Trwalsze niż na wosku pismo na marmorze

Dalej, szybciej, więcej... w naturze człowieka leży przekraczanie granic własnych możliwości, wieczne poszukiwanie nieznanego i wystawianie się na próby. Mimo że żaden z bohaterów antycznych nie dorównywał sile Herkulesa i waleczności Achillesa, to jednak starożytni zafascynowani byli też innymi postaciami: Odyseuszem, którego cechowały mądrość i przebiegłość, czy Eneaszem sławnym ze swej pobożności wobec bogów, miłości do rodziny i ojczyzny. Bohaterowie ci sprawdzili się podczas wędrówki. Podróż od dawna rozumiana była jako wielka metafora losu ludzkiego, a człowiek często przedstawiany był jako wieczny tułacz i pielgrzym. Śledząc dzieje wędrowców i doświadczając z nimi przygód, zadajemy sobie siłą rzeczy pytania o podstawowe dla człowieka wartości, o jego przeznaczenie i proces samopoznania. O dalekich wyprawach, nieznanych lądach i związanych z nimi niebezpieczeństwach opowiada wiele mitów antycznych i baśni.

Odyseusz wraca do Itaki. Fresk na elewacji ogrodowej pałacu wilanowskiego. Fot. W. Holnicki.

Pierwszym podróżnikiem, którego dzieje zostały dokładnie opisane w arcydziele Homera, jest Odyseusz. Wyprawa Odyseusza to podróż szczególna. Jest to bowiem długoletnia droga powrotna do domu, rodziny, przyjaciół. Bohater, zanim powróci do rodzinnej Itaki i oczekującej go wiernej Penelopy, zmaga się z przeciwnościami losu, naraża na niebezpieczeństwa, pokonuje pokusy. Czyż taki los nie jest też udziałem wielu z nas? Czyż nie taka była droga Jana III Sobieskiego do przystani wilanowskiej? Przypominająca polski dwór fasada pałacowa od strony ogrodu i dekoracja jej elewacji zdają się potwierdzać to przypuszczenie. Rezydencja w Wilanowie miała być dla Sobieskiego azylem chroniącym prywatność, prawdziwym domem, na którym mógł odcisnąć piętno własnej osobowości nie tylko jako króla i wykształconego Europejczyka, ale też jako męża i ojca.

Przygody Odyseusza i Eneasza były popularnym tematem dawnego malarstwa freskowego. Najsłynniejsze cykle malarskie osnute wokół treści Odysei i Eneidy znajdują się we Włoszech w Bolonii. Pellegrino Tebaldi jest autorem znajdujących się w pałacu Poggi fresków ilustrujących przygody Odyseusza, a Lodovico Caracci jest twórcą malowideł przedstawiających sceny z Eneidy. Ten drugi przyozdobił też freskami jedną z sal bolońskiego Palazzo Fava. Już żyjący w I w. przed Chrystusem Witruwiusz w swym dziele o architekturze zalecał, aby ozdabiać budowle malowidłami przedstawiającymi sceny mitologiczne.

Gdzieniegdzie zaś na wielkich obrazach przedstawiano wizerunki bogów lub sceny mityczne, jak również i walkę pod Troją lub wędrówki Ulissesa, do wszystkiego czerpiąc wzory z natury.

Witruwiusz, O architekturze ksiąg dziesięć

Poniżej fresków wilanowskich dekorujących fasadę pałacu od strony ogrodu widoczne są podpisy. Przywodzi to na myśl jedną z technik charakterystycznych dla komiksów. Takie połączenie wizerunku i słowa stosowano w sztuce powszechnie aż do XIX w. Podpisy miały dopomóc pamięci i wyobraźni. W galerii północnej, po prawej stronie znajdują się obrazy stanowiące ilustracje do Homerowej Odysei.

Po wielu przygodach Odyseusz, którego imię po łacinie brzmi Ulisses, dopłynął wraz z garstką towarzyszy na wyspę Ajaję, gdzie mieszkała czarodziejka Kirke. Przemieniła ona część drużyny Odysa w świnie. Sam bohater, chroniony przez boga Hermesa, nie uległ przeobrażeniu i groźbą zmusił Kirke do zdjęcia czaru z towarzyszy. Na pierwszym od lewej fresku widać Odyseusza, który grozi mieczem czarodziejce. W tle ukazany został Hermes i przyjaciele Odyseusza – niektórzy już pod postaciami świń. Pod malowidłem umieszczono łacińską inskrypcję: CIRCE AUDACIA TERRITA OBTEMPERAT (Kirke przerażona śmiałością ulega).

