Święty Jan z Kęt w twórczości Szymona Starowolskiego

Jana z Kęt formalnie ogłoszono patronem Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego w XVIII w., niemniej przekonanie o jego opiece roztaczanej nad Koroną Polską żywe było w kręgach Akademii Krakowskiej jeszcze w czasach Jagiellonów.

Św. Jan z Kęt, rycina Jana Surmackiego, 1701–1750; Biblioteka Narodowa

W łacińskiej twórczości Szymona Starowolskiego najobszerniejsza informacja na temat Jana z Kęt znajduje się w Scriptorum Polonicorum Hekatontas (Setnik pisarzy polskich). Biogram św. Jana Kantego, zamieszczony w wydaniu z 1625 r., różni się tylko nieznacznie od drugiego wydania. W wydaniu weneckim z 1627 r. usunięto lub włączono do tekstu głównego niektóre marginalia. Zawarty w Setniku żywot operował topiką występującą w literaturze hagiograficznej, stanowił przy tym faktograficzny materiał do poznania życia oraz obyczajów Jana Kantego.

Starowolski przedstawiał świętego, ukazując kilka aspektów jego postawy: pełnienie obowiązków profesorskich w Akademii Krakowskiej i związaną z tym twórczość naukową, działalność kaznodziejską, pielgrzymki do Rzymu, praktykowanie ascezy i modlitwy, prawdomówność, cierpliwe znoszenie doznanych krzywd. Na potwierdzenie świętości życia Jana Kantego Starowolski wspomniał o cudach dokonujących się za jego przyczyną, opisanych przez ks. Piotra Skargę, jak również o uzdrowieniu kardynała Bernarda Maciejowskiego. Pisał także o ciele Jana Kantego, które pozostało nienaruszone przez kilkadziesiąt lat po jego śmierci, oraz o niezwykłej woni, jaka zaczęła roztaczać się po otwarciu trumny z relikwiami podczas przenoszenia jej do nowej konfesji w krakowskim kościele Św. Anny, co stało się w 1603 r. Pominął natomiast charytatywny wymiar działań profesora. Do biogramu Starowolskiego dołączony został wiersz Jakuba Witeliusza. W Scriptorum Polonicorum Hekatontas Jan z Kęt wspomniany został także w biogramie Mikołaja z Błonia oraz Fabiana Birkowskiego jako autora pochwały świętego.

W Laudatio almae Academiae Cracoviensis (Pochwała życiodajnej Akademii Krakowskiej) Starowolski wspomina „Jana Kantego, przepełnionego Boską mądrością profesora Pisma Świętego, w którym już od najmłodszych lat istniała tak wielka pobożność i nieposzlakowana świętość obyczajów, że przez całe życie jaśniał w nim doskonały wizerunek dawnych Ojców Kościoła, a po śmierci rozmaitość cudów przy grobie dobitnie potwierdzała łaskę szczęśliwej błogości”.

W dziele Polonia Szymon Starowolski pisał o Krakowie: „w mieście tym spoczywają rozliczne ciała świętych”. W gronie tych osób wymienił Jana z Kęt („Joannes Cantius Academicus”) w kościele św. Anny, podkreślając wyjątkową świętość jego życia połączoną z niespotykaną uczonością. Z kolei w kazaniu Wielkiego Korabiu wielki sternik Starowolski wspominał o tym, że szczególnym czcicielem Jana Kantego był biskup Jakub Zadzik, który przeznaczył znaczną sumę pieniędzy na wydatki związane z przygotowaniami do przyszłej kanonizacji profesora.

Jedno z kazań Szymona Starowolskiego, zamieszczone na końcu zbioru Świątnica Pańska, zostało poświęcone w całości Janowi Kantemu. Tekst O wielkiej zacności błogosławionego Jana Kantego, doktora Akademii Krakowskiej ukazał się na kilkadziesiąt lat przed jego beatyfikacją. Starowolski pisał: „wielkim go jednak akademikiem nazwać możemy”. W dalszej części tego przeplatanego łacińskim passusami kazania autor realizował schemat kompozycyjny panegiryku i wyszczególniał powody, które stanowiły o wielkości Jana Kantego. Rozpoczynając od pochwały rodziców, wymieniał następnie kształcenie Jana Kantego pod kierunkiem wybitnych nauczycieli w Akademii Krakowskiej, a potem jego działalność jako teologa i plebana olkuskiego, z której to funkcji z czasem zrezygnował. Starowolski wspominał o twórczości literackiej Jana Kantego oraz przyrównał go do Jana Chrzciciela, podkreślał też znaczenie osobistego przykładu życia profesora, który wystrzegał się obmowy, a jego napomnienie służyło następnie jako reguła postępowania dla innych duchownych. Zdaniem Starowolskiego Jan Kanty był człowiekiem, który wpisywał się dobrze w obraz akademika nakreślony przez Platona.

Starowolski pisał też o Krakowie za czasów Jana Kantego: „szczęśliwe to miasto było na on czas”. Życie Jana Kantego naśladowało wielu profesorów: „Nowikampianów, Szadków, Leopolitów, Anapachaniów, Herbestów, Bądkowitów, Mieszkowskich, Halicjuszów, Nucerynów, z których się już niebo weseli”. Autor użył liczby mnogiej utworzonej od nazwisk poszczególnych scholarów, przez co ukazywał zarówno powszechność świątobliwego życia w Akademii Krakowskiej, jak i obecność licznych wykładowców, spośród których wymienieni stanowią jedynie reprezentatywne przykłady.

W istocie kazanie Starowolskiego napisane dla Jana Kantego – zwanego już wówczas błogosławionym, choć bez oficjalnego potwierdzenia tego tytułu – było również pochwałą Akademii, w której ramach działał uczony. Porównanie jej z Atenami podkreślało znaczenie nieśmiertelności osiąganej odpowiednio dzięki nauce i świętemu życiu. Podobnie jak w Setniku, Starowolski przedstawiał ostatnie chwile życia Jana Kantego, a obydwa opisy wzajemnie się uzupełniają. Według Starowolskiego dowodem na świętość Jana Kantego jest to, że „mocą Boską za żywota i po śmierci cuda wielkie czynił, i czyni po dziś dzień”. Jan Kanty, który okrył płaszczem żebraka umierającego „na srogim mrozie”, przypominał św. Marcina z Tours. Starowolski opowiadał też o innych uczynkach miłosierdzia, jakich dokonywał Jan Kanty, a dla potwierdzenia swoich tez powoływał się na prace Macieja z Miechowa, Marka Antoniego Sabellicusa, jezuity Fryderyka Szembeka, ks. Piotra Skargi oraz Adama z Opatowa.

Akademia Krakowska długo starała się o kanonizację św. Jana Kantego, której dokonano dopiero w roku 1767.

Więcej informacji:

J. Łukaszewicz, Historia szkół w Koronie i Wielkim Księstwie Litewskim od najdawniejszych czasów aż do roku 1794, t. 2, Poznań 1850.