Szwedzi w Warszawie 1704

Prymas Michał Stefan Radziejowski, naciskany przez Szwedów, na 14 stycznia 1704 r. zwołał do Warszawy zjazd senatorów i szlachty, którego celem była detronizacja Augusta II. W stolicy spotkali się przedstawiciele możnowładztwa i szlachty, reprezentującej stanowisko, że ustępstwa względem Szwedów i wypełnienie ich żądań doprowadzą do zakończenia wojny. Podczas trwania zjazdu wyliczono wszelkie wykroczenia Augusta II względem Rzeczypospolitej. Prymas w swojej mowie podczas obrad zjazdu warszawskiego skupił się na krytyce polityki króla, która nie przyniosła Polsce żadnej poprawy, a z drugiej strony popierał potrzebę rozpoczęcia rokowań pokojowych. Jak pisze Jarosław Poraziński, „hasło zgody i jedności oraz poparcia dla monarchy, które proklamował sejm lubelski, zostało zastąpione hasłem: pokój i wolność”. Argumenty przeciwko królowi wypowiedział w obszernym manifeście sam prymas Radziejowski, w którym podkreślał również publiczny charakter zjazdu.

Portret Michała Stefana Radziejowskiego, ok. 1700; katedra Wniebowzięcia NMP w Łowiczu

16 lutego 1704 r. uchwalono detronizację dotychczasowego króla, a jego następcą miał zostać wysuwający pretensje do tronu, Jakub Sobieski, syn Jana III. Jednak kiedy Jakub i Konstanty Sobiescy ruszyli do Polski, wojska saskie porwały braci, by ich uwięzić w twierdzy pod Lipskiem. Wobec tego, konfederaci warszawscy postanowili pozyskać wsparcie wojska koronnego, toteż wysłali propozycje detronizacji do obu hetmanów – Hieronima Lubomirskiego i do Adama Sieniawskiego. Jak podaje Jan Wimmer, Lubomirski był wówczas zdecydowany do wejścia na drogę zdrady Wettina, bowiem już na początku 1704 r. prosił w liście króla szwedzkiego o protekcję i obiecywał połączenie wojska koronnego z armią szwedzką. Kiedy 10 marca hetman Lubomirski pojawił się w Warszawie, wraz ze swoimi siłami – trzema chorągwiami pancernymi i trzema lekkimi – przyłączył się do konfederacji.

W odpowiedzi na detronizację, August II zwołał w połowie lutego w Krakowie radę senatu, z udziałem delegatów szlacheckich, na której zgromadziło się grono wiernych królowi regalistów (w tym m.in.: wojewoda ruski Jan Jabłonowski, wojewoda malborski Piotr Kczewski, wojewoda mazowiecki Stanisław Morsztyn, podskarbi wielki koronny Jan Jerzy Przebendowski i inni). Ogłoszono wówczas radę warszawską prywatnym zgromadzeniem, jej uczestników zdrajcami i wyjęto ich spod prawa, a także podjęto decyzje o zwołaniu kolejnej rady pod Sandomierzem, na której postanowiono ratować zagrożone prawa Rzeczypospolitej.

W tym samym czasie opozycjoniści podjęli decyzję o kontynuowaniu rokowań ze Szwedami i 19 kwietnia 1704 r. ogłoszono bezkrólewie. Decyzję o obsadzeniu tronu polskiego podjął Karol XII, wysuwając kandydaturę wojewody poznańskiego – Stanisława Leszczyńskiego – syna Rafała Leszczyńskiego, podskarbiego wielkiego koronnego. Historycy ciągle dyskutują, dlaczego wybór padł właśnie na Leszczyńskiego. Jacek Staszewski twierdzi, że poparcie ze strony szwedzkiego monarchy wynikało z posiadania przez tego kandydata konkretnej siły politycznej, a więc skonfederowanej szlachty wielkopolskiej. Natomiast Józef Feldman podkreślał, że Stanisław Leszczyński był uległy wobec szwedzkich planów. Obie te koncepcje zdają się współgrać i tłumaczyć wybór Karola XII. Ta forma wyboru nie powiększyła poparcia, jakie zostało udzielone Leszczyńskiemu przez senatorów i dostojników państwowych. Józef Feldman zaznacza, że „nie mający za sobą całkowitego poparcia paru najpotężniejszych rodów magnackich […] nie mógł marzyć i istotnem sprawowaniu rządów”.