Bohater wraz z ocalonymi towarzyszami udał się następnie na Sycylię. Po drodze musiał jednak przepłynąć obok wyspy syren. Ich czarowny śpiew wprowadzał słuchających w stan całkowitego oszołomienia i błogiego zapomnienia. Syreny wykorzystywały uległość słuchaczy, zabijały ich, a kości rozrzucały wzdłuż brzegu. Odyseusz kazał swym towarzyszom zatkać uszy woskiem, a sam przywiązany do masztu wysłuchał zniewalającego śpiewu. Spotkanie Odyseusza z syrenami było jednym z częściej interpretowanych w literaturze epizodów homeryckich. Scena ta wykorzystywana była również w ikonografii. Już na słynnej greckiej wazie pochodzącej z V w. p.n.e., a przechowywanej dziś w British Museum w Londynie, widoczny jest maszt z przywiązanym doń Odyseuszem atakowanym ze wszystkich stron przez postacie przypominające ptaki, tyle że z kobiecymi głowami. Tę samą scenę przedstawiono także na fresku wilanowskim. Tu jednak syreny, owe muzy oceanu, wyłaniają się z wody, co sugeruje, że są to – zgodnie ze znacznie późniejszą tradycją – pół kobiety, pół ryby. Napis pod malowidłem brzmi: SIRENUM CANTUS VINCTUS SUPERAVIT ULISSES (Ulisses skrępowany przezwyciężył śpiew syren).

Pod koniec swej wędrówki bohater dotarł do wyspy zamieszkanej przez Feaków. Tam gościny udzielił mu król Alkinoos. Podczas uczty Odyseusz przeżył ogromne wzruszenie, gdy usłyszał, jak pieśniarz Demodok wyśpiewuje jego własne dzieje i wspomina kłótnię z Achillesem.

Wszyscy wyciągnęli ręce ku strawie na stołach,
Kiedy zaś odegnali pragnienie jadła i picia,
A muza natchnęła pieśniarza, by sławił czyny mężów,
Opiewając zdarzenie, co nieba sięgnęło rozgłosem:
Spór Odyseusza z Achillesem, synem Peleusa.

Homer, Odyseja

Na fresku oprócz Odyseusza przedstawiony jest władca wyspy Feaków wraz ze swą małżonką królową Arete. Demodok śpiewa pieśń. Całą scenę objaśnia inskrypcja łacińska: EXCITAT ARMA CANENS COECUS DEMODOCUS ULISSEM (Ślepy Demodok, śpiewając o wojnie, porusza Ulissesa).

Wędrówka Odyseusza dobiega końca. Pojawia się w domu w przebraniu, aby rozprawić się z panoszącymi się wszędzie zalotnikami żony. Na ostatnim fresku władca Itaki ukazany został wraz z towarzyszącym mu pasterzem Eumajosem. W domu trwa zabawa. Nikt nie zwraca uwagi na przybysza. Tylko pies Argos przybiega do stóp Odyseusza, bo rozpoznał w nieznajomym swego dawnego pana. I o tym mówi inskrypcja: AGNOVIT SOLUS DOMINUM CANIS ULISSEM (Tylko pies rozpoznał pana Ulissesa).

Kiedy taki rozhowor wiódł Odys z pastuchem,
Pies leżący tam blisko łeb podniósł, strzygł uchem.
Był to Argos, którego sam Odys wychował,
Lecz nie użył, gdyż wcześniej on był pożeglował
Pod Troję. Potem chłopcy go na polowanie
Brali w góry na kozy, zające i łanie.
Teraz leży wzgardzony, gdyż nie stało pana,

(...) Lecz skoro bliskość pana zwietrzyło biedactwo,
Pokiwało ogonem tuląc uszy obie,
Chciałoby się doczołgać, sił nie miało w sobie.
Uważał to Odysej i łzę uczuł w oku;

(...) Tymczasem Argos w śmierci pogrążył się mroku,
Gdy ujrzał swego pana po dwudziestym roku.

Homer, Odyseja

Po przeciwnej stronie fasady od strony ogrodu na malowidłach freskowych przedstawiono dzieje innego antycznego bohatera – Trojańczyka Eneasza, który w poszukiwaniu nowej ojczyzny uszedł wraz ze starym ojcem i małym synkiem z płonącej Troi. On także, podobnie jak Odyseusz, przeżył wiele przygód na morzu i na lądzie, zanim dotarł do przeznaczonej mu przez bogów ziemi italskiej. Los przeznaczył mu tu za żonę Lawinię, córkę króla Latynów. Mógł ją jednak poślubić dopiero, gdy pokona rywala starającego się o rękę pięknej królewny. Z rodu Eneasza pochodziła Rea Sylwia, matka Romulusa i Remusa, założycieli Rzymu.

Śledzenie drogi Eneasza w poszukiwaniu przeznaczonej mu ziemi należy rozpocząć od fresku znajdującego się najbliżej środka pałacu. Na pierwszym planie widoczne są postacie Eneasza i jego towarzyszy ucztujących nad brzegiem morza. W oddali widać przycumowane statki i rozbity obóz. Nie jest to jednak jeszcze wymarzona ojczyzna. Nękany gniewem Junony Eneasz zamiast na ziemi italskiej znalazł się w pobliżu Kartaginy. Przyjęty później przez władającą tam królową Dydonę opowiedział jej podczas uczty swoje dotychczasowe przygody. Na razie jednak posila się starym winem i tłustą dziczyzną, o czym mówi cytat zaczerpnięty z Eneidy Wergiliusza: IMPLENTUR VETERI BACCHO PINGUIQUE FERINA (Sycą się starym winem i tłustą dziczyzną).

