Św. Stanisław Papczyński i sobiesciana w jego biografii

„Narodziliśmy się nie dla samych siebie, lecz dla ojczyzny. Nie jest obywatelem państwa ten, kto żyje tylko dla siebie, chociaż z trudem da się powiedzieć o kimś, że żyje dla siebie, jeśli nie żyje dla nikogo innego. [...] Prawdziwych mężczyzn nam potrzeba, a nie nicponi, nie mętów społecznych. Dajcie ojczyźnie Polaków, nie pachołków, to jest dajcie ludzi silnych, odważnych, zdolnych do wielkich wysiłków, zaprawionych do walki, przygotowanych do brania udziału w naradach. Tego, abyś i ty był taki, oczekuje i domaga się ojczyzna“.

Ojciec Stanisław Papczyński, XVIII-wieczna rycina Johanna Christopha Winklera; Biblioteka Narodowa

Tymi słowami, przywodzącymi na myśl mocną, patriotyczno-religijną retorykę ks. Piotra Skargi, zwracał się do swoich rodaków o. Stanisław od Jezusa i Maryi Papczyński (1631-1701), kanonizowany 5 czerwca 2016 roku jako czwarty polski święty o tym imieniu (po Stanisławie biskupie krakowskim, Stanisławie Kostce i Stanisławie Kaźmierczyku). Urodzony w Podegrodziu nad Dunajcem w chłopskiej rodzinie Tomasza Papki (lub Papca) i Zofii z Tacikowskich, po latach nauki w szkołach w Podegrodziu i w Nowym Sączu, a następnie w kolegiach jezuickich i pijarskich w Jarosławiu, Lwowie, Rawie Mazowieckiej i w Podolińcu, wstąpił do zakonu pijarów. Pozostał w nim do roku 1670, kiedy to w dość dramatycznych okolicznościach (m.in. po trzymiesięcznym uwięzieniu w Podolińcu i Prievidzy na Słowacji) i w atmosferze skandalu, po otrzymaniu dyspensy papieskiej opuścił zakon z zamiarem założenia nowego zgromadzenia Marianów od Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny – pierwszej (i jedynej) w przedrozbiorowej Rzeczypospolitej męskiej rodziny zakonnej, która narodziła się pod polskim niebem. Zamiar ten doprowadził do skutku trzy lata później, w 1673 roku, zakładając w Puszczy Korabiewskiej na Mazowszu pierwszy klasztor marianów. Formalne zatwierdzenie zakonu jako wspólnoty na prawie diecezjalnym nastąpiło w 1679, a dwadzieścia lat później papież Innocenty XII zaaprobował zgromadzenie jako chronologicznie ostatni w dziejach Kościoła katolickiego zakon kleru regularnego o ślubach uroczystych.

Zgromadzenie Księży Marianów od początków swego ist­nienia borykało się z poważnymi trudnościami i ani za życia fundatora, ani po jego śmierci nie rozwinęło się na tyle, by odegrać poważniejszą rolę w dziejach Kościoła i kultury w Polsce. W chwili śmierci zało­życiela wspólnota miała status zgromadzenia na prawie papieskim, agregowanego do zakonu franciszkanów obserwantów (marianie po­zostawali w zależności jurysdykcyjnej od tego zakonu do roku 1786) i obejmowała trzy niewielkie, skromnie uposażone i liczące niewielu członków fundacje: w Puszczy Korabiewskiej (obecnie Mariańskiej), Górze Kalwarii i w Goźlinie – w sumie ok. dwudziestu zakonników. Datujący się od lat dwudziestych XVIII wieku względny rozwój kongregacji został gwałtownie zahamowany pod ko­niec tego stulecia. W roku 1798 marianie zostali wydaleni z Rzymu, w 1834 z Portugalii, a po powstaniu listopadowym władze carskie za­częły stopniowo likwidować placówki mariańskie na terenie Królestwa i Litwy. Po roku 1864 pozostał tylko jeden klasztor – w Mariam­polu na Litwie – przeznaczony wyłącznie na miejsce schronienia dla ostatnich, skazanych na wymarcie zakonników. W 1893 roku na ka­pitule generalnej przełożonym generalnym zakonu został wybrany o. Wincenty Sękowski, który w 1908 roku był już ostatnim, pozostałym przy życiu marianinem. Całkowitemu wymarciu zgromadzenia zapo­biegła działalność bł. Jerzego Matulewicza (1871–1927), profesora pe­tersburskiej Akademii Duchownej i późniejszego biskupa wileńskiego. Po złożeniu ślubów zakonnych w 1909 roku i uzyskaniu od Sękowskie­go odpowiednich pełnomocnictw przystąpił on do odnowienia i zre­formowania zakonu (zewnętrznym znakiem wprowadzonych zmian było zarzucenie białego habitu na rzecz zwykłej, czarnej sutanny kleru diecezjalnego), otwierając tym samym zupełnie nowy rozdział w dzie­jach wspólnoty.

