Szlachecka winnica, czyli jak uprawiać winorośl w Rzeczypospolitej

Kraj płaski, wszystko płaskie, niebo zawsze groźne,
Wiosna chłodna , gorące lato, zimy mroźne
Czynia ludzi i konia, planty niedośpiałe,
I dlatego buraki i kapusty małe;
Wina wcale tu nie masz, myśl nie będzie żywą
W narodzie , co ustawnie pije tylko piwo.

Strona z dzieła Jakuba Haura „Oekonomika ziemianska...”, 1675; Muzeum Pałacu Króla Jana III w WIlanowie

Mimo że Polska ze względu na swoje położenie geograficzne i niezbyt sprzyjający klimat nigdy nie była krajem wina, to według badań archeologicznych winorośl uprawiano tu już w XI wieku. Trunek ten, niezależnie od szerokości geograficznej, niezbędny był dla celów liturgicznych. Tworzono zatem winnice i wytwarzano z zebranych owoców wino mszalne. Pierwsze wzmianki o sadzeniu winorośli w Polsce pochodzą z XII wieku. W bulli protekcyjnej papieża Innocentego II dla arcybiskupstwa gnieźnieńskiego z 1136 roku wspomniane są dwie winnice należące do opactwa Matki Boskiej w Łęczycy. Winne plantacje wokół Kętrzyna, Malborka i Torunia powstały w XIV wieku na rozkaz wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego Winricha von Kniprode. Królowa Bona podejmowała próby upowszechnienia w Polsce winorośli, lecz wina krajowe nie cieszyły się zbyt wielką popularnością.

Najlepiej winorośli służyły dobrze nasłonecznione wzniesienia wokół Zielonej Góry. Panujący w tych rejonach dość łagodny klimat sprawił, że rozpoczęto tam jej uprawę. W XVI wieku silne mrozy praktycznie zniszczyły uprawy. W 1728 na wniosek cechu piwowarów zakazano zakładania nowych winnic: „Jest to ze szkodą dla miasta, które ma nadmiar własnego wina i ponieważ jest to w interesie Jedności Panów Książąt i Stanów, szczególnie jednak tutejszego cechu piwowarów, który bardzo gorąco skarży się na to, że wiedzie to do upadku gospodarstw mieszczan, gdyż pastwiska zmniejszają się przez rosnące uprawy winnic”. Rada Miasta Zielonej Góry ponawiała zakazy jeszcze kilkakrotnie w latach trzydziestych XVIII wieku.

Zainteresowanie uprawą winorośli dostrzegamy w licznych poradnikach gospodarskich i kalendarzach. W drugiej połowie XVII wieku, kiedy mocne wino węgierskie święci w Rzeczypospolitej triumfy, Jakub Kazimierz Haur w „Ziemiańskiej generalnej oekonomice” dokładnie opisuje jak i gdzie najlepiej sadzić winorośl, kiedy powinno się ją nawozić, a kiedy zbierać owoce: „Czasu, dobrego na wina urodzaju upatrują kiedy S. Urban pogodny, i kiedy miesiąc augustus ciepły i także pogodny, na ten czas dobrego się spodziewać roku na wina. Winnego grona, aby słodkie były jagody, przed oberwaniem grona, na dni 30. z gałęzi oskubać liście, żeby słońce przed zimą, z wilgotności wytrawiło latorośli; przy tym obłożyć te dobrze na zimę, według zwyczaju i potrzeby, a tak na bez rok słodkie wino, do smaku i ukonwektowania twego urodzi się”. W wydanych ponad sto lat później, w 1785 roku „Uwagach oekonomicznych, czyli prawidłach gospodarskich”, odnajdujemy już tylko kilka uwag na ten temat: „Sadzić najlepiej wino we wrześniu, październiku, listopadzie, styczniu, lutym, w marcu, kwietniu, i przed S. Krzyżem w maju, póki pąpowia nie puści, lub w ten czas, kiedy na nim liście żółknie. Każda winna latorośl obróci się w macicę, gdy ją w ziemię na trzy stopy jednę od drugiej wsadzisz, gnojem je świeżym obłożywszy. Latorośle winne do sadzenia łamać, a nie nożem rznąć należy”.

Winorośl starano się uprawiać wszędzie, nawet na terenach, które zupełnie do tego się nie nadawały. W rezultacie krajowe wino było cierpkie i nieprzyjemne w smaku, toteż szybko zastąpiono je zagranicznym trunkiem. Mieszkańcy Rzeczypospolitej wybierali zatem o wiele lepsze w smaku wina węgierskie, reńskie, francuskie i hiszpańskie. Gdzieniegdzie w XVIII wieku można było spotkać winnice, ale utrzymywane głównie ze względu na owoce. O istniejących niegdyś w Polsce winnicach świadczy kilkadziesiąt nazw miejscowości kojarzących się z winem i winoroślą, oraz odradzające się powoli winiarstwo zielonogórskie.