Staropolska literatura o rzemiośle i rzemieślnikach

Staropolscy literaci rzadko zajmowali się tematyką miejską, a zwłaszcza rzemieślniczą. Jest to poniekąd zrozumiałe, ponieważ literatura była tworzona na potrzeby konkretnego szlacheckiego odbiorcy, hołdującemu ziemiańskiemu ideałowi życia. Moderatorami takich gustów byli najwięksi polscy poeci doby renesansu Jan Kochanowski i Mikołaj Rej, a inni mniej utalentowani, powtarzali ugruntowane wzorce.

XIX-wieczna rzeźba Jana Kochanowskiego w Gaju Akademosa w parku w Wilanowie.

Obraz rzemiosła i rzemieślnika nic nie miał z wiejskiej sielankowości. W staropolskich utworach rzemieślnik jest przedstawiany jako zdzierca, rozkoszujący się w biżuterii i strojach zbytnik, pijak o nikłych kwalifikacjach zawodowych. Taki pogląd wiązał się z dążeniem szlachty do monopolu ekonomicznego i – skądinąd – naturalnego narzekania klienta na cenę towarów. Prócz utyskiwań na pijaństwo i drożyznę, w utworach Marcina Bielskiego, Krzysztofa Opalińskiego czy Wacława Potockiego wyraźnie widać niechęć do zamożnych mieszczan, których oskarżano o nieuczciwość, będącą źródłem ich bogactwa. Szczególną niechęcią cieszyli się zamożni złotnicy, młynarze i piekarze, szewcy zaś byli celem powszechnie kursujących dowcipów. Jedynym utworem odbiegającym od negatywnego schematu była praca Walentego Roździeńskiego Officina ferraria albo huta ...,  pochwała produkcji rzemieślniczej i trudu kuźników. W zdecydowanej większości rzemieślnik był jednak przedmiotem nie pochwał lecz żartów  i szyderstw.