Wieczór warszawski sprzed dwustu lat

Zwykły, warszawski wieczór, jak wynika z opisu nieocenionego felietonisty „Gazety Warszawskiej”, tchnął spokojem i rozleniwieniem. Miasto powoli szykowało się na spoczynek.

Ulica nocą, ilustracja z Dictionnaire de l'ameublement et de la décoration depuis le XIIIe siècle jusqu'à nos jours Henry Havard, Paris, 1887-1890.

Koło godziny dwudziestej ponownie ożywiały się parki – „piękny świat zbiera się w Saskim i Krasińskim ogrodzie”, komentował Witowski ustami swego fikcyjnego Pustelnika. Wieczorne spacery w najmodniejszym Ogrodzie Saskim stanowiły prawdziwą rewię mody. „Stroje doszły tego dnia au supreme. Pióra zginały się to w lewą to w prawą” komentował autor pamiętniczka, znalezionego rzekomo przez Pustelnika na ulicy. Była to doskonała okazja do przyglądania się sobie nawzajem, rozmów na najróżniejsze tematy ze znajomymi i przyjaciółmi, flirtów. „Ożywia się rozmowa chodząc: jest to ruchomy salon, ta sama zabawa, tylko scena zmieniona”. Park Krasińskich nie był szczególnie uczęszczany – „kilka urzędniczek z Biura Stempla i Loterii przechadzało się samotnie. Junta ogrodowa kreśliła na piasku nowe systema Europy”.

Godzina dwudziesta pierwsza to z kolei godzina wytchnienia i flirtów dla czeladników i służby. „Wszystkie młodsze [pomoce służebne] i kucharki stoją przed bramami. Każda czeka na swojego. Przybywają z różnych stron szewczyki, lokaje, ludzie służący wszelkiego rodzaju, i prowadzą romanse. [...] Jest to godzina umów”. Zakochane pary umawiały się na niedzielne tańce i wycieczki na Wolę, Czyste lub Fawory. „Wszyscy obiecują sobie stracić choćby całe zasługi aby się tylko zabawić”.  

O dwudziestej trzeciej Warszawa zaczynała juz pogrążać się we śnie. Kończono ostatnie wizyty, zamykano kawiarnie. O północy słychać już było tylko odgłosy przeciągających się bali, o pierwszej „grobowa cichość wszędzie panuje. [...] Miasto jest podobne teraz do pysznego mauzoleum”.