Freski ze scenami z Eneidy na elewacji ogrodowej pałacu w Wilanowie. Fot. W. Holnicki.

Z opowieści Eneasza dowiadujemy się, że bohater dotarł wcześniej do wysp Strofad, gdzie mieszkały harpie – pół kobiece, pół ptasie stwory. Następny fresk przedstawia walkę towarzyszącej herosowi drużyny ze zlatującymi się zewsząd harpiami. Porywają one Trojanom jedzenie. Jedna z harpii, Celeno, przepowiada Eneaszowi jego dalsze losy. Na malowidle widoczny jest zarówno atak Harpii, jak i Celeno wieszcząca przyszłość zasłuchanemu Eneaszowi. Scena opatrzona jest odpowiednim łacińskim cytatem z epopei o Eneaszu: HARPYAE HORRIFICO LAPSU DE MONTIBUS ADSUNT (Harpie w straszliwym ślizgu przybywają z gór).

Na następnym fresku ukazany został statek trojański. Najwierniejszy towarzysz Eneasza Achates dostrzegł właśnie w oddali ziemię italską: ITALIAM! ITALIAM! PRIMUS COCNCLAMAT ACHATES ( Italia! Italia! – zawołał pierwszy Achates).

Towarzysze Eneasza docierają szczęśliwie na Sycylię. Tu spotykają jednego z towarzyszy Odyseusza, który opowiada o tym, jak król Itaki oślepił cyklopa Polifema: FUNDIMUR ET TELO LUMEN TEREBRAMUS ACUTO (Zbiegamy się i przewiercamy oko ostrym kijem). W trakcie opowieści pojawia się sam oślepiony olbrzym wsparty na ociosanej sośnie. Trojanom udaje się w ostatniej chwili uciec przed nim, a całą historię ilustruje fresk podpisany cytatem z Eneidy: HIC POLYPHEMUS ADEST HORRENS GRADITURQUE PER AEQUOR (Oto zbliża się przerażający Polifem i kroczy przez morze).

Wtedy do bogów potężnych zaniósłszy modły błagalne
Ci z nas, co wybrał ich los, otoczyliśmy zewsząd Cyklopa,
Za czym ostrym ożogiem wykłuliśmy jego jedyne
Ślepie ogromne, głęboko pod groźnym kryjące się czołem (...)”.

Ledwie to rzekł, kiedy nam ze szczytu wzgórza patrzącym
Sam się Polifem ukazał: swe cielsko dźwigał ogromne,
Krocząc, pasterz wśród trzody, ku dobrze znanemu wybrzeżu.
Potwor to był okropny. Szkaradny, olbrzymi i ślepy.
W ręku trzymany pień sosny kierował jego krokami,
Wokół owce wełniste, jedyna pociecha i radość.
Skoro doszedł do morza i w wody jego już wstąpił,
Zmywać jął krew, z oczodołu pustego jeszcze cieknącą,
Z jękiem i zębów zgrzytaniem i iść w coraz głębsze odmęty;
Lecz nie dosięgły fale wysokich bioder Polifema.
My jak najdalej stamtąd pierzchamy strwożeni.

Wergiliusz, Eneida

Projekt fresków wykorzystujących sceny z Odysei i Eneidy powstał za czasów Jana III Sobieskiego. Można więc z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że król utożsamiał się z powracającym po wojnie do domu Odysem i poszukującym swego miejsca na ziemi Eneaszem. Nową małą ojczyzną Sobieskiego, miejscem odpoczynku po trudach wojennych stał się Wilanów. Dzielny Herkules przekształcił się w Odyseusza powracającego do swej Penelopy – Marysieńki – i w zbożnego Eneasza pokonującego wszystkie czyhające na niego niebezpieczeństwa i święcącego przykładem dla narodu. Jeżeli przypomnimy, że w XVII-wiecznej poezji okolicznościowej nazywano Turków Polifemami czy drapieżnymi harpiami, symboliczna treść malowideł staje się jeszcze bardziej oczywista. Misja króla i cel życia Jana Sobieskiego zostały spełnione. Freski wilanowskie stanowią hołd złożony dwóm antycznym herosom. Świadczą też o istotnym znaczeniu starożytnych opowieści jako źródeł inspiracji dla epoki nowożytnej. Bez znajomości treści eposów, bez prześledzenia przygód bohaterów trudno dziś zrozumieć sposób myślenia i odczuwania dawnych mieszkańców rezydencji. Gdy oglądamy piękne malowidła i obcujemy z tekstem zapisanym w języku wieczności – po łacinie – przekraczamy kolejny próg i coraz bardziej zbliżamy się do tajemnicy wilanowskiego genius loci.