Wraz z wyborem Leszczyńskiego na króla (12 lipca 1704 r.) w Rzeczypospolitej pojawiła się dwuwładza, bowiem August II nie miał zamiaru rezygnować z korony. Wręcz przeciwnie – postanowił zaatakować Warszawę, jako siedzibę Leszczyńskiego i jego obozu, od wschodu, przy równoczesnym ataku 12-tysięcznej armii gen. Mathiasa J. Schulenburga z zachodu.

Stanisław Leszczyński, XVIII w.; Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, fot. W. Holnicki

Tymczasem mieszkańcy Warszawy płacili kolejne kontrybucje finansowe. 26 czerwca 1704 r. posłowie Karola XII żądali kontrybucji w wysokości 25 tys. talarów. Pomimo wstawiennictwa, jakie miasto uzyskało od prymasa Radziejowskiego, mieszczanie byli zmuszeni do wypłaty zobowiązań, także za Leszno, które miało zostać zwolnione z opłat. Nowy król potrzebował również funduszy na zaciąg wojska (15 tys. talarów „od miasta pożyczanym sposobem potrzebuje neoelectus”), bowiem dotychczas miał poparcie jedynie chorągwi Lubomirskiego, a wcześniej obiecane dofinansowanie ze strony Karola XII nie zostało przekazane.

Król szwedzki wraz z wojskiem pod koniec lipca 1704 r. wyruszył ze stolicy w kierunku Sandomierza. Celem wyprawy było pokonanie Augusta II przed połączeniem jego sił z armią rosyjską. Na miejsce dotarł na początku sierpnia, gdzie połączył się z korpusem gen. Carla Rehnskiölda. Na potyczkę z Wettinem było już jednak za późno – w Jarosławiu doszło do połączenia sił polsko-saskich z armią rosyjską.

Szwedzkiego władcę nie wystraszył fakt, że siły Augusta II mogą wynosić nawet 40-50 tys. żołnierzy, obliczano bowiem, że August może mieć 17 tys. saskich żołnierzy, 12 tys. wsparcia rosyjskiego, a ponadto oddziały polskie i kozackie. Józef Feldman pisze, że August II nie ufał polskim wojskom i dlatego dążył do połączenia się z posiłkami moskiewsko-kozackimi. Jednak i tutaj spotkała go nieprzyjemna niespodzianka – nadeszło 7 tys. wojska rosyjskiego, podczas gdy miało stawić się 12 tys. Zmęczone wojsko skierowano na wschód, w kierunku Lublina, by uniknąć starcia z armią Karola XII i by móc następnie zaatakować Warszawę.

Pod koniec sierpnia pod Warszawą pojawił się więc August II ze swoimi wojskami. Początkowo Stanisław Leszczyński chciał wystąpić przeciwko Wettinowi w otwartym polu, mając do dyspozycji 60 chorągwi jazdy z dywizji Hieronima Lubomirskiego. Jednak wieści o przybyciu połączonej armii Augusta II doprowadziły do tego, że za namowami hetmana, Leszczyński zdecydował się na odwrót do obozu Rehnskiölda w Jarosławiu, a Lubomirski odesłał swoją dywizję w Lubelskie, ponieważ sam od jakiegoś czasu planował ponowne nawiązanie rokowań z Wettinom.

W tym samym czasie, August II porozumiał się ze stacjonującym w Wielkopolsce gen. Schulenburgiem i zaatakował miasto z dwóch stron. Stolica stała niemal otworem przed wojskami Wettina. Miasta broniła jedynie grupa szwedzkich wojsk pod dowództwem gen. Arvida Horna (900 żołnierzy piechoty regularnej i 500-600 Polaków gwardii Leszczyńskiego) oraz część konfederatów pod wodzą starosty nakielskiego Macieja Gębickiego. Broniący stolicy nie mieli żadnych szans, a gdy 4 września dotarł gen. Michał Brandt, padły już wszystkie punkty oporu. Cel polityczny Augusta II został osiągnięty – Warszawa została podporządkowana, a ponadto skompromitowano zarówno Leszczyńskiego, jak i samych konfederatów.