Mimo stosunkowo niewielkiej roli, jaką zgromadzenie marianów odegrało w życiu religijnym i kulturalnym Pierwszej Rzeczypospolitej, od początku towarzyszyło mu szczególne uznanie jako „zakonu narodowego”, to znaczy założonego przez Polaka, przede wszystkim z myślą o mieszkańcach ówczesnej Rzeczypospolitej. Wyjątkowość tego przedsięwzięcia była czymś oczywi­stym i zasługującym na uwagę, czemu dał wyraz m. in. ks. Jędrzej Kitowicz w swoim Opisie obyczajów („za­kon ten jeden jest między wszystkimi zakonami, którego fundatorem jest Polak”). Wcześniej, bo już w 1677 roku, na mocy konstytucji sejmu walnego warszawskiego, założone przez o. Papczyńskiego zgromadzenie zostało przyjęte pod wieczystą protekcję króla i Rzeczypospolitej. Ponad sto lat później to właśnie marianom, jeśli wierzyć relacji ks. Franciszka Dąbrowskiego, przełożonego klasztoru w Górze Kalwarii, wyznaczono szczególne zadanie opieki nad mającą powstać świątynią Opatrzności Bożej: „Ponieważ przy pierwszym promyku pomyślności Ojczyzny, podczas Kon­stytucji, w dowód wdzięczności Najwyższemu, kościół Opatrzności gdy za­kładali, przeznaczyli straż tego i opiekę Zgromadzeniu XX. Marianów, jako Zgromadzeniu Narodowemu, których miało być dwunastu, lecz nieszczęśli­wa zmiana Ojczyzny wszystko to zniweczyła”.

Tak oto dzieło o. Papczyńskiego zostało włączone, wraz z Kon­stytucją 3 Maja i ideą świątyni Opatrzności Bożej, w coś, co można określić jako mit założycielski nowoczesnej Rzeczypospolitej.

Mimo badań prowadzonych od co najmniej kilkudziesięciu lat, zarówno biografia założyciela, jak i historia Zgromadzenia Księży Marianów pozostają stosunkowo mało znane i nie są wolne od znaków zapytania. Dotyczą one m. in. duchowości fundatora oraz wspomnianej już, zagadkowej i niepotwierdzonej w innych źródłach relacji ks. Franciszka Dąbrowskiego o powierzeniu właśnie marianom opieki nad mającą powstać Świątynią Opatrzności Bożej.

Do mniej znanych kart w życiorysie św. Stanisława należą też jego związki z Janem Sobieskim, najpierw jako posłem na sejm, marszałkiem i hetmanem wielkim koronnym, a później jako królem polskim. O związkach tych wspominają najstarsze biografie przyszłego świętego, począwszy od spisanego w 1754 roku przez o. Kazimierza Wyszyńskiego Żywota Czcigodnego Sługi Bożego Ojca Stanisława od Jezusa i Maryi Papczyńskiego, jak i świadkowie zeznający w trwającym w l. 1767-1769 roku procesie informacyjnym w sprawie beatyfikacji fundatora marianów. Z relacji tych wyłania się z jednej strony obraz Jana Sobieskiego jako polityka i władcy zaangażowanego religijnie, szukającego rady i duchowego wsparcia u świątobliwego zakonnika i obsypującego go dowodami swej życzliwości, z drugiej zaś strony obraz Stanisława Papczyńskiego, który najpierw jako pijar, a później przełożony niewielkiej kongregacji mariańskiej służył Sobieskiemu jako doradca, kaznodzieja, spowiednik, teolog, a nawet uczestnik prowadzonych przez niego kampanii wojennych. Najszerzej na ten temat wypowiedział się o. Kazimierz Wyszyński, który skrupulatnie – z myślą o przyszłej beatyfikacji – gromadził wszelkie informacje na temat fundatora marianów:

„Czcigodny Sługa Boży Ojciec Stanisław od Jezusa Maryi nie tylko z wielką pobożnością nawiedzał święte miejsca i czcił świętych królujących w niebie. Również jego rozmowy na ziemi z ludźmi odznaczającymi się wybitną świętością i nauką cechowała powaga. A należeli do nich: nuncjusz papieski, który później został wybrany papieżem jako Innocenty XII; król Jan III Sobieski, który wsparty modlitwami [o. Stanisława] odnosił wiele zwycięstw nad Turkami i Tatarami i stał się pierwszym najhojniejszym dobroczyńcą mariańskiego zgromadzenia [...].

Wszyscy, którzy zwykli uciekać się do jego zawsze skutecznych modlitw, ze względu na jego zasługi nazywali go jeszcze za życia świętym. Jego modlitwom ufał bardzo również król Jan IIII Sobieski, który ciągle wiele wojen prowadził z Turkami. Pewnego razu, kiedy Turcy w wielkiej liczbie i z impetem wkroczyli do Polski, grożąc ostateczną zagładą chrześcijaństwa, król z wojskiem wyruszając przeciw nim, polecał się bardzo wraz z wojskiem modlitwom o. Stanisława. Wsparty nimi pod znakiem Niepokalanego Poczęcia NMP, odniósł wielkie zwycięstwo nad Turkami pod Chocimiem. [...] Król powrócił szczęśliwie po odniesieniu zwycięstwa, a przez wdzięczność dla Niepokalanego Poczęcia NMP wsparł wielkimi przywilejami i fundacją zakon Czcigodnego o. Stanisława. Szczodrobliwie obdarzył klasztor eremu mariańskiego, gdzie były pierwsze fundamenty tego zakonu i dał w wieczyste posiadanie bardzo żyzne ziemie z lasami, łąkami, polem i rzeką przez środek płynącą. [...]

Kiedy Wiedeń w Austrii, w którym cesarz Leopold imperator rzymski rezydował, został oblężony przez wrogich Turków w wielkiej liczbie, całe chrześcijaństwo i sam Rzym ogarnęła trwoga. Król Jan IIII Sobieski prędko wyruszył na pomoc z polskim wojskiem. Aby zwyciężyć tak potężnego wroga, gorąco polecił tę ryzykowną wyprawę modlitwom i wstawiennictwu Czcigodnego Sługi Bożego Ojca Stanisława od Jezusa Maryi. On zaś dla wsparcia króla wyruszającego z królestwa na wroga, zaraz rozpoczął misje przez swych zakonników w różnych stronach, aby wzywać chrześcijan do modłów i pokuty dla uzyskania zwycięstwa nad Turkami. Pokładając nadzieje w jego modlitwach i w błaganiach ludu, król Jan IIII śmiało natarł na tak potężnego wroga i walcząc mężnie, pokonał olbrzymią liczbę Turków, uwolnił Wiedeń. Całemu chrześcijańskiemu światu, drżącemu przed tak potężnym tyranem, przyniósł wielką radość, a Kościołowi świętemu pociechę. Gdy król odniósł zwycięstwo i powrócił do Polski, postanowił bardziej wesprzeć fundacjami Instytut Mariański Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Jednak najpierw wybudował z wielką królewską hojnością w Warszawie kaplicę Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Następnie Czcigodny Sługa Boży Ojciec Stanisław od Jezusa Maryi otrzymał od króla wiele łask i przywilejów dla swego Instytutu”.

