Tarcz mu herbem

Zwiedzający pałac wilanowski turyści wchodzą dziś do budynku przez drzwi umieszczone w skrzydle bocznym. Goście odwiedzający dawnych mieszkańców rezydencji kierowali się jednak do wejścia głównego znajdującego się pośrodku fasady. Zanim weszli do sieni pałacowej, mogli przyjrzeć się dekoracjom umieszczonym na frontonie rezydencji. Na ogół umieli oni odczytywać treści ukryte w dziełach sztuki i szczegółowe objaśnianie bogatej dekoracji oraz związanej z nią symboliki nie było im potrzebne. Z drugiej strony nie należy zapominać, że przekaz artystyczny jest często celowo tajemniczy i wieloznaczny. Dzieła sztuki mają bowiem stymulować wyobraźnię odbiorców i zapraszać ich do dialogu.

Korpus główny pałacu wilanowskiego. Fot. W. Holnicki.

Spróbujmy przywołać standardy wiedzy i wyobraźni tych, którzy pałac wznosili, i tych, którzy odwiedzali najpierw parę królewską – Jana III Sobieskiego i jego małżonkę – później ich synów, a potem kolejnych właścicieli Wilanowa – hetmanową wielką koronną Elżbietę Sieniawską czy króla Augusta II Sasa, do którego pałac należał przez krótki czas. Spróbujmy wejść wreszcie w rolę gości rodzin Czartoryskich, Lubomirskich, Potockich i Branickich władających kolejno Wilanowem aż do 1945 r.

Gdy przyjrzymy się fasadzie korpusu głównego, zauważymy, że nad górną kondygnacją, tak jak niegdyś, błyszczy złote słońce, a jego promienie sięgają dwóch połyskujących tarcz trzymanych przez putta, czyli małych nagich chłopców. Jak to się dzieje, że widzimy słońce, które świeci za naszymi plecami? Okazuje się, że tę świetlistą kompozycję z rozmysłem zaplanowano tak, aby prawdziwe słońce przeglądało się w złotej półkuli i w złocistych tarczach znajdujących się na fasadzie, a widzowie tylko ulegali złudzeniu, że to pałacowe słońce opromienia fasadę.

Tuż pod gzymsem, po obydwóch stronach słonecznej półkuli umieszczona została łacińska inskrypcja: REFULSIT SOL | IN CLYPEIS (Słońce odbiło blask na tarczach). Słowa te potwierdzają wspomnianą wcześniej grę ze słońcem. Warto podkreślić, że słońce może tak pięknie rozbłysnąć na tarczach tylko dzięki temu, że są one gładkie, że nie ma na nich żadnych wizerunków. Tylko pusta tarcza – Janina – jest w stanie przyjąć cały blask słoneczny. Patrząc na urzekający świetlisty fronton, nie zapominajmy, że Janina, czyli tarcza, to godło Sobieskich, a więc i tarcze herbowe wypełnia złocisty blask. W czasach Jana III mawiano, że godło królewskie symbolizuje ochronę, jaką władca zapewniał Rzeczypospolitej.

Precz trwogi, ujdziesz szwanku Ojczyzno wszelkiego,
Poki cię tarcza będzie składać Sobieskiego.

Jan Pisarski, dedykacja do Mówcy polskiego

Innym potwierdzeniem tej symbolicznej funkcji królewskiej tarczy herbowej są grafiki i medale pochodzące z czasów panowania Jana III Sobieskiego. Często widnieje na nich orzeł osłonięty rodową tarczą Sobieskich. Symbolika tego przedstawienia jest jasna: tak jak tarcza osłania orła, tak i król, zobrazowany tu pod postacią swego godła herbowego, chroni Rzeczpospolitą. Na królewskiej tarczy nie ma żadnych wizerunków. A więc ważna staje się sama tarcza, która gotowa jest do przyjęcia wszystkich wielkich czynów i wszelkich cnót rodowych. Owo godło herbowe, nazywane też tarczą w tarczy lub polem w polu, stało się ważną inspiracją dla treści programu dekoracji elewacji pałacu w Wilanowie.

Dawni poeci i pisarze łączyli genezę herbu Janina z legendą o dzielnym wojowniku z czasów piastowskich nazywanym z racji mizernej postury Janikiem, który kazał sporządzić ogromne tarcze i pod ich osłoną zaatakował wrogów. Dzięki temu fortelowi dzielny żołnierzyk odniósł wspaniałe zwycięstwo. Legendę tę odnaleźć można w niejednym tomie poświęconym staropolskiej heraldyce.

Gdy w ludziach nieprzyjaciel czynił wielkie szkody,
Janik rycerz, uchodząc jakiej zlej przygody,
Zdzierając się Połańcom z tak szkaradnej toni,
By ludzi nie psowali i pod nimi koni,
Szczytów kilka dziesiątków prętko nagotował,
Z którymi lud przebrawszy na czoło szykował.

Bartosz Paprocki, Gniazdo cnoty

Tarcz mu herbem, nie z olsze, nie z lipy, nie z jedle,
Ze złota dawszy, w której jako we zwierciadle,
Kiedy każe Bellona, i krwawy Mars żąda,
Starożytnych się domów potomek przegląda.
Janik zwano żołnierza, od niego się zowie
Janina, z dawna byli waleczni Janowie.
Że nizacz ręka z sercem, bez głowy nie stanie,
Wszystko troje, Polacy, mamy w Trzecim JANIE.

Wacław Potocki, Poczet herbów szlachty

W innym utworze Wacław Potocki, w zabawny sposób nawiązując do herbu Sobieskiego, bawi się słowami i anagramuje imię króla, twierdząc, że taki układ liter został zesłany przez Boga:

Polskiego herb monarchy widzisz: w Polu Pole.
On Janem, to Janiną. W żadnej, tuszę szkole,
Którą Bóg, nie dokażą sztuki bez pochyby,
Zawarszy w tym: SOBIESKI IAN – OSIANE SKIBY.
Chceszli: IAN KROL? I na to znajdziesz rzemieślnika,
Gdyż na osiane skiby potrzeba ROLNIKA.

Wacław Potocki, Poczta