwości ze względu na jej przedmiot.

słowie austriaccy na audiencji u króla Jana III, Dornhelm Baruch, 1883, srebro; Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, fot. Z. Reszka

 

Pozorną oczywistość podkreśla zadomowione w staropolszczyźnie, a nawiązujące do cytatu z Owidiusza powiedzenie, iż rzeczy nieznajome to rzeczy nie łakome (nie wzbudzające chciwości) - ignoti nulla cupido. W swojej istocie to graniczące z banałem przekonanie wskazuje, iż obiektem chciwości są nie tyle abstrakcyjne i dowolne wartości materialne, ile raczej znane, kulturowo cenione i społecznie pożądane obiekty. Innymi słowy nasi przodkowie pożądali nie tyle pieniędzy, ile konkretnych przedmiotów, które pobudzały ich wyobraźnię, dawały im prestiż i honor.

 Gaspard de Tende, sieur de Hauteville, intendent dworu Jana Kazimierza pisał w swej wydanej w 1684 roku Relation historique de la Pologne, że:
Chociaż Polacy bardzo pieniądz kochają i czynią, co mogą, by go zdobyć, dzieje się tak bynajmniej nie dlatego, iżby chcieli zakupić ziemię, lub budować piękne domy, lub też powiększyć swe dochody, ale dlatego by mieć możność nabycia pięknych przedmiotów (np. futer), pięknych koni, dobrej broni i – zwłaszcza – dobrego węgierskiego wina.

 Jak z pewnym zdziwieniem spostrzegł francuski obserwator obiektem szlacheckiej miłości nie były wcale pieniądze same w sobie, ani nawet najbardziej według niego oczywisty ich użytek: zakup nieruchomości i inwestycje finansowe. Przedmiotem chciwości były przede wszystkim rzeczy-symbole statusu budujące komunikaty o kulturowej odrębności przedstawicieli stanu rycerskiego. Obiektem pożądania szlachcica były głównie stołowe srebra, bogato zdobiona broń, kosztowny rynsztunek wojenny, biżuteria i paradna odzież. W większości wypadków były to rzeczy traktowane jako skarby i często składowane w skarbcach czy lamusach. Z jednej strony, w sensie ekonomicznym, były one obiektem tezauryzacji. W sensie kulturowym stanowiły one wyraz elitarnej, szlacheckiej tożsamości i odwoływały się przede wszystkim do drogiego szlacheckim sercom mitu wojownika-rycerza.

 Dopiero stopniowy rozwój stosunków rynkowych i osłabienie podziałów stanowych sprawiły, że w ciągu XVIII wieku obiektem skomercjalizowanej chciwości coraz częściej stawały się pieniądze, a nie konkretne przedmioty symbole statusu i prestiżu.