Ten sam Kazimierz Wyszyński wspomina o udziale Stanisława Papczyńskiego w kampaniach wojennych Sobieskiego na Ukrainie, w czasie których przyszły święty miał zwyczaj wychodzić z obozu i modlić się na mogiłach żołnierzy, doświadczając przy tym wizji dusz czyśćcowych, co miało później skłonić go do wyznaczenia zakonowi szczególnego zadania – modlitwy za zmarłych, a zwłaszcza za żołnierzy i ofiary epidemii.

Do relacji tych należy podchodzić z dużą ostrożnością jako spisanych wiele lat po śmierci o. Papczyńskiego, na podstawie ustnych przekazów i przeważnie nieznajdujących potwierdzenia w innych źródłach. Część z nich, takich jak świadectwa o udziale w wyprawie pod Wiedeń, należy całkowicie odrzucić, inne z kolei, jak opowieść o uwolnieniu od inwazji szatańskiej zamku Sobieskich w Żółkwi, o doznanej w czasie nabożeństwa w Chojnacie wizji zwycięskiej bitwy pod Chocimiem czy też o przeczuciu śmierci królewskiej, można uznać za element legendy hagiograficznej, poświadczającej wszakże utrzymywanie się w środowisku zbliżonym do samych marianów nie tylko opinii o świętości fundatora, ale także o jego bliskich związkach ze zwycięzcą spod Wiednia. O związkach tych przypominać miała również kapa znajdująca się w kościele w Puszczy Korabiewskiej (obecnie zwanej Mariańską), według tradycji przerobiona ze zdobytego pod Wiedniem i podarowanego przez Jana III o. Papczyńskiemu czapraka wielkiego wezyra, a także rosnąca do poł. XX w. przy kościele lipa, pod którą miał wypoczywać udający się pod Wiedeń król, co upamiętnia pamiątkowy głaz ustawiony w 1933 roku i niewielki pomnik władcy z buławą w ręku. Jak przypuszczał zasłużony dwudziestowieczny badacz biografii świętego, ks. Stefan Sydry, również obraz Madonny z Dzieciątkiem, znajdujący się w kościele Wieczerzy Pańskiej w Górze Kalwarii i stylem zdradzający wschodnie pochodzenie, mógł być darem królewskim.

Mimo sygnalizowanych wątpliwości, nasuwających się w związku z wiarygodnością źródeł i materialnych pamiątek, odnoszących się do kontaktów św. Stanisława z Janem III Sobieskim, sam fakt istnienia tego rodzaju kontaktów nie podlega raczej dyskusji, choć trudno na podstawie zachowanych źródeł stwierdzić z całkowitą pewnością, jaki był ich charakter oraz jak bardzo były one intensywne. Niestety nie zachowały się listy króla skierowane do przyszłego świętego, o których wspominał w trakcie osiemnastowiecznego procesu informacyjnego o. Cyprian Fijałkowski, niemniej jednak na podstawie zachowanych dokumentów i źródeł można poczynić kilka spostrzeżeń na ten temat.