13 października 1704 r. August II „przyjechał do Warszawy i stanął na Zamku”. W tym samym czasie August II dowiedział się o podpisaniu traktatu narewskiego, zawartego z Rosją na czas wojny ze Szwecją. Miał on charakter zaczepno-obronny i mówił, że Rzeczpospolita zobowiązuje się do walki z Karolem XII, pod warunkiem uzyskania obietnicy zwrotu terenów zagarniętych przez powstańców na Ukrainie oraz ziem odzyskanych przez Piotra I w Inflantach.

Portret Augusta II Mocnego, malarz nadworny, 1. poł. XVIII w.; Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, fot. Zbigniew Reszka

Jednak Karol XII nie zamierzał poddać się bez walki. 24 września armia szwedzka opuściła Lwów i zbliżała się do Warszawy. 19 listopada wydano postanowienie, aby „beczki, rydle, motyki, siekiery, tarcice, drzewo, miasto zwoziło nad Wisłę i parkany rozbierać poczęło, a to na stawianie szańców i palisadów nad Wisłą, ponieważ ex altera parte rzeki Szwedów circiter 400 piechoty pokazało się za Skaryszowem […] Szwedów zaś coraz to więcej na Pragę przybywało”.

28 października wojska rosyjskie wycofały się z Kępy Pólkowskiej w kierunku Solca „łączyć się z regimentami Saskiemi, za którymi z Pragi Szwedzi dali ognia z armaty 37 razy […] wieczorem wszyscy Sasi i Moskwa z Solca za obozem poszli i król Jmć August wyjechał z Warszawy”. Taki obrót spraw zdezorientował Augusta II, który unikając walnej bitwy, rozproszył swe siły. Armia Karola XII otrzymała rozkaz natychmiastowego zajęcia Pragi i przerzucenia mostów przez Wisłę, z czym pojawiły się pewne problemy, gdyż Wisła znacznie przybrała po ostatnich opadach. Szwedzi postanowili zbudować most pod Karczewem, na wieść o czym August II wydał rozkaz odwrotu do Wielkopolski.

29 października Karol XII i Stanisław Leszczyński przybyli do Warszawy. Tego samego dnia zażądano wykonania kontrybucji prowiantowej: 200 beczek piwa, 20 tys. funtów chleba, 4 tys. funtów masła lub słoniny, po 100 korcy grochu i owsa. Władze miejskie odmówiły jej wykonania, co spowodowało aresztowanie burmistrza, rajców miejskich i kupców, których uznano za zakładników. Kilka dni później wszystkich uwolniono, a miasto obciążono kontrybucją finansową. 30 października „nie bawiąc w Warszawie król Jmć szwedzki, ruszył się z wojskiem ku Wielkiej Polsce”. Warszawa była wolna, a ustalenia kontrybucyjne zostały zlikwidowane.

Sytuacja Leszczyńskiego była nadal trudna, gdyż poparcie dla niego rozciągało się tam, gdzie panowanie szwedzkie. Jedyną szansą na zakończenie tej sytuacji była koronacja Leszczyńskiego i zawarcie pokoju ze Szwecją. 10 maja prymas Radziejowski wydał manifest, w którym popierał starania o elekcję Stanisława, a na 11 lipca 1705 r. zapowiedziano zwołanie konfederacji w Warszawie.

Podsumowując, Wielka Wojna Północna i inwazja szwedzka dotknęły stolicę bardzo mocno. Podczas pierwszych lat wojny, August II dał się poznać, jako władca działający niekonsekwentnie i nie potrafiąc wykorzystać swoich atutów, czyli poparcia magnaterii i mieszkańców większości ziem Rzeczypospolitej oraz potencjału, jakim było posiadanie armii, zarówno saskiej, jak i koronnej. Warszawa miała dużą wartość strategiczną. Przeprawy wiślane odgrywały ogromną rolę w czasie najazdu szwedzkiego. O ich wartości świadczy fakt, że wojska opuszczające miasto niszczyły za sobą zbudowane wcześniej mosty. Czyniły tak zarówno wojska szwedzkie, które kilkakrotnie przebywały w Warszawie, jak i wojska saskie, czy rosyjskie, które przebywały tu znacznie krócej, czy wręcz pojawiały się podczas dalszej drogi, traktując Warszawę jako bazę zaopatrzeniową i służącą odpoczynkowi.