Przede wszystkim warto przypomnieć fakt dość znany, a mianowicie dotyczący religijności Sobieskiego, według niektórych ocierającej się wręcz o dewocję, a znajdującej wyraz w regularnym słuchaniu mszy świętej, przystępowaniu do sakramentów, wspieraniu zakonów, otaczania się duchownymi czy w podejmowaniu dyskusji na tematy teologiczne. Ukształtowany w duchu potrydenckiej pobożności magnat mógł więc stosunkowo wcześnie zwrócić uwagę na gorliwego zakonnika pijarskiego, który przebywając w latach 1663-1667 w Warszawie dał się poznać jako moderator Bractwa Matki Bożej Łaskawej, spowiednik i utalentowany kaznodzieja, ściągający na kazania przedstawicieli ówczesnej elity politycznej, wśród której znajdować się miał, jeśli wierzyć późniejszej relacji o. Dionizego Kisielińskiego, przyszły król („Hoc est certum, quod Servus D. Stanislaus fuit [...] zelosus concionator, praedicans verbum Dei ex suggestibus ecclesiarum Varsavien. coram Rege Joanne Tertio per annos quatuor”). Niewykluczone też, że już wówczas, podobnie jak w okresie późniejszym, o. Papczyński mógł okazjonalnie posługiwać Sobieskiemu jako spowiednik, choć nigdy nie zaliczał się do grona jego „regularnych” spowiedników i kierowników duchowych, takich jak jezuita Karol Maurycy Vota czy dominikanin Ambroży Skopowski. Nie można też całkowicie wykluczyć, że w okresie swoistego zawieszenia, w jakim znajdował się o. Papczyński od momentu opuszczenia zakonu pijarów (1670) aż do formalnego zatwierdzenia zakonu marianów jako wspólnoty na prawie diecezjalnym (1679), mógł on towarzyszyć oddziałom królewskim na Ukrainie, najprawdopodobniej w latach 1675-1676, w charakterze kapelana, jednego z wielu uczestniczących w tego rodzaju wyprawach (dla przykładu, według Albrychta Stanisława Radziwiłła w kampanii beresteckiej 1651 roku miało brać udział ok. 400 duchownych).

Za pewne uznać też należy bezpośrednie spotkania obu mężów w Górze Kalwarii, która od 1677 roku, kiedy to marianom powierzono kościół Wieczerzy Pańskiej, stała się miejscem stałego pobytu o. Papczyńskiego. O bytności króla w Górze wspominają różne źródła, m. in. relacje nuncjuszy papieskich, ale warto przy tym zauważyć, że powodem tych odwiedzin był niekoniecznie o. Papczyński, lecz pozostający w bliskich relacjach z królem biskup poznański Stefan Wierzbowski, który w 1670 roku na gruntach wsi Góra ufundował miasto o nazwie Nowa Jerozolima i wzorowaną na Zebrzydowskiej Kalwarię, a następnie sam się tam osiedlił. Z drugiej strony to właśnie wspomniany biskup, od początku otaczający opieką o. Papczyńskiego i jego wspólnotę, mógł być swoistym pośrednikiem w kontaktach między nim a królem. Na marginesie warto zauważyć, że takim pośrednikiem mógł też być, odgrywający znaczącą rolę na dworze królewskim bliski krewny Sobieskiego, ks. Michał Stefan Radziejowski, od 1680 roku biskup warmiński, a od 1687 prymas Polski. W Górze Kalwarii Jan III bywał również po śmierci biskupa Wierzbowskiego, np. w 1689 roku, miał więc możność osobistych spotkań z przełożonym wspólnoty mariańskiej, który w międzyczasie dał się poznać także jako autor ogłoszonych drukiem dzieł z zakresu retoryki (Prodromus Reginae Artium, 1663, 1664, 1669/1670), kaznodziejstwa (Orator Crucifixus, 1670, Christus patiens, 1690) i teologii mistycznej (Templum Dei Mysticum, 1675). Nie ma też powodów, by powątpiewać w zaangażowanie modlitewne o. Papczyńskiego w obliczu podejmowanych przez Sobieskiego kampanii wojennych – zwłaszcza chocimskiej i wiedeńskiej – zważywszy na inne świadectwa jego obywatelskiej humanitas i troski o sprawy Rzeczypospolitej, zawarte w jego własnych pismach oraz w relacjach późniejszych świadków.

Jak już wspomniano, nie zachowały się dokumenty z epoki, np. w postaci korespondencji, informujące o czasie i miejscu bezpośrednich kontaktów Sobieskiego z przyszłym świętym. Na istnienie takich kontaktów zdają się jednak wskazywać także udokumentowane dowody życzliwości króla wobec wspólnoty mariańskiej, takie jak uchwała sejmowa z 1677 roku, zatwierdzająca fundację domu rekolekcyjnego (klasztoru) księży marianów w Puszczy Korabiewskiej i przyjmująca zgromadzenie pod wieczystą protekcję Rzeczypospolitej i króla, a przede wszystkim wystawiony w Nowej Jerozolimie dnia 2 czerwca 1679 roku przywilej Jana III, potwierdzający przyjęcie pod opiekę królewską „chwalebnego zakonnego instytutu księży rekolektów Błogosławionej Maryi bez zmazy Poczętej, założonego w mieście Nowej Jerozolimie i w Puszczy Korabiewskiej w tym celu, aby wspierać wszelkimi sposobami wiernych zmarłych”. Przywilej ten konfirmował też dotychczasowe nadania na rzecz księży marianów i określał granice Pustelni Korabiewskiej – nie potwierdzając notabene późniejszych świadectw o wyjątkowej szczodrobliwości króla względem nowego zgromadzenia, które pozostało ubogim nie tylko z racji składanych przez jego członków ślubów. Niezależnie od tego wystawienie dokumentu zaledwie sześć tygodni po formalnej, kanonicznej erekcji zgromadzenia jest jeszcze jednym dowodem życzliwości wobec dzieła o. Papczyńskiego, choć w grę mogła też wchodzić protekcja właściwego dobroczyńcy marianów, biskupa Wierzbowskiego.

Pisząc o związkach o. Papczyńskiego, „patrona pamięci i wolności”, jak w jednym z artykułów prasowych określił go Andrzej Nowak, ze zwycięzcą spod Chocimia i Wiednia, nie sposób nie zwrócić uwagi na swoiste powinowactwo duchowe obu mężów i łączące ich wspólne ideały, do których należą umiłowanie Ojczyzny oraz głęboka religijność, której szczególnym rysem był kult Opatrzności Bożej, Maryi Niepokalanie Poczętej oraz troska o zmarłych. Co się zaś tyczy bezpośrednich kontaktów między nimi, aktualna pozostaje uwaga ks. Stefana Sydrego, który w ogłoszonej 1937 roku biografii o. Papczyńskiego napisał: „Dalsze poszukiwania historyczne rzucą niezawodnie więcej światła na stosunek, jaki łączył zwycięzcę spod Wiednia z twórcą polskiego zakonu. O tym, że był on bliski, zdają się dostatecznie świadczą przytoczone dowody”.

Podstawowa bibliografia:

S. Papczyński, Pisma zebrane, Warszawa 2007.

Posnanien.[sis]. Beatificationis et canonizationis servi Dei Stanislai a Iesu Maria Papczyński fundatoris Clericorum Regularium Immaculatae Conceptionis B.M. V. (†1701) positio super introductione causae et super virtutibus ex officio concinnata, Romae 1977.

Dokumenty mariańskie XVII i XVIII wieku, Puszcza Mariańska 2004.

K. Wyszyński, Żywot Czcigodnego Sługi Bożego Ojca Stanisława od Jezusa Maryi Papczyńskiego, w: Stróż duchowego dziedzictwa marianów. Wybór pism o. Kazimierza Wyszyńskiego, przeł. Z. Proczek, Warszawa – Stockbridge 2004.

S. M. Sydry, Ojciec Stanisław Papczyński i jego dzieło, Tarnów 2008.

W. Makoś, Udział bł. o. Stanisława Papczyńskiego w ocaleniu Polski i chrześcijańskiej Europy, Puszcza Mariańska 2012.

W. Pawlak, Sarmacki głos w Europie. Bł. Stanisław Papczyński i jego dzieło, w: Drogi duchowe katolicyzmu polskiego w XVII w., red. A. Nowicka-Jeżowa, Warszawa 2016.

E. Jarra, Myśl społeczna o. Stanisława Papczyńskiego założyciela Marianów, Stockbridge 1962.

G. Karolewicz, Stanisław Papczyński wobec problemów społecznych, „Folia Societatis Scientiarum Lublinensis” 1977, t. 19, z. 2.

D. Rosińska, Jana Sobieskiego życie religijne, w: Z dziejów XVII i XVIII wieku. Księga jubileuszowa ofiarowana Profesorowi Michałowi Komaszyńskiemu, Katowice